
Battlefield 6 już na premierę był bardzo dobrą sieciową strzelaniną. Jednak teraz powoli staje się dobrym Battlefieldem. Trzeci sezon to jednocześnie pierwszy, który warto odpalić po przerwie.
Battlefield Studios słucha graczy. Dowiedli tego tygodni temu, gdy relacjonowałem spotkanie z twórcami. Producenci BF6 zapowiedzieli, iż gra dostanie niemal wszystko, czego chcą fani: wyszukiwarkę serwerów, bitwy na wodzie oraz wielkie mapy. Brak tych ostatnich jest boleśnie odczuwalny.
W Battlefield 6 pojawia się pierwsza wielka mapa XL – Railway to Golmud. Jest już dostępna dla wszystkich za darmo
W Railway to Golmud gram od kilku dni, dzięki wczesnemu dostępowi uzyskanemu od EA Polska. Teraz arenę może sprawdzić każdy właściciel BF6, jest już bowiem dostępna na publicznych serwerach. Inne nowości tego sezonu oddane w ręce graczy to karabin M16A4, pistolet maszynowy PP-19 oraz nowy tryb Obliteration/Unicestwienie.
Mapa Railway to Golmud pierwotnie zadebiutowała w BF4, stając się jedną z największych aren w historii serii. Nie byłem jej wielkim fanem, dlatego dziwi mnie, iż EA nazywa ją „kultowym klasykiem”. Jasne, była wielka i pozwalała się wyżyć czołgistom oraz pilotom, ale daleko jej do geniuszu takich map jak Wake Island, Strike at Karkand czy Amiens.
Jednak właśnie to „wyżycie się” fanów pojazdów wojskowych sprawia, iż Golmud stanowi idealne dopełnienie kolekcji aren dla BF6. Jest absolutnym strzałem w dziesiątkę, bo dopiero na tej mapie czuję, iż Battlefield 6 stał się Battlefieldem. Wcześniej był udaną sieciową strzelaniną, ale brakowało mu skali. To nareszcie się zmienia.
Wybuchów na Railway to Golmud zdecydowanie nie brakuje
Mam cięDzięki Railway to Golmud pierwszy raz czuję, iż mam pełną swobodę rozgrywki. Koniec z ograniczeniami
Jak mnie to boli, iż na większości map piloci myśliwców nie mają dostatecznie przestrzeni, by wykonywać swobodne manewry i podloty. Albo kiedy idiotyczne, sztuczne wcięcie granic mapy nie pozwala zająć dogodnej pozycji snajperskiej. choćby jadąc zwykłym pojazdem opancerzonym łatwo wypaść poza arenę, bo twórcy zamiast swobody wolą nieustanną jatkę, popychając na siebie graczy niewidzialnymi grabiami.
Railway to Golmud jest pierwszą mapą dla BF6, która oddycha. W której możesz robić, co ci się tylko podoba. Chcesz cały mecz przeleżeć na brzuchu, mierząc do wrogów z karabinu snajperskiego? Proszę. Wolisz stać na wzgórzu w pojeździe AA, non stop prując do wrogich maszyn latających? Żaden problem. Chcesz się zaciekle bić o kilkanaście domów w wiosce? Jasna sprawa. Wolisz latać ze spawarką, naprawiając pojazdy sojuszników? Będziesz miał pełne ręce roboty.
Oczywiście BF6 już wcześniej miał niezłe mapy, jak Siege of Cairo. Tyle tylko, iż były to areny rozmiarów M i S, przeznaczone do starć piechoty z umiarkowanym wsparciem pojazdów. Pierwsza niezła mapa dla pojazdów pojawiła się w okresie 2, ale choćby ona była zbyt mała. Dopiero Railway to Golmud daje swobodę, którą w czasach BF3 oraz BF4 przyjmowaliśmy za pewnik.
Dzięki większej skali wszystko lepiej się do siebie klei. Snajperzy okazują się przydatni. Zgrana drużyna może skutecznie przejmować punkty, stanowiąc prawdziwą siłę na arenie z rozciągniętymi siłami wroga. Z kolei czołgi mają tyle miejsca, iż samobójcy z C4 na każdym rogu nie są już normą. Tak potrzeby oddech sprawia, iż rozgrywka jest nieco wolniejsza, ale dzięki temu bardziej kaloryczna. Każda śmierć wkurza. Każdy kill czemuś służy.
Jak na tak wielką mapę, wnętrza wcale nie wyglądają źle
Destrukcja jest umiarkowana. Możesz rozwalać ściany i piętra, ale nie zrównasz budynku z ziemiąNowa wersja Railway to Golmud w Battlefield 6 ma też kilka kapitalnych zmian. Z pociągiem na czele.
W oryginale z BF4 pociąg to punkt do przejęcia, po zdobyciu którego maszyna rusza w kierunku sojuszniczej bazy. W BF6 pociąg także rusza, ale… w kierunku bazy przeciwnika. Do tego można zmieniać kierunek jazdy. Dzięki temu piechota ma więcej okazji do ciekawej rozgrywki. Najpierw zdobywa punkt. Potem broni ruchomej fortecy na szynach. Następnie dokonuje desantu na bazę wroga. Świetnie to wymyślili.
Sam pociąg to teraz o wiele ciekawszy obiekt. Ma zamknięte wagony osobowe, otwarte wagony towarowe, więcej osłon oraz działa na końcu i początku składu. Aż się człowiekowi przypomina pociąg wojenny z Battlefielda 1. To była wizjonerska produkcja, za mało ją docenialiśmy.
Druga świetna zmiana to silniejsze zabudowanie świata osłonami oraz budynkami. Dzięki temu punkty na północy mapy pozwalają na intensywne starcia uliczne piechoty. Czołgi nie mogą się tutaj czuć tak pewnie, a naloty samolotów są utrudnione stacjonarnymi AA. jeżeli chwilowo chcecie odpocząć od jazdy czołgiem, biegnijcie właśnie w to miejsce.
Mobilny punkt do przejęcia, czyli pociąg wędrujący między bazami
Ruiny zabudowanego miasteczka na północyKoniec z maszynką do mielenia mięsa. Szkoda, iż póki co tylko na jednej mapie.
Wciąż uważam, iż dwie mapy na sezon to za mało. Podtrzymuję też swoje zdanie z recenzji premierowej: mapy to najsłabszy element BF6. Trzeba jednak oddać twórcom, iż Railway to Golmud to strzał w dziesiątkę. Mapa sama w sobie nie jest wybitna. Za to wprowadza tak potrzebny oddech do sieciowej rozgrywki. Tak potrzebną przestrzeń. W końcu mamy areną, która nie jest maszynką do mielenia mięsa, zaprojektowaną na nieustanną wymianę ognia.
Co najlepsze, przed nami więcej map XL. W Battlefield Studios potwierdzili, iż w kolejnym sezonie dostaniemy największą arenę w całej historii. Do tego ze starciami na wodzie. Już nie mogę się doczekać. Nim to jednak nastąpi, będę ogrywał Railway to Golmud tak często, aż nie będę mógł na nią patrzeć. Głównie dlatego, iż BF6 nie oferuje równie wielkiej alternatywy.
Więcej o Battlefield na Spider’s Web:















