Dzikie i trudne! Recenzja: Ubongo Extreme De Luxe

itomigra.blogspot.com 1 godzina temu

Dzikie i trudne! Recenzja: Ubongo Extreme De Luxe

Przy okazji recenzji Ubongo Solo, opowiadałem, iż niektóre tytuły są nie do zdarcia i regularnie wypuszczają nowe wersje, pudełka odświeżonych grafik, czy promocyjne scenariusze. Od czerwca zeszłego roku minęło trochę czasu i jeżeli ktoś myśli, iż Ubongo powiedziało ostatnie słowo, to mamy dla Was niespodziankę... Zapraszam do recenzji.

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Ubongo Extreme De Luxe
to nowa odsłona bestsellera, który zawsze będzie się kojarzył z wydawnictwem Egmont. Tytuł o charakterze logicznej imprezówki, przeznaczony jest dla 1-4 osób, w wieku co najmniej 8 lat. Przewidziany czas rozgrywki określony jest na 30 minut.


W dużym, klasycznym pudełku znajdziemy: 4 zestawy kafelków w czterech kolorach, diamenciki i przypisany im woreczek (na mój gust ciut za duży dla tych kryształków), klepsydrę oraz dwustronne planszetki z zadaniami. Tych ostatnich jest oczywiście zylion, co na pewno ucieszy fanów serii. Wszystko umieszczone jest w dedykowanej wyprasce. Jakościowo- gra się broni.

Zasady:


W arkany rozgrywki wprowadza nas krótka (duża i przejrzysta) instrukcja. Przygotowując zabawę, tasujemy kafle z zadaniami i wraz z klepsydrą umieszczamy ją na środku. Wybieramy kamienie w kolorze żółtym i niebieskim, tworząc z nich dwa rzędy (będą nagroda, ale i licznikiem rund!). Resztę kryształków mieszamy w worku.


W każdej z rund uczestnicy losują kolor, którym grają i dobierają płytkę zadania. Celem Ubongo Extreme De Luxe jest- jak zawsze- zasłonięcie białego pola dedykowanymi żetonami. Uwaga! Każdy kolor używa innych numerów, by zadanie rozwiązać! Na trzy-cztery puszczamy klepsydrę i odwracamy płytki. Pierwsza osoba, która sobie z łamigłówką poradzi i krzyknie "Ubongo!", otrzymuje niebieski kryształ z toru. Drugie miejsce dostanie żółty kamień. Ponadto każdy, kto rozwiązał zadanie w przypisanym czasie, może wylosować bonusowy diamencik z woreczka.


Powyższe czynności powtarzamy, dopóki nie zniknie ostatnia para kryształków z toru. Należy wtedy policzyć punkty ze zgromadzonych kamieni (każdy kolor ma inną wartość) i ogłosić zwycięzcę. Uwaga- rada do rozgrywek z dziećmi. Planszetki są dwustronne- na trzy i na cztery kafelki. Polecamy, by bardziej doświadczeni (starsi, rodzice) grali na stronę trudniejszą, a młodsi korzystali z prostszej.

Wrażenia:


Lata temu przerabialiśmy edycję Extreme- malutką, podróżną. Przez ten czas pojawiło się oczywiście zylion innych wersji gry (w tym moja ulubiona Shimo). Ogrywaliśmy i recenzowaliśmy większość z nich. I tak się zastanawiam, czy po tylu napisanych słowach, wciąż można coś jeszcze o Ubongo dodać? Szczerze powiem, że- po uwzględnieniu, iż aktualnie opisywana wersja jest większa i daje poczucie produktu premium- nie.


Ubongo Extreme De Luxe
to dalej dynamiczna, emocjonująca i wkręcająca pokolenia gra logiczna. Jej wydanie jest na przyzwoitym poziomie, a prostota zasad przemawia do wszystkich, zapewniając jej popularność w coraz szerszym gronie (bez względu na wiek!). Tego nikt jej nie odmówi. Produkt pasujący do serii. Constans. Dla nas minusem jest jednak brak wyróżniającej nowości. Dwustronne planszetki już były (ekstra! więcej zagadek), płytki w kształcie plastrów miodu nie są obce (najbardziej lubimy je układać!), system punktowania zaczerpnięty z podstawowej edycji (losowe punkty odwracające tabelę, choćby jeżeli nie przodowałeś w rundach)... Ewentualnie twist związany ze zmianami kolorów między turami zakrawa na ciekawostkę. Nie kojarzę, by coś takiego było wcześniej- ale!- to nie jest istotne. Zmiana niewielka, a w praktyce, żadna- nikomu nie chciało się przekładać całego asortymentu i przerabialiśmy łamigłówki klasycznie, grając jednym kolorem.


Nie zmienia to faktu, iż bawiliśmy się dobrze. Porcja nowych, trudnych zagadek, to jak najbardziej powód, by grę polecić fanom Ubongo. Zwłaszcza jeżeli dzielicie zainteresowanie tytułem w towarzystwie. Prezent dla kuzyna? Cioci? Wnuka? Niech każdy ma inną wersję! Ubongo, bez względu na odsłonę, sprawi tyle samo radości! Swoją drogą- ciekaw jestem, czy następne edycje nas czymś zaskoczą... (co by nie mówić- mimo braku nowości tym razem- nie rezygnuję z dalszej przygody z serią!).

Plusy:

+ masa nowych łamigłówek
+ dwa warianty ("niby" łatwy i trudniejszy)
+ proste zasady
+ dynamiczny przebieg rundy
+ trening myślenia przestrzennego
+ imprezowa łamigłówka
+ niezależna językowo
+ familijny klasyk
+ dobry materiał na uniwersalny prezent (wysoka jakość)

Minusy:

- liczenie punktów to loteria
- brak elementu wyróżniającego edycję

T.
Przydatne linki:
wesprzecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do nas na Facebooku
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo
Idź do oryginalnego materiału