
Quake ma 30 lat. I właśnie dostał aktualizację, która brzmi jak list miłosny do fanów starego id Software.
Trzy dekady. Tyle minęło od premiery Quake’a – gry, która w 1996 r. nie tylko wywróciła rynek FPS-ów do góry nogami, ale też zdefiniowała jak wygląda nowoczesna strzelanka na PC. I choć dziś żyjemy w epoce fotorealistycznych produkcji, ray tracingu i telewizorów z HDR-em to wciąż jest coś magicznego w tym surowym, industrialnym klimacie, w pikselowych potworach i w broni, która brzmi jakby miała wyrwać ścianę z fundamentów.
Z okazji 30. urodzin Quake’a Bethesda i MachineGames przygotowały prezent, który trudno nazwać inaczej niż fanserwis na sterydach. Nowy epizod Dawn of the Machine trafił do gry jako darmowa aktualizacja – to pełnoprawna kampania z 19 świeżymi mapami, nowymi przeciwnikami, nowymi wariantami broni i zupełnie nową strukturą rozgrywki. To największa rzecz, jaka przydarzyła się klasycznemu Quake’owi od czasu doskonałego remastera z 2021 r.
Dawn of the Machine – Quake bardziej quake’owy niż kiedykolwiek
MachineGames ma już doświadczenie w dopisywaniu nowych rozdziałów do klasyków id Software. Ich Dimension of the Machine z remastera Quake’a było świetnie przyjęte, a Dimensions of the Past – stworzone wcześniej jako fanowski projekt – pokazało, iż studio rozumie ducha oryginału lepiej niż niejeden weteran z lat 90.
Nowy epizod idzie jeszcze dalej. Dawn of the Machine to Quake w wersji „labiryntowej”, „okrutnej” i „psychodelicznej”. Twórcy opisują go jako brutalną podróż przez światy, które „skręcają rzeczywistość w sposób trudny do rozpoznania”. I faktycznie – poziomy są tu bardziej złożone, bardziej wielowarstwowe, bardziej „zagubione w czasie” niż w podstawowej kampanii.
Quake: Dawn of the MachineRanger – bohater Quake’a – utknął w wymiarze iluzji, gdzie ginie i odradza się w nieskończonej pętli. Jedyną drogą ucieczki jest zniszczenie tytułowej Nightmare Machine. To pretekst fabularny, ale działa: nadaje kampanii klimat nieustannego déjà vu, który świetnie współgra z nową mechaniką „epizodu pętli”.
Pętla. Kreatywne wykorzystanie stareńkiego silnika id Tech 4
Najciekawszy element aktualizacji to struktura rozgrywki. Dawn of the Machine jest zaprojektowane jako epizod, który można przechodzić wielokrotnie – i za każdym razem odkrywać nowe ścieżki, sekrety i zmienione układy poziomów.
Quake: Dawn of the MachineRuny zdobywane podczas gry odblokowują wcześniej niedostępne przejścia. Z kolei ulepszenia zdrowia i amunicji są trwałe, więc każda kolejna pętla jest odrobinę łatwiejsza, ale też bardziej wymagająca, bo twórcy dorzucają nowe warianty przeciwników.
To podejście przypomina trochę roguelite’y, ale bez losowości – bardziej jak metroidvania w świecie Quake’a. Zaskakująco świeże jak na grę, która ma 30 lat.
Nowi przeciwnicy, nowe bronie, nowe sposoby na zrobienie miazgi
Quake: Dawn of the MachineMachineGames dorzuciło kilka nowych wariantów klasycznych potworów. Rocket Ogre to dokładnie to, co sugeruje nazwa – ogr z rakietnicą, który potrafi zamienić w pył choćby najbardziej pewnego siebie speedrunnera. Demo Dog wybucha po śmierci, co w ciasnych korytarzach bywa… problematyczne. Blood Shambler to z kolei wersja Shamblera, która potrafi wyssać życie z gracza.
W arsenale pojawiają się dwie nowe zabawki: Super Axe, który po kolejnych ciosach wyładowuje energię niczym mini‑Mjölnir, oraz Laser Cannon strzelający odbijającymi się pociskami. Ten ostatni potrafi wyczyścić pokój szybciej niż rakietnica, ale wymaga myślenia – odbicia potrafią wrócić do gracza jak źle rzucony bumerang.
19 nowych map, nowa ścieżka dźwiękowa i… nowy deathmatch
Quake: Dawn of the MachineAktualizacja nie kończy się na kampanii. Dostajemy też dedykowany hub epizodu, nową muzykę, sekrety poukrywane w stylu lat 90., a także świeżą mapę do deathmatchu. To ukłon w stronę społeczności, która od lat trzyma Quake’a przy życiu dzięki modom, turniejom i serwerom, które pamiętają czasy Pentium II.
Warto też wspomnieć o „id Vault” – galerii zakulisowych materiałów, w tym grywalnych prototypów poziomów z wczesnego etapu produkcji Quake’a. To perełka dla fanów historii gier.
Darmowa aktualizacja, ale nie dla wszystkich platform
Dawn of the Machine jest dostępne jako darmowy update na Xbox Series X/S, Xbox One, PC (Microsoft Store), Game Pass, Steam, PlayStation 4 i 5, Nintendo Switch oraz Switch 2 (w trybie kompatybilności).
Quake: Dawn of the MachineNie ma go natomiast na GOG-u i Epic Games Store – przynajmniej na razie. To oznacza, iż gracze z tych platform zobaczą komunikat o rozłączeniu, jeżeli spróbują dołączyć do sesji z kimś grającym na Steamie czy konsoli.
Jest też znany problem z multiplayerem na Switchu: hostowanie gry z nowymi mapami powoduje rozłączenia przy zmianie poziomu. Rozwiązanie? Nie hostować, tylko dołączać do sesji cross-play.
Sam id Tech 4 doczekał się też kilku bugfixów
Aktualizacja przynosi też szereg usprawnień technicznych. Poprawiono interpolację, co zmniejsza input lag i eliminuje sytuacje, w których kamera „zostawała” za bronią. Ulepszono renderowanie czcionek przy większych fontach, zoptymalizowano oświetlenie w atakach Hell Knighta, a także ograniczono obciążenie GPU w scenach z wieloma Enforcerami.
Quake: Dawn of the MachineMożna się śmiać, iż Quake to gra z epoki, gdy Internet działał na modemach 56k, a monitory miały rozdzielczość 800×600. Ale prawda jest taka, iż Quake nigdy nie umarł. Społeczność modderska, turnieje, remastery, a teraz Dawn of the Machine – wszystko to pokazuje, iż klasyki id Software mają w sobie coś, czego nie da się odtworzyć w Unreal Engine 5.
Ta aktualizacja nie jest rewolucją. Nie próbuje udawać nowoczesnego FPS-a (och, jak dobrze). Jest raczej celebracją tego, czym Quake zawsze był: brutalnym, szybkim, klaustrofobicznym, dziwacznym i absolutnie niepodrabialnym doświadczeniem.











!["Rozklepali" rywali... główkami. Niecodzienny gol Polaka [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a762c911e9269_30689204.jpg)





