Jeśli polowaliście na Analogue Pocket, to najwyższy czas nastawić alarm w telefonie. Już jutro, 4 marca o godzinie 17:00 czasu polskiego, rusza kolejna fala zamówień na tę rozchwytywaną konsolę. Producent zapowiedział, iż w tej partii dostępne będą klasyczne wersje kolorystyczne – czarna oraz biała.
Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ urządzenia zamówione w tym rzucie trafią do rąk właścicieli dopiero w czerwcu 2026 roku.
Analogue Pocket jest teraz droższy
Niestety, powrót Pocketa do sprzedaży wiąże się z kolejną, już drugą w historii tego modelu podwyżką ceny. Gdy urządzenie debiutowało w zapowiedziach w 2019 roku, miało kosztować niecałe 200 dolarów. Potem kwota ta wzrosła do 220 dolarów, a w tej chwili za samą konsolę przyjdzie nam zapłacić blisko 240 dolarów. Głównym winowajcą tej sytuacji są nowe amerykańskie taryfy celne, które narzuciły dziesięcioprocentowy podatek na sprzęt importowany z całego świata.
Warianty kolorystyczne konsoli. | Źródło: AnalogueTa polityka uderza rykoszetem również w graczy z Europy. Choć urządzenia płyną do nas bezpośrednio z fabryk w Chinach, producent stosuje jedną globalną cenę obciążoną amerykańskim cłem, nie oferując nam żadnych zniżek z tytułu ominięcia portów w USA.
W połączeniu z wysokim kosztem wysyłki, który wynosi około 42 dolarów, oraz naszym rodzimym podatkiem VAT i opłatami kurierskimi, finalny koszt zakupu w Polsce wyniesie blisko 300 euro. W przeliczeniu daje to kwotę w okolicach 1300 złotych. To już dość spora suma, ale mimo to obstawiam, iż handheld i tak znajdzie kupców. Dlaczego?
Sekret tkwi w technologii
To nie jest kolejna tania zabawka z marketu, która udaje stare systemy dzięki prostego systemu i plików z internetu. Sercem Pocketa są zaawansowane układy FPGA, które fizycznie odtwarzają architekturę klasycznych konsol. Dzięki temu każda z blisko trzech tysięcy gier z Game Boya, Game Boy Color czy Game Boy Advance działa tu identycznie jak na oryginalnym sprzęcie sprzed lat. Bez żadnych przycięć, błędów w dźwięku czy opóźnień w sterowaniu.
Analogue Pocket obsługuje kartridże z grami | Źródło: AnalogueCałości dopełnia niesamowity ekran LCD o przekątnej 3,5 cala i ogromnym zagęszczeniu 615 pikseli na cal. Rozdzielczość 1600×1440 to dokładnie dziesięciokrotność tego, co oferował pierwszy Game Boy, co pozwala urządzeniu na perfekcyjne naśladowanie wyglądu starych matryc. Specjalne tryby wyświetlania potrafią odtworzyć charakterystyczną siatkę pikseli i specyficzne podświetlenie, dając złudzenie obcowania z oryginalnym ekranem, ale w najwyższej możliwej jakości i z nowoczesną ochroną szkła Gorilla Glass.
To sprzęt dla posiadaczy własnej kolekcji gier
Oprócz samej konsoli, jutrzejszy rzut to także okazja do zakupu akcesoriów. W ofercie ponownie pojawi się Analogue Dock w cenie 99,99 dolarów, który zamienia Pocketa w konsolę stacjonarną podpiętą do telewizora przez HDMI.
Ciekawostką jest też nowy produkt – zestaw dwunastu czyścików do kartridży za około 15 dolarów. Pozwalają one bezpiecznie usunąć oksydację z pinów starych gier, co jest kluczowe, ponieważ Pocket kładzie ogromny nacisk na fizyczne nośniki. Sprzęt nie wspiera oficjalnie odtwarzania plików chronionych prawem autorskim.
Do kogo skierowane jest to urządzenie? Dla kolekcjonerów posiadających stosy oryginalnych kartridży, którzy szukają ostatecznego rozwiązania do ich obsługi, Analogue Pocket pozostaje wyborem bezkonkurencyjnym.
Źródło: Analogue, Notebookcheck / Zdj. otwierające: Analogue

3 godzin temu
















