Czy to odcinanie kuponów? Recenzja: Wyprawa do El Dorado: Gra Kościana

itomigra.blogspot.com 1 godzina temu

Czy to odcinanie kuponów? Recenzja: Wyprawa do El Dorado: Gra Kościana

Reiner Knizia to gigant w planszówkowym świecie. Spokojnie można już powiedzieć, iż jego projekty zachwycają pokolenia. Fenomanem dla mnie jest fakt, iż choćby ludzie niegrający kojarzą Pędzące Żółwie. A jego blask nie przygasł! Wciąż zaskakuje kolejnymi sukcesami swoich gier. Ot, na przykład w zeszłym roku mieliśmy okazję zmierzyć się z Nową Ziemią. Ta jeszcze się nam nie znudziła, a już na rynku wylądowała kolejna pozycja… Zapraszam do lektury!

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Wyprawa do El Dorado: Gra Kościana
to samodzielna, wykreślana odsłona jednej z najpopularniejszych w ostatnim czasie gier Reinera Knizii. Znowu wyruszamy w dżunglę i kolejny raz celem są bogate bramy Złotego Miasta! Gra przeznaczona jest dla 2 do 4 osób, w wieku co najmniej 10 lat. Pojedyncza partia przewidziana jest na 45 minut.

W niewielkim pudełku znajdziemy: instrukcje, broszurkę-pamiętnik (budującą klimat i ułatwiającą "wejście" do konkretnej mapy), specjalne kości, cztery ołówki i bloczki z czterema różnymi mapami prowadzącymi do El Dorado. Każda kolejna jest trudniejsza! Wszystko opatrzone jest grafikami znanymi z serii, których autorem jest Vincent Dutrait.

Zasady:


Zwycięzcą zostanie oczywiście osoba, która jako pierwsza wykreśli nieprzerwaną trasę między startem a bramą El Dorado! Ważne, by po drodze złożyć ofiary w określonej liczbie świątyń (w zależności od poziomu trudności!), ale to już szczegółowe zasady. By je poznać, zajrzyjcie do instrukcji, poniżej prezentujemy jedynie zarys rundy.

Zanim zaczniecie, ustalcie, na której mapie gracie i wręczcie po kartce z odpowiedniego bloczku wraz z ołówkiem każdej z osób uczestniczących w rozgrywce. Karty różnią się trasami i minizasadami. Każdy wyższy numer, to trochę trudniejsze wyzwanie! Pierwszy gracz otrzymuje wszystkie kostki i rzuca nimi, rozpoczynając rundę. W swoim ruchu uczestnik może wybrać jeden z dostępnych wyników, wykorzystując go na dwa sposoby. Po pierwsze- skreślając kolejne pole trasy (sąsiadujące już z tym skreślonym). Po drugie- odznaczając element zasobów (dolna część map). W zależności od wyboru, raz na turę, gracz może skorzystać z uzbieranego wcześniej bonusu. Znaczy to, iż każde skreślenie można wzmocnić zasobem- w dowolnym momencie!

Pamiętajcie, iż przed zapukaniem do El Dorado, uczestnicy muszą odwiedzić świątynie. Ich liczba zależy od wybranej mapy i zaznaczona jest po prawej stronie arkusza. Każda pierwsza wizyta (możliwa dzięki wyborze monet na kostkach), definiuje minimalną wartość, którą pozostali muszą wpłacić w tym konkretnym wypadku. Każdy datek zapisywany jest we właściwym miejscu, ponieważ na koniec może decydować o zwycięstwie (w przypadku remisu, czyli dotarcia większej liczby graczy do mety!).

Wrażenia:


Wyprawa do El Dorado
to bardzo lubiana przez nas gra. Jest pełnoprawną planszówką, rodzinną, prostą, ale ze sprytnie wykorzystanym mechanizmem budowania talii, który pozwala wycisnąć z naszych szarych komórek ostatnie poty! Udany projekt, będący emocjonującym, wkręcającym wyścigiem. Oczywistym jest zatem, iż zainteresowaliśmy się wersją kościaną. Ale czy mikrus sprostał tak wysoko postawionej poprzeczce? A może to jedynie odcinanie kuponów?

Już siadając do tytułu, wiedzieliśmy, iż bez sensu oczekiwać cudu. Wykreślanka w wersji kościanej to tylko przerywnik, choćby nie wiem, jak była dobra. choćby nie liczyliśmy, iż dosięgnie pierwowzoru. Także- jeżeli spodziewaliście się powtórki hitu- zawiedziecie się. Dla fanów El Dorado- są tu tylko grafiki. Poza tym jest raczej niewiele. Ot, jak wspomniałem- przerywnik. W naszym mniemaniu nie otrzymujemy tutaj emocjonującego wyścigu, który tak wkręcał w oryginale. Tracimy go na rzecz... łamigłówki i szczęścia. Skąd taka zmiana "charakteru"? Rezygnacja ze wspólnej planszy totalnie niweluje interakcję i "wgląd" w postępy przeciwników. Niby wszystko jest jawne, ale obserwowanie postępów przeciwników na osobnych arkuszach staje się bardziej bezpłciowe. Ot, tyle skreśliłeś, ok. Nie ma zwrotów akcji, karkołomnego mijania i combosów. Ale nie ukrywajmy- nie wyciśniemy tyle z kościanego draftu, co z mechaniki selektywnego deckbuildingu.

Natomiast jeżeli rozpatrujemy El Dorado, tak jak powinniśmy, czyli jako osobny, całkowicie niezależny tytuł, to wypada całkiem nieźle. Zabawa jest prosta- dużo łatwiej ją ogarnąć niż klasyka. Zajmie też całe rodziny (nawet z siedmioletnimi dziećmi) i niegrających znajomych. Różne poziomy map, nie tylko podbijają regrywalność, ale też spokojnie wprowadzają w kuluary zasad, a te- jeżeli sobie tego życzymy- możemy jeszcze uprościć (rezygnując z pierwszych świątyń). Ponadto edycja kościana nie zajmuje tyle miejsca i zapakowana jest w kompaktowe pudełeczko (można zabrać na działkowy kocyk!). Sam wyścig, jak wspomniałem wyżej- zniwelowano. Na szczęście interakcja została. Mniejsza, bo mniejsza- ale cieszy. Jaka? Uczestnicy zaczęli przykładać większą wagę do monet. Bez nich nie dostaniecie się do świątyń, więc stanowią z automatu kluczowy wybór przy drafcie (a uwierzcie mi, warto być pierwszym w świątyniach, by dyktować warunki przeciwnikom 😉). Nie ma też tego złego, co by na dobre nie wyszło! Brak "dotkliwego" wyścigu sprawia, iż recenzowany tytuł działa w parze lepiej niż klasyk. A to ważne, jeżeli chcecie ją zabrać w podróż (można rozegrać ją w pociągu lub samolocie!). Wyprawa do El Dorado: Gra Kościana może nie stała się naszym ulubionym tytułem, nie wywołała fali euforii, ale sprawiła dużą przyjemność. Polecamy, jeżeli szukacie solidnej wykreślanki!
Plusy:

+ proste zasady
+ dynamiczna rozgrywka
+ solidna wykreślanka
+ dobra choćby dla dwóch graczy
+ różne stopnie skomplikowania arkuszy
+ możliwość ułatwienia (i przyspieszenia gry!)
+ delikatna interakcja
+ piękne grafiki
+ kompaktowe pudełko
+ niezależna językowo
+ klimatyczny Pamiętnik z Wyprawy

Minusy:

- nie jest tak wymagająca, jak pierwowzór
- rezygnacja ze wspólnej planszy

T.
Przydatne linki:
znajdziecie nas na Instagamie
TUTAJ dołączycie do nas na Facebooku
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo
Idź do oryginalnego materiału