
Czółko to dopiero rozgrzewka... Recenzja: Twoja Stara w Stringach
Jedna imprezóweczka na miesiąc chyba wystarczy, prawda? Oczywiście, iż nie! W każdym razie trochę czasu po opublikowaniu naszych wrażeń z Wysoki Sądzie! minęło, zatem przybliżymy kolejną propozycję na parapetówkę. Tym razem czerpiącą z klasyki. Zapraszamy do recenzji.Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Twoja Stara w Stringach to prowokacyjny tytuł imprezowej gry towarzyskiej przeznaczonej dla 2-6 osób, w wieku co najmniej 18 lat. Partyjka powinna zająć 15-30 minut. Już teraz możemy Was zapewnić, iż czas trzeba liczyć z przymrużeniem oka i trzeba być gotowym, by go rozciągnąć (patrz wrażenia). Gra na polskim rynku ukazała się dzięki wydawnictwu Rebel.

W malutkiej cegiełce znajdziemy wszystkie komponenty potrzebne do gry, czyli sześć par kolorowych okularów i dwie talie. Te podzielone są na dwa kolory: czerwony i niebieski. Dorzucono również klepsydrę (30 sekund). Wykonanie jest zadowalające, ale o grafikach nie ma się co wypowiadać. Grę po prostu wydano bez zbędnych ilustracji- mi tam odpowiada taki skąpy styl. Z racji, iż jest to imprezówka, instrukcja jest śmiesznie krótką broszurką.
Zasady:

Twoja Stara w Stringach to zabawa w słowne kalambury, taka specyficzna odmiana Czółka. Każdy z uczestników zakłada parę okularów i losuje dwie karty (z osobnych talii). Bez podglądania, umieszczamy je w przegródkach ramek. Ważne! Robimy to w taki sposób, by przeciwnicy widzieli, co jest na nich napisane. Celem gry jest oczywiście odgadnięcie tych haseł. Staramy się tego dokonać w serii tur (każda po 30 sekund), podczas których zadajemy pytania, na które współgracze udzielaj odpowiedzi "tak" albo "nie". Runda trwa do momentu, aż zostanie ostatni osobnik z nierozwiązanym zadaniem. Uwaga! Wielkich zwycięzców nie ma- chyba iż sami zastosujecie jakiś sposób na przyznawanie punktów. Liczy się dobra zabawa!
Wrażenia:

Jeśli jeszcze tego nie zanotowaliście jesteśmy wręcz psychofanami Time's Up'a. Normalnie nie ma lepszej gry imprezowej- zawsze i wszędzie będziemy ją polecać. Mimo to nie ustajemy w poszukiwaniu zastępstwa. Czegoś, co odciąży te żółto-niebieskie karteczki i pozwoli wzbogacić imprezowe menu. Czy Twoja Stara w Stringach wejdzie na miejsce Time's Up'a? Nie. Czy mimo wszystko wpisujemy ją do repertuaru? Oczywiście!

Choć nie jest to tak epicka i dławiąca śmiechem rozrywka jak wspomniany klasyk, to jednak bawiliśmy się przy niej zadziwiająco dobrze. Zasady są proste, wszyscy łapią je w lot, a sama rozgrywka nie wymaga miejsca- partię można rozegrać na domówce, w przedziale pociągu, czy piknikowym kocyku. Co ważne- Twoja Stara w Stringach sprawdzi się także na mniejszą liczbę uczestników (nawet dla pary, a to dość duży plus dla imprezówki!). Wiadomo- nie jest super śmiesznie- ale grać się da i zgadywanie haseł może niezobowiązująco umilić czas. Liczy się dobra zabawa- to chyba oczywiste. Jedyne zastrzeżenie mamy do czasu. Chciałbym poznać mistrzów, którzy rozgrywają rundę w 15 minut. Nie ma opcji! Poziom haseł jest abstrakcyjnie trudny i jeżeli wyrobicie się w górnej granicy widełek czasowych, to będzie sukces. Choć gra może sprawić wrażenie krótkiej, to swoje zajmuje. Dodatkowe minuty wbija: przy pierwszym kontakcie- poziomem zagadek (totalny random miejsc/czynności + chaotycznie wybrana postać); przy kolejnych rozgrywkach... ewentualne dogrywki 😏.

Nie spodziewajcie się niewyobrażalnych fajerwerków- gra jest dobra, zostanie w naszym repertuarze, ale ani w niej nic odkrywczego, ani niesamowitego. Ot, ciekawa forma podania kalamburów, z tytułem, który zapada w pamięć (dzięki czemu partyjki nikt nie odmówi). Najważniejsze, iż dla nas spełnia normy (kart mogłoby być więcej, ale nikt nie będzie rozgrywał w to tygodniowych maratonów), by raz na jakiś czas być wyciągniętą. Poza tym jest to świetny pomysł na prezent- dla graczy, laików, na parapetówkę, czy osiemnaste urodziny. Czy wspomniałem, iż ma zadatki na czarny humor? Weźcie to pod uwagę, decydując się na rozbudowę swojej imprezowej kolekcji!
Plusy:
+ abstrakcyjnie trudna
+ interesująca forma podania
+ proste zasady zrozumiałe dla wszystkich
+ nie wymaga miejsca (można grać w pociągu itp)
+ grywalna w dwie osoby
+ delikatny czarny humor
+ świetny pomysł na niezobowiązujący planszówkowy prezent
+ dowolność wyznaczania zwycięzcy
Minusy:
- abstrakcyjnie trudna
- wymaga twórczego podejścia
- może zając sporo czasu
- osoby, które dość gwałtownie odgadną musza czekać na wszystkich
- mogłoby być więcej kart
T.
Przydatne linki:
znajdziecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do nas na Facebooku
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo
















