
Klikając przycisk zakupu w cyfrowym sklepie, większość z nas jest przekonana, iż nabywa dany produkt na własność. Nic bardziej mylnego.
Sony właśnie przypomina swoim klientom, iż wirtualne półki to w rzeczywistości tylko drogie wypożyczalnie. Z kont użytkowników PlayStation masowo znikają opłacone filmy, co obnaża słabości cyfrowej dystrybucji.
Znikające klasyki i licencje z datą ważności
Sony rozpoczęło wysyłkę maili do użytkowników PlayStation w Wielkiej Brytanii oraz części Europy z informacją, iż 1 września 2026 roku z ich bibliotek wyparuje 551 filmów i seriali z dystrybucji StudioCanal. Co ważne, mówimy o tytułach, za które gracze zapłacili pełną kwotę w PlayStation Store. Na liście przeznaczonej do skasowania znalazły się takie głośne produkcje jak „Terminator 2: Judgment Day”, „Dziennik Bridget Jones”, „Apocalypse Now” czy „Rambo”.
Komunikat producenta jest lakoniczny. Firma nie oferuje żadnych zwrotów pieniędzy ani form rekompensaty za utracone treści. Niefortunnym zbiegiem okoliczności – co gwałtownie wyłapali oburzeni klienci – oficjalne wiadomości o usunięciu dostępu do filmów kończą się firmowym sloganem „Play Has No Limits” (Gra nie ma granic), który w tym kontekście brzmi jak nieśmieszny żart.
Cyfrowa własność to rynkowa iluzja
Sytuacja ta nie jest wynikiem luki w prawie, ale standardem, na który zgadzamy się podczas akceptacji wielostronicowych regulaminów. Zapisy w PlayStation Store – podobnie jak na platformach Steam, Xbox, Apple czy Amazon – precyzują, iż użytkownik nie kupuje filmu, a jedynie licencję na dostęp do niego.
Prawo do odtwarzania treści obowiązuje tylko tak długo, jak długo operator platformy (w tym przypadku Sony) posiada podpisaną umowę z zewnętrznym dystrybutorem. Gdy kontrakt wygasa, cyfrowe pliki stają się bezużyteczne, a dostęp zostaje odcięty. Stanowi to kontrast w stosunku do nośników fizycznych, takich jak Blu-ray czy DVD, których nikt zdalnie nie usunie z naszej domowej kolekcji.
Powtórka z rozrywki, do której musimy przywyknąć
Obecne zamieszanie w Wielkiej Brytanii nie jest precedensem w wykonaniu japońskiego giganta. Sony wykonało identyczny ruch w 2022 roku, usuwając tytuły StudioCanal z kont użytkowników w Niemczech i Austrii. Z kolei próba wygaszenia dostępu do opłaconych programów stacji Discovery w USA została częściowo odroczona wyłącznie dzięki masowemu buntowi konsumentów.
To zjawisko to branżowy standard i jasny sygnał ostrzegawczy dla wszystkich, którzy budują swoje biblioteki wyłącznie w zamkniętych ekosystemach pojedynczych korporacji. Problem znikających licencji będzie powracał, o ile klienci nie zaczną częściej głosować portfelem na powrót do nośników fizycznych.
Sony podnosi ceny PlayStation Plus. Zmiany objęły wszystkie pakiety krótkoterminowe
Jeśli artykuł Cyfrowa własność to fikcja. Sony usuwa setki kupionych filmów z PlayStation nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu














