Black Rose Wars Duel Kami – recenzja gry planszowej

2 miesięcy temu

Duel Kami to kolejna planszówka z serii Black Rose Wars, co więcej – niezależna od pozostałych wydań. Pojedynek między japońskimi magami można dołączyć do poprzednich gier, ale stoi na własnych nogach. Jak wypada walka magów Loży Słońca?

Nie grałam wcześniej w gry z serii Black Rose Wars, dlatego przyciągnął mnie niezależny pojedynek Duel Kami. Już przy otwieraniu pudełka widać, jak solidna jest to planszówka. Zestaw obejmuje porządną składaną planszę z wyraźnie pozaznaczanymi miejscami na pozostałe elementy, których jest całkiem sporo. Co więcej, miejsca na kostki można „wypchnąć” z planszy na prześwit, co w praktyce jest bardzo wygodne i zapobiega chaosowi na planszy. Dalej mamy karty komnat, które również świetnie się prezentują. Są dwuwarstwowe z miejscem na kostki, ładnie wyrysowane i z żetonami aktywacji, które opisują zadania.

Zobacz również: Poradnik Prezentowy 2025 – jakie popkulturowe prezenty sprawić bliskim pod choinkę?

To dopiero początek wyposażenia – dalej mamy talie kart czarów osobistych, zapomnianych i szkoły magii, ekwipunki i ewokacje, dwie karty zadań dla graczy i kartę zadań, które aktywuje Czarna Róża. Do tego w Duel Kami pojawia się nowy element – portale, które pozwalają łączyć oddalone od siebie komnaty. Wisienką na torcie są figurki obu magów oraz demona Mononoke, które są po prostu pięknie wykonane.

Fot. Materiały promocyjne wydawcy

Przyznam z pewnym poczuciem porażki, iż próg wejścia w rozgrywkę jest wysoki, szczególnie dla gracza nieobeznanego z samą serią. Elementów jest dużo, każdy rodzaj kart zagrywa się inaczej, a do tego opsiy w dużej mierze opierają się na symbolach. Instrukcja gry co prawda zawiera opis poszczególnych elementów i symboli, ale zanim nabierze się wprawy, człowiek się trochę męczy sprawdzaniem co chwilę, czy zagrywa odpowiednią kartę. W moim przypadku skończyło się na graniu z instrukcją krok po kroku, a potem z włoskim gameplay’em, w którym jeden gracz również był świeżakiem.

Sama mechanika rozgrywki nie jest natomiast tak skomplikowana, jak się wydaje na starcie. Gracze na zmianę wykonują swoje akcje, w ramach których mogą poruszać się po komnatach, zadawać obrażenia przeciwnikowi i wykonywać poboczne zadania z dwóch kart zadań. Różnorodnośc kart wpływa na strategię, do tego trzeba pamiętać o akcjach aktywowanych przez Czarną Różę jako cichego, trzeciego gracza. Trzecim graczem może być również demon Mononoke, przywołany odpowiednimi zaklęciami jako zagrożenie dla przeciwnika.

Fot. Materiały promocyjne wydawcy

Na wstępie idzie to topornie, ale z kolei ma duży potencjał regrywalności. Przy tej ilości możliwcych zaklęć trudno jest rozgrywać podobne manewy, a dobieranie i dorzucanie kart w ramach akcji zapewnia trochę twistów. W zadawaniu obrażeń pomagają też portale, które umożliwiają większy zasięg siły rażenia niż samo poruszanie się po komnatach. Minusem przy regrywalności mogą być jedynie karty zadań. Łącznie jest to sześć misji na dwóch kartach, które dzieją się „przy okazji” rozgrywki, więc ich niewielka ilość nie wprowadzi większych zmian w kolejnych rundach.

Mnie osobiście Duel Kami trochę wyczerpał. Bez znajomości poprzednich wydań ogarnięcie zasad wymaga dłuższej chwili i zanim faktycznie zacznie się rozgrywkę, jest to męczące. Do tego trzeba rozegrać kilka rund, żeby być w stanie mniej lub bardziej strategicznie rzucać zaklęcia. Z drugiej strony jednak to gra na wiele pojedynków, które będą się od siebie różnić. Jej elementy można też włączyć po pozostałych gier z serii, więc jest bardzo funkcyjna.

Fot. Materiały promocyjne wydawcy

Dla miłośników Black Rose Wars to świetny wybór. Początkujący w świecie Czarnej Róży mają z kolei dynamiczny pojedynek, który wymaga sporo uwagi na wstępie, ale może ich łatwiej wprowadzić w serię. Dla wszystkich graczy to ładnie, solidnie wydana planszówka, która cieszy oko.

Grę Duel Kami znajdziesz tutaj.

Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Czacha Games. Dziękujemy!

Fot. główna: Materiały promocyjne wydawcy.

Idź do oryginalnego materiału