Unijne rozporządzenie przeciw wylesianiu (EUDR) obejmie ok. 120 tys. polskich firm działających w branży drzewnej, meblarskiej i sektorach pokrewnych. Chociaż wdrożenie nowych przepisów zostało odroczone o rok, eksperci podkreślają, iż przedsiębiorcy powinni się przygotowywać do nich już teraz, żeby uniknąć problemów za kilka–kilkanaście miesięcy.
– EUDR, czyli rozporządzenie przeciw wylesianiu, to nowe prawo Unii Europejskiej, które ma możliwość realnie ograniczyć wpływ konsumpcji na wylesianie i degradację światowych lasów. Obejmuje siedem grup produktów, w tym m.in. drewno i soję. Przedsiębiorstwa wprowadzające te produkty na rynek, eksportujące je bądź obracające nimi, będą musiały dochować szczególnej staranności, czyli udowodnić, iż nie zostały one wyprodukowane na powierzchniach, które zostały wylesione bądź zdegradowane – mówi agencji Newseria Jakub Wicher, koordynator FSC ds. zrównoważonego łańcucha dostaw, FSC Polska.
Unijne rozporządzenie EUDR zakazuje wprowadzania na rynek UE lub wywożenia z niego produktów z siedmiu grup, które nie spełniają wymagań legalności i zrównoważonego rozwoju. W praktyce oznacza to, iż firmy będą zobowiązane, aby zapewnić, iż pozyskiwane przez nie produkty – olej palmowy, soja, kakao, kawa, bydło i kauczuk, a przede wszystkim drewno i wyroby zawierające jego składniki, m.in. płyta, sklejka, tektura, makulatura czy papier – są legalne i nie są powiązane z obszarami, które zostały wylesione lub zdegradowane (po 31 grudnia 2020 roku). jeżeli firma produkuje lub handluje takimi produktami, będzie zobowiązana dostarczyć dowody na to, iż jej łańcuch dostaw jest zgodny z wymogami EUDR.
Regulacja formalnie weszła w życie pod koniec czerwca 2023 roku. W Polsce i innych krajach członkowskich UE miała zacząć obowiązywać już od 30 grudnia 2024 roku, jednak termin ten został przesunięty o rok. Większe przedsiębiorstwa będą musiały spełniać jego wymogi od 30 grudnia 2025 roku, natomiast mikro- i małe firmy zyskają dodatkowe sześć miesięcy – do 30 czerwca 2026 roku.
– Według szacunków rządu blisko 120 tys. polskich przedsiębiorstw będzie objętych wymogami EUDR. Przedsiębiorcy ci będą musieli podać lokalizację działek, z których pochodzi drewno, oraz wykazać, iż jego produkcja nie spowodowała wylesiania bądź degradacji lasów. Firmy będą musiały też weryfikować, czy dany produkt został wykonany zgodnie z prawem kraju produkcji, z poszanowaniem praw człowieka oraz praw ludności rdzennej. Dodatkowo każda transakcja zakupu i sprzedaży danego produktu będzie musiała być rejestrowana w systemie informatycznym Unii Europejskiej – mówi Jakub Wicher.
Nowe regulacje będą mieć najważniejsze znaczenie dla rynku drzewnego i meblarskiego. Jednak wiele firm może mieć problemy, związane m.in. z koniecznością przeprowadzenia szczegółowych analiz geolokalizacyjnych oraz dostosowania procedur do wymagań nowego systemu monitorowania dostaw. W Polsce nie został jeszcze wyznaczony organ odpowiedzialny za egzekwowanie przepisów EUDR, co dodatkowo komplikuje sytuację przedsiębiorców.
– Prowadzimy intensywne rozmowy z firmami branży drzewnej, z których wynika, iż poziom przygotowania przedsiębiorstw jest bardzo różny. Najwięksi gracze rynkowi już zdobywają odpowiednie dane od swoich dostawców oraz wprowadzają odpowiednie zmiany systemowe w wewnętrznych procesach. Jednak zdecydowana większość podmiotów objętych EUDR to firmy mniejsze i one często nie mają zasobów ani wiedzy, żeby zająć się tym tematem tak skutecznie jak najwięksi gracze rynkowi – zaznacza ekspert FSC Polska.
Według analiz FSC mikro- i małe przedsiębiorstwa są w szczególnie trudnej sytuacji, ponieważ często nie dysponują odpowiednimi narzędziami, wiedzą ani zasobami, żeby spełnić wymogi wynikające z EUDR. W przeciwieństwie do większych firm, które mogą inwestować w zaawansowane systemy monitorowania łańcucha dostaw i analizę geolokalizacyjną, mniejsze podmioty napotykają bariery związane m.in. z brakiem specjalistycznej kadry i ograniczeniami finansowymi.
Dodatkowo niepewność dotycząca krajowych przepisów wykonawczych oraz brak wytycznych od administracji sprawia, iż firmy mają trudności z określeniem konkretnych działań dostosowawczych. Bez odpowiedniego wsparcia i dostępu do narzędzi ułatwiających im dostosowanie się do nowych przepisów wiele mniejszych przedsiębiorstw może się znaleźć w sytuacji, w której przestrzeganie EUDR stanie się poważnym wyzwaniem, zagrażającym ich pozycji na rynku i możliwościom eksportowym.
– Zalecamy firmom przemysłu drzewnego, żeby – mimo odroczenia rozporządzenia o rok – nie zwlekały z przygotowaniami. Powinny już teraz uzgadniać ze swoimi partnerami handlowymi sposób wymiany danych takich jak współrzędne geograficzne działki pochodzenia produktu czy dokumenty poświadczające legalność pochodzenia surowca. Warto też nawiązać współpracę z organami odpowiedzialnymi za EUDR, bo dzięki temu firmy będą mogły lepiej zrozumieć, jak to rozporządzenie będzie egzekwowane – mówi Michał Kotarski, menedżer ds. rozwoju rynku i komunikacji, FSC Polska.
ŹRÓDŁO: Newseria