Niedawno dostałem kod na Crimson Desert od studia Pearl Abyss. Oto moje pierwsze odczucia po kilku godzinach z tym tytułem.
Jeśli śledzicie regularnie nasz portal, to możecie wiedzieć, iż Crimson Desert to dla mnie jedna z najważniejszych produkcji ostatnich lat. Kilka dni temu studio Pearl Abyss przyznało mi kod recenzencki. Absolutnie nie zdążyłem jeszcze przejść gry, a więc nie jest to recenzja. Na nią przyjdzie pora kiedy już dotrę do napisów końcowych. Mogę natomiast podzielić się z Wami moimi odczuciami po kilku godzinach spędzonych z komputerową wersją tej produkcji. Tyle tytułem wstępu, zapraszam do artykułu.
Początek opowieści
W Crimson Desert naszą główną grywalną postacią jest Kliff. To członek klanu Szarogłowych, który – co nie jest spoilerem, jako iż informacja ta pojawiała się w oficjalnych materiałach – zamierza zemścić się na konkurencyjnym klanie Czarnych Niedźwiedzi. Cudem unikając – choć czy na pewno? – śmierci ma przed sobą jeden cel – pomszczenie pobratymców. Historia, przynajmniej początkowo, wydaje się być zaledwie tłem dla rozgrywki i przyznaję, iż póki co, po pierwszych kilku godzinach, nie wciągnęła mnie. Nie wykluczam, iż jeszcze się to zmieni, aczkolwiek mam wrażenie, iż to nie opowieść jest priorytetem dla Pearl Abyss. Nie znaczy to bynajmniej, iż nie ma tu fajnych opowieści. Pochodzą one jednak… od postaci pobocznych, o których za chwilę napiszę nieco więcej.
Mieszkańcy i ich problemy
Początek gry jest liniowy i musimy po prostu brać udział w kolejnych misjach przetykanych przerywnikami filmowymi. Nie trwa to jednak długo i zapewniam Was, iż nie będziecie prowadzeni za rękę dłużej niż mniej więcej 20, może 30 minut. Po tym czasie dotrzemy do pierwszej istotnej lokacji – miasta Hernand. Od pierwszego wkroczenia na jego obszar podobał mi się kontrast między okolicznymi lasami i górami, a porządnymi ulicami, skwerami i polami uprawnymi na obrzeżach miasta. Jednak nie w samym projekcie miasta tkwi jego piękno. Przypadło mi do gustu również wielu mieszkańców, którzy nierzadko zwierzą się nam ze swoich problemów. Na przykład handlarka chciałaby przyrządzić komuś potrawę z ryby, ale nie ma wiary w swoje umiejętności. Z chęcią wręczy więc nam przepis i składniki i zda się na nasze umiejętności.
W innym miejscu natknąłem się na mężczyznę, którego bolały plecy, a żona wymagała od niego wyczyszczenia komina. Dziecko chciało odzyskać kota, który wszedł na dach, a w karczmie mogłem – za pieniądze – wyzwać kogoś na siłowanie się na rękę. Jeszcze bardziej spodobało mi się to, iż przechodząc, podsłuchałem rozmowę, z której wynikało, iż z kanałów pod miastem dobiega płacz. Udałem się więc tam z niemałym zainteresowaniem, ale co tam znalazłem… Tego nie zdradzę. Zapewniam Was jednak, iż uważne zwiedzanie świata popłaca.
Świat i możliwości
W Crimson Desert – według materiałów promujących grę przed premierą – mamy mieć do czynienia z kilkoma rozległymi obszarami. Nie byłem jeszcze w stanie sprawdzić całego Pywel (co zmieni się na pewno bliżej mojej pełnej recenzji), ale przybliżę Wam nieco możliwości, na jakie natknąłem się w początkowych lokacjach. Wspomniałem wcześniej o mężczyźnie, który miał wyczyścić komin. Na szczęście kupiłem wcześniej miotłę, a więc mogłem wspiąć się na dach domu, a następnie na dach i komin, gdzie – po wybraniu z wyposażenia miotły – włożyłem ją do środka i przepchnąłem brud. Wspiąłem się również, aby złapać kota, a w innym miejscu ścinałem drzewo pozyskaną siekierą, aby pozyskać drewno, które chciał dostać inny mieszkaniec. Nawiasem mówiąc, drewno – i inne surowce, część wydobywana na przykład dzięki kilofa – wykorzystamy do wytwarzania przedmiotów i ulepszania ich.
Muszę przyznać, iż przypadło mi do gustu podejście Pearl Abyss do robienia zakupów. Już tłumaczę, co mam na myśli. Możemy oczywiście podejść do handlarza, kowala lub innego krawca i z listy wybrać przedmiot, który nas interesuje. Nie ma jednak przeszkód, aby powałęsać się po sklepie znaleźć coś na półce i to właśnie z tego poziomu bezpośrednio coś zakupić (lub ukraść, jeżeli mamy maskę ). Warto jeszcze zaznaczyć nieco interesujących rozwiązań i pomysłów. Przede wszystkim wiele elementów świata i pojęć może być dla nas niejasnych. Dlatego doceniam dodanie naprawdę ogromnego i uzupełnianego na bieżąco leksykonu. Dowiemy się z niego, kim są napotykane postaci, czy poznamy historię świata.
Mało tego, często na przykład wiemy, jak nazywa się jakiś produkt w sklepie, ale nie wiemy jak wygląda – musimy więc po prostu zostawić na nim przez chwilę pole wyboru, a zobaczymy wizualizację produktu. Podoba mi się również to, iż zanim coś kupimy, sprzedawca wystawia towar na ladę, a my możemy go zobaczyć. To jedna z tych drobnych rzeczy, która niesamowicie korzystnie wpływa na immersję. Podobnie jak to, iż aby nauczyć się czegoś – na przykład wędkowania – musimy obserwować jak daną czynność wykonuje postać niezależna. Świetne, bardzo klimatyczne rozwiązanie. Zachęca to zresztą do eksploracji i uważnego zwiedzania świata.
Działanie i grafika
Swoją recenzję oprę między innymi na działaniu Crimson Desert na komputerze stacjonarnym z kartą graficzną RTX 2070 Super wyposażonym w 32 GB RAM. Zapewniam Was, iż sprawdzę też działanie gry na PS5 (podstawowym) i to ta wersja będzie moją podstawową platformą recenzencką. Jednak ostatnie dni spędziłem grając w tę produkcję na laptopie, Jest to model Gigabyte Aero X16 również z 32 GB pamięci RAM oraz kartą graficzną RTX 5060. Kilka godzin poświęciłem na granie z laptopem podłączonym do zewnętrznego monitora w rozdzielczości 4K. Najważniejszą informacją, jaką z tego wyniosłem był fakt, iż gra działa bez najmniejszego problemu w utraszerokich rozdzielczościach. Zaskoczyło mnie to, iż automatycznie wykryto ustawienia Ultra. Wybrałem też DLSS 4.5L (oprócz niego są DLSS 4.5 i DLSS 4.5) w trybie Ultra Performance oraz czterokrotne generowanie klatek. Mamy możliwość wybrania generowania klatek na poziomie 2, 3 lub 4.
Początkowo gra działała bardzo płynnie, choćby w ponad 80 klatkach na sekundę. Kiedy jednak dotarłem do otwartego świata, spadki FPS były bardzo zauważalne. Postawiłem więc na pewnego rodzaju kompromis. Zmniejszyłem rozdzielczość do 1920×1080, ale ustawienia podbiłem o poziom wyżej, do maksymalnego oferowanego przez grę. Nosi on nazwę ustawień Efekty wizualne. Mogłem tu cieszyć się płynną rozgrywką i szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie grania na laptopie w inny sposób. Nie znaczy to jednak, iż Crimson Desert nie ma problemów. Najbardziej dokucza mi wymuszanie rozciągania ekranu. Nie można wybrać preferowanych proporcji. Sprawia to, iż jeżeli na ultraszerokim monitorze postawimy na nie-ultraszeroką rozdzielczość, będziemy mieć do czynienia z nienaturalnie rozszerzonym obrazem. Nie znalazłem też opcji włączenia limitu klatek ani wygładzania krawędzi, co potrafi być uciążliwe. Jednocześnie doceniam obsługę efektów spustów adaptacyjnych kontrolera DualSense, aczkolwiek więcej na ten temat napiszę za jakiś czas przy okazji recenzji.
Nadzieje na kolejne godziny
Wspomniałem na początku, iż główna fabuła mnie nie wciągnęła i w związku z nią wiążę pewne nadzieje. Chciałbym po prostu, aby historia Kliffa (i nie tylko jego) rozwinęła się i wskoczyła na dużo wyższy poziom angażowania gracza. Warto jednocześnie wspomnieć, iż w dowolnym momencie możemy zatrzymać przerywnik filmowy i wznowić go, co z pewnością przyda się niejednemu zabieganemu graczowi. Nie ma też problemów z kilkoma gniazdami zapisu. Postęp możemy zresztą zapisywać w dowolnym momencie. Jestem ciekaw, czy najbliższe aktualizacje przyniosą jakieś ważne usprawnienia. Z otwartymi ramionami przywitałbym ustawianie proporcji ekranu, co – moim zdaniem – jest jak najbardziej do ogarnięcia szybką aktualizacją. Sporo do życzenia pozostawia niestety polska wersja językowa. Z jednej strony fajnie, iż są polskie napisy, aczkolwiek z drugiej jakość spolszczenia, delikatnie mówiąc, nie jest najlepsza. Często w poradach mamy niepoprawnie odmienione słowa, a wychodząc z gry widzimy pytanie, czy chcemy zakończyć wędkowanie… No tak, przecież fish czy finish to żadna różnica.
Mimo tych mankamentów moje pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne i nie ukrywam, ze zawsze kończąc pracę czekałem aż odeśpię zmianę i będę mógł wrócić do Pywel. Świat wydaje się niesamowicie otwarty i jest bardzo przyjemną piaskownicą. Zdaję sobie sprawę, iż w tym artykule absolutnie nie opisałem każdego elementu gry. Zapewniam Was, iż sporo jeszcze przedstawię w mojej recenzji. Dowiecie się z niej między innymi jak wygląda walka i czym różnią się jeszcze dwie grywalne postaci. Wyjaśnię jak wygląda personalizacja wyglądu wyposażenia i bohaterów. Czy jest szybka podróż? Co jest lepsze – koń, mech czy smok? Jak przedstawiają się kolejne krainy i czy zachęcają do zwiedzania? W jaki sposób zrealizowano rozwijanie postaci i wyposażenia? No i oczywiście, czy opowieść wciąga. Możecie być pewni, iż moja recenzja będzie rozbudowana, ale zachęcam naturalnie do zadawania pytań w komentarzach do niniejszego artykułu. Chętnie odpowiem na Wasze wątpliwości lub zbiorę sugestie co do kwestii, jakie będę rozwijał w recenzji. Sekcja komentarzy czeka na Was.
Crimson Desert będzie dostępne już od jutra, 19 marca 2026 roku, na konsolach PlayStation 5, Xbox Series X|S i komputerach PC oraz Mac w polskiej wersji językowej. Po tytuł ten można sięgać zarówno w wdaniach pudełkowych, jak i cyfrowo.
Kod recenzencki zapewnił producent, studio Pearl Abyss.
2 godzin temu