
Czworo założycieli- jeden cel! Recenzja: Skyrise
Nawet nie wiecie, jak cieszy mnie fakt, iż jedna z najlepszych gier, które poznałem w 2024 roku, zasiliła moją kolekcję. Serio! Od pierwszej partii na wspieraczkowej edycji, nie mogłem się doczekać polskiego wydania. Dlaczego? By móc to cudo pokazać swoim testerom i skonfrontować swoje "oczarowanie" z codziennym graniem. Jak wyszło? Zapraszamy do lektury!Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Skyrise to rodzinny tytuł strategiczny przeznaczony dla 2-4 osób, w wieku co najmniej 14 lat. Partia przewidziana została na 30-75 minut. Za możliwość budowania miasta w chmurach w rodzimym języku możemy podziękować wydawnictwu Lucku Duck Games. Czy tłumaczenie z angielskiego było potrzebne? Nie. Chodziło o dostępność. Wspieraczkowe projekty to rarytas, a dzięki tłumaczeniu gra stała się dostępna dla zjadacza chleba (szukajcie w dobrych sklepach z planszówkami!).
W klasycznym kwadratowym pudełku, pod znaną nam już steampunkową grafiką, znajdziemy wszystkie elementy potrzebne do rozgrywki. Będą to: plansza, kafelki wysp, talie kart, multum żetoników, woreczek, plansze graczy (w tym polska artystka!) oraz drewniane budynki. Te ostatnie są głównym elementem gry i dzielą się na wieżowce (o różnej wartości i wysokości) i cuda. Tutaj znacząco gra odbiega od mojego wspomnienia. Edycja wspieraczkowa to oczywiście piękne, cieniowane budyneczki- każdy inny, wszystkie szczegółowe. W tańszej wersji sklepowej- zastąpiły je drewniane cylindry. Boli? Niekoniecznie- biorąc pod uwagę, iż ich funkcjonalność ograniczała się tylko do wyglądu. Pamiętajmy, iż "figurkowatość" ma być ekskluzywnym dobrem dla wspierających. A sklepowo i tak dostajemy produkt premium! Pierwszy raz się spotkałem z instrukcją zamkniętą w folijce 😏.
Zasady:
Jak nietrudno zgadnąć- w Skyrise chodzi o punkty. Burmistrz miasta zleca Wam- najwybitniejszym wizjonerom świata- stworzenia cudu dryfującego w chmurach. Ma to być hołd dla nauki, sztuki i człowieka- i tylko jedno z Was zgarnie tytuł projektanta. Pamiętajcie- miasto ma być zarówno przepiękne, jak i użytkowe! Przygotowując grę, umieszczamy planszę na środku i układamy na niej wysepki. Następnie z woreczka losujemy po żetonie na każde wolne pole miasta. W specjalnym miejscu umieszczamy inwestorów (bez podglądania!). Uczestnicy wybierają postać i zgarniają wszystkie przypisane dla danego koloru drewienka (kierując się kropeczkami, dzielimy je na dwie ery). Rozkładamy karty punktujące, rozdajemy cele i jesteśmy gotowi do gry!

Przypominamy, iż tutaj przedstawiony zostanie ogólny zarys rundy- w celu poznania szczegółów polecam zerknąć do instrukcji (TUTAJ). Skyrise trwa przez dwie ery, w których uczestnicy starają się zabudować teren miasta, w taki sposób, by zyskać największą liczbę punktów (realizując prywatne i publiczne cele, założenia inwestorów oraz zbierając "uznania mieszkańców"). Cała gra oparta jest o serię licytacji. Pierwszy gracz, rozpoczynając od wyspy środkowej, bądź "w swoim sąsiedztwie", umieszcza jeden ze swoich budynków na wolnym polu. Kolejni uczestnicy muszą "przelicytować" lub spasować. Pierwsza opcja polega na wyłożeniu wyższej wartości cylinderka na sąsiednim dozwolonym (niezajętym) polu. Druga wyklucza nas z aktualnego rozdania. Licytacja trwa, dopóki w grze nie zostanie jeden uczestnik (inni spasują, bądź nie są w stanie go przelicytować). Rozliczenie jest proste- budynek zwycięzcy zostaje, a ten zgarnia leżący na polu żetonik. Pozostałe drewniane cylindry wracają do właścicieli. Rozpoczynamy kolejną serię licytacyjną.

Era kończy się w momencie, gdy ktoś zejdzie ze swoich podstawowych budyneczków. Przeprowadzamy pierwszą punktację, wzbogacamy nasze zasoby o cylindry z kropkami i wybieramy kartę cudu (specjalna zdolność!). Koniec gry następuje po erze drugiej, czyli w momencie, kiedy wszyscy gracze wzniosą swoje budynki. Podliczamy punkty- za wyspy, inwestorów, ukryte cele, żetony, panoramy, budowle- i wyznaczamy zwycięzcę!
Wrażenia:

Niezmiennie jestem grą zachwycony. Prostotą, elegancją i dynamiką. Ale nie dziwota- jej przystępny i sprytny mechanizm area control stanowiący serce zabawy to po pierwsze- mój ulubiony gatunek rozgrywki, po drugie- najlepszy sposób, by w emocjonujący sposób spędzić czas z każdym. Rodzice? Znajomi? Dzieciaki? Nerdy? Ludzie niegrający? Serio- każdy ogranie te proste zależności i licytacyjny sposób prowadzenia gry. Mało tego- dominacja obszarów w Skyrise pozbawiona jest otwartej agresji. Tu trzeba być sprytnym, przewidującym i wystarczy odrobina skupienia, by rozgrywka ułożyła się według naszych planów.

Tego nie unikniemy- choćby jeżeli uważam, iż Skyrise, jako gra strategiczna, nadaje się choćby do rozgrywek rodzinnych- to musimy pamiętać, iż nie wyłączamy podczas zabawy szarych komórek! Tutaj nic nie zdarzy się losowo, a podejmowane decyzje od początku prowadzą nas do zwycięstwa. Trzeba jedynie poradzić sobie z ofertami współgraczy- a to właśnie całe clue. Gra jest angażująca i to jest piękne! A jak już o atrakcyjnych rzeczach mowa- to przyznaję, iż wyczesane, luksusowe domeczki i cuda wersji kickstarterowej zupełnie nie są tutaj potrzebne. Bawiłem się równie fajnie przy drewienkach. Na wrażenia bardziej rzutuje skład, ale to raczej oczywiste przy tego typu projektach. Dla mnie najciekawsze partie odbywały się przy trzyosobowej obsadzie. Czwórka była ciasnawa, a dwójka za luźna.

Zachwyty zachwytami, ale są dwie rzeczy, które po kilku już partiach delikatnie zaczęły uwierać. Fajnie, iż wprowadzono tajne cele, ale szkoda zaprzepaszczonego potencjału. Karty są tylko cztery i polegają na tym samym- zajmujesz odpowiedni kolor dzielnic. Banał. Można było więcej wyciągnąć- określić zdobycie żetonów inwestorów, bądź lokalizacji. Druga sprawa to "specjalne zdolności", a raczej ich brak. Choć dysponujemy czterema indywidualnościami- nie ma znaczenia, czy grasz zielonym, czy czerwonym. Nie ma to wpływu na przebieg rozgrywki. Ale aż się prosi, by malarka robiła inne rzeczy niż reżyser, czy architekt. Nie zrozumcie mnie też źle. Nie narzekam na regrywalność. Tutaj gra wypada dobrze (losowe rozstawienie itp.). Uwiera mnie to, iż spokojnie te pootwierane wątki można było rozwinąć prostymi zabiegami. Pozostaje jeszcze nadzieja, iż zaczęte, mogą zostać wykorzystane jako podwalina pod przyszłe "dodatki".

Jeszcze raz- na koniec- powtórzmy. Skyrise to tytuł fantastyczny. Wręcz obowiązkowy w kolekcji. Gra dla wszystkich! Ona tylko wygląda na poważnego, potężnego, steampunkowego kolosa- w istocie jest prosta, szybka i... familijna (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Jej elegancka interakcja i ciekawa mechanika zainteresują graczy, natomiast przystępność przemówi do każdego serducha. Miło, bo dzięki temu area control zyska szerszą rzeszę fanów!
Plusy:
+ rodzinna rozgrywka
+ wreszcie po polsku i dostępna w sklepach!
+ angażuje szare komórki
+ tylko interakcja!
+ brak otwartej agresji
+ angażuje szare komórki
+ tylko interakcja!
+ brak otwartej agresji
+ zero losowości
+ elegancja w rozgrywce i wykonaniu
+ proste zasady
+ dynamiczny przebieg
+ duża regrywalność
+ świetny pomysł na prezent (nawet dla niegrających!)
+ polski akcent!
+ elegancja w rozgrywce i wykonaniu
+ proste zasady
+ dynamiczny przebieg
+ duża regrywalność
+ świetny pomysł na prezent (nawet dla niegrających!)
+ polski akcent!
Minusy:
- postaci nie mają zdolności specjalnych
- niewykorzystany potencjał tajnych celów
- nie jestem fanem rozgrywek dwuosobowych
















