Choć słyszałem same pochlebstwa względem Disco Elysium, nigdy nie dane mi było zagrać w ten kultowy już tytuł, choćby pomimo tego, iż mam go w swojej bibliotece. Gdy sięgałem po Aether & Iron nie wiedziałem, iż to gra z podobnego podwórka – mocno skupiające się na historii i postaciach RPG z całą masą czytania. Pierwsze chwile z grą sprawiły, iż wsiąkłem zauroczony. Natychmiast zacząłem wypytywać, czy wspomniany wyżej tytuł albo ponoć podobne Esoteric Ebb są produkcjami tego samego typu. Byłem bowiem przekonany, iż oto znalazłem swój nowy, ulubiony gatunek. Czy jednak tytułowi od Seismic Squirrel udało się utrzymać dobre wrażenie do samego końca?
Spis Treści
- Świat w Aether & Iron
- Fabuła i postacie
- Rozgrywka
- Walka w grze
- Problemy Aether and Iron
- Podsumowanie
Unikalny świat

Świat w Aether & Iron do złudzenia może przypominać to, co pokazywały nam amerykańskie filmy, których akcja działa się w pierwszej połowie XX wieku. Z początku miałem mocne skojarzenia z Nietykalnymi z 1987, bo tytuł mocno nawiązuje do klimatu lat 30., choć specyficzna estetyka gry w stylu decopunk nadaje produkcji dość unikalnego charakteru. Zwłaszcza iż w tej alternatywnej rzeczywistości ludzkość odkryła Aether, tajemnicze źródło energii, które pozwala pojazdom, budynkom, czy choćby i całym miastom unosić się w powietrzu. To właśnie spotkało tutejszy Nowy Jork, który podzielony jest na latające wyspy, pełniące funkcje dzielnic miasta. Tutaj mieszka i pracuje Gia Randazzo, główna bohaterka historii.
Poznajemy ją w dość kiepskim momencie jej szmuglerskiej kariery, kiedy po kilku spektakularnych fiaskach musi łapać się prostych i mało opłacalnych prac, aby tylko wiązać koniec z końcem. Jednym z takich zadań jest przewiezienie młodej i gadatliwej Nellie z bogatszej dzielnicy prosto do slumsów. Jednak w tym interesie mało co jest takie, jakim się z pozoru wydaje i gwałtownie obie kobiety zostają wplątane w nieco grubszą kabałę. Wyjście z opresji wymagało będzie pomocy: ekipy i sprzętu, ale także znajomości i układów. W trakcie rozgrywki poznamy nie tylko losy postaci, ale także historię miasta, która pełna jest tajemnic i mroku.
Dobra historia to podstawa

Nie ma co udawać, iż jest inaczej – w wizualnej powieści tego typu bez dobrej historii nie ma mowy o dobrej ocenie. Na szczęście, ta stoi na naprawdę wysokim poziomie. Według strony gry na Steam zespół pisarski zawiera osoby, które pracowały przy Far Cry czy Mass Effect i da się to odczuć. Opowieść w Aether & Iron wciąga od samego początku, choć muszę przyznać, iż dość gwałtownie traci swój początkowy impet przez liczne rozgałęzienia. Wolniejsze tempo niekoniecznie jest wadą, choć przyznam, iż liczyłem na nieco bardziej liniową fabułę, która przez cały czas utrzyma podobne napięcie. Z drugiej strony, dzięki temu mamy okazję poznać więcej historii, a i sama gra starczy na dłużej – myślę, iż około 25 godzin, biorąc pod uwagę większość zadań pobocznych.
Potęgą Aether & Iron nie jest jednak tylko i wyłącznie opowieść o Gii i jej ekipie. Ogromnie wciągnęły mnie właśnie postacie – wszystkie z podkładem aktorskim, co w kontekście takiej gry jest nie lada osiągnięciem samo w sobie. Co więcej, na palcach jednej ręki zliczę kwestie, które zagrane zostały gorzej. Wszyscy artyści odwalili kawał dobrej roboty, idealnie wpasowując się zarówno w klimat noir, jak i Nowego Jorku z epoki Ala Capone. Dodatkowo każda osoba, która odgrywa tu większą rolę, ma swoją głębię i dawno nie grałem w nic, co miałoby tak zróżnicowane i dobre postacie.
Dyplomacja i walka

Skąd ich tutaj tyle? Tak, zdaje się, iż najwyższa pora opowiedzieć o samej rozgrywce. Wspomniałem powyżej, iż Gia będzie potrzebowała ekipy. Zadania będą wymagały od nas wielu różnych umiejętności. Sami możemy rozwijać naszą bohaterkę w dowolnym kierunku wedle naszych upodobań, ale nie będziemy w stanie uczynić z niej asa w każdej dziedzinie. jeżeli więc zdecydujemy się zrobić z niej charyzmatyczną hochsztaplerkę z umiłowaniem do skrytości, przyda nam się ktoś, kto poradzi sobie lepiej, gdy potrzebny będzie argument siły, bądź zadanie wymagać będzie znajomości mechaniki samochodowej. W większości przypadków umiejętności te będą testowane w dialogach. Gra oferuje nam często więcej, niż jedną możliwą odpowiedź w rozmowie, ale wiele z nich wymaga odpowiedniej umiejętności. Oczywiście, mając niskie współczynniki, przez cały czas możemy spróbować szczęścia, które tutaj rozbija się o rzut kośćmi sześciennymi, ale szanse na powodzenie mogą być nikłe. Dlatego ważnym jest odpowiednie podejmowanie decyzji w kluczowych momentach.
Wspomniana wyżej mechanika samochodowa także bywa istotna z innego powodu. O ile większość rozgrywki polega na doborze opcji dialogowych, czasami zdarzają się nam segmenty bardziej nastawione na akcję. Mają one charakter turowych potyczek, nieco przypominających starcia z serii XCOM i im podobnych, tyle iż dziejących się na ulicach Nowego Jorku. W rolę żołnierzy zaś wcielają się pojazdy. Zależnie od tego, czym porusza się nasza postać, kogo mamy ze sobą w ekipie, oraz jak wyposażyliśmy nasze samochody, zmienią się dostępne nam narzędzia. Niemal każdy może po prostu próbować staranować wrogie auta albo ostrzelać je pistoletem czy strzelbą, ale takie rozrzucenie kolczatek, użycie cięższego kalibru bądź naprawa podczas pędu autostradą wymagać będą już zaawansowanej wiedzy i umiejętności.
Klasyczne piękno motoryzacji

Przyznam, iż z początku uznałem tę część gry za zbędny wypełniacz i starałem się je odhaczyć jak najszybciej, żeby wrócić do historii. gwałtownie okazało się jednak, iż to również bardzo wciągający element rozgrywki, zwłaszcza w późniejszych etapach. Potyczki są dość zróżnicowane – czasami między nami pojawiają się cywilne pojazdy, innym razem na trasie pojawiają się przeszkody czy rozgałęzienia, a niekiedy zwycięstwa nie osiągniemy, eliminując wrogów, ale wypełniając inne wytyczne. Wszystko to sprawia, iż warto zainwestować w nasze pojazdy i ich wyposażenie. Nie dość, iż urozmaica to całkiem atrakcyjny fragment gry, to jeszcze dzięki temu możemy sobie ułatwić przejście niektórych etapów.
Rozwój naszej floty jest też istotny z jeszcze jednego powodu. Gia zajmuje się szmuglerstwem, nieraz będzie trzeba więc przetransportować dobra niekoniecznie spełniające wszystkie normy prawne. Warto wtedy w pojeździe mieć liczne schowki, które ułatwią przemyt towarów. Zresztą, im większa pojemność auta, tym więcej ogólnego sprzętu możemy ze sobą zabrać, co przyda się także w innych etapach rozgrywki. Wszystkie powyższe elementy zazębiają się ze sobą w sensowny i praktyczny sposób, tworząc całkiem zgrabną całość. Brak tutaj odczucia znanego z innych mniejszych produkcji, gdzie niektóre mini-gierki czy mechaniki zdają się wepchnięte na siłę.
Wady techniczne
Choć Aether & Iron urzekło mnie od samego początku, nie da się ukryć, iż to gra z licznymi błędami, zwłaszcza technicznymi. Choć wymagania sprzętowe zaprezentowane na stronie sklepu Steam są bardzo niskie, produkcji zdarza się przycinać, zwłaszcza w trakcie starć turowych. Wtedy to klatki lecą na łeb, na szyję, mając też problem utrzymać stabilną ich liczbę. Po chwili od startu walki sytuacja się nieco uspokaja, tym bardziej więc rzuca się to w oczy. Dodatkowo przy przejściach do nowych obszarów często mija sekunda lub dwie, zanim zobaczymy ekran dialogowy i postacie biorące udział w scenie. Nie byłoby to może dużym problemem, jednak w niektórych miejscach wygląda to tak, jakby dialogu miało nie być i musimy coś wyklikać czy odnaleźć na mapie – co jest normalną częścią rozgrywki. To nie jest duży problem, ale mimo wszystko niezmiernie mnie irytował, gdyż powtarza się na większości plansz i etapów.
Artystyczny majstersztyk
Warto poświęcić jeszcze chwilę na pochwałę warstwy wizualno-dźwiękowej tego tytułu. Wyglądające na manualnie rysowane postacie i tła prezentują się wyśmienicie i choćby z tego tylko powodu Aether & Iron zasługuje na waszą uwagę. Połączenie stylu art déco z estetyką aetheru tworzy bardzo atrakcyjną szatę graficzną, choć trzeba przyznać, iż poza tłami i postaciami to kilka jest do oglądania. Za to ścieżka dźwiękowa – dostępna już także w serwisach streamingowych – to uczta dla uszu, jeżeli tylko gustujecie w stylu muzycznym, który niebawem będzie miał wiek na karku. Christopher Tin spisał się na medal, i soundtrack z gry już kilkukrotnie towarzyszył mi w trakcie pracy. No i oczywiście największa pochwała należy się aktorom, zwłaszcza Rhiannon Moushalla (Gia) i Cat Protano (Nellie) – przy takiej ilości dialogów ani razu nie odczułem, iż coś brzmi nie tak, jak powinno, a ich głosy mocno zaważyły na mojej sympatii do odgrywanych przez nie postaci.
Aether & Iron to jednak, mimo bardzo wielu zalet, nie jest grą, która przypadnie do gustu każdemu. To nie tytuł na krótkie sesje. Wymaga skupienia oraz słuchania i/lub pilnego czytania, bo choć pełno tutaj typowych dla gatunku noir ozdobników, łatwo przegapić istotne informacje. Na szczęście gra jest dostępna w polskiej wersji językowej w postaci napisów, co powinno nieco ułatwić zabawę w tej bogatej w teksty produkcji. Plusem też jest względnie niewygórowana cena – 85 złotych. jeżeli lubicie dobre historie i dobrze napisane postacie, pobierzcie chociaż demo gry. Byłoby szkoda, żeby taka perełka przeszła niezauważona.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Za dostarczenie kodu dziękujemy wydawcy Seismic Squirrel.
Udostępnienie gry w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego materiału.

21 godzin temu














