Kiedy w 2020 roku na całym świecie w wyniku pandemii ludzie zostali zamknięci w domach, niektórzy mieli okazję do świętowania, bo okazało się, iż ich gra, będąca wariacją na temat bezprądowej Mafii – Among Us – stanie się dla mnóstwa osób sposobem na socjalizację w dobie lockdownu, co przełożyło się na niebywałą popularność gry. Kwestią czasu było zatem pojawienie się naśladowców, usiłujących w ten bądź inny sposób wyróżnić się na tle protoplasty. Problem z pogonią za trendami jest jednak taki, iż te prędko mijają, o czym boleśnie przekonało się studio Invisible Walls, którego debiutanckie First Class Trouble spóźniło się na imprezę, przybywając zaledwie rok później.
Spis Treści
- Stan gry
- Zasady rozgrywki
- Zadania
- Chaos rozgrywki
- Oprawa
- Podsumowanie
Samotność pośród gwiazd
Patrząc w tej chwili na statystyki gry, trudno jest się nie załamać. W momencie powstawania tego tekstu na serwerach znajduje się zaledwie jedna osoba, a dwudziestoczterogodzinny szczyt wynosi 46 dusz. Martwy tytuł, można by pomyśleć, po który absolutnie nie ma sensu sięgać, zwłaszcza iż każda rozgrywka wymaga szóstki uczestników. W ostatnim czasie spędziłem z nią jednak kilka godzin i muszę powiedzieć, iż choć rokowania nie są na ten moment zbyt dobre, to First Class Trouble nie jest bynajmniej pacjentem terminalnym. Wyszukiwanie meczu trwa zaskakująco szybko, choćby jeżeli często spotykać będziemy te same osoby, a twórcy jakiś czas temu zapowiedzieli pojawienie się nowej mapy i wydali aktualizację, przenoszącą grę na nową wersję Unreal Engine, obiecując, iż zamierzają zadbać o „odrodzenie się” First Class Trouble lub przynajmniej jego przetrwanie.
Niektóre z aktywności wymagają kooperacji.Wilk w ludzkiej skórze
Sięgnąć warto przede wszystkim dla unikalnego klimatu, przypominającego międzygwiezdny miks BioShocka (stylistycznie) i System Shocka (tematycznie). Wcielamy się bowiem w szóstkę pasażerów luksusowego, kosmicznego statku wycieczkowego, która jako jedyna przetrwała masakrę urządzoną przez zbuntowanego CAIN-a – zarządzającą wycieczkowcem sztuczną inteligencję. Nasz cel jest jasny: wydostać się z kajut pierwszej klasy, dotrzeć do głównego komputera i wyłączyć jego zasilanie. Jako iż odwołałem się już do Among Us, żadnym zaskoczeniem nie będzie, iż dwójka ocalałych to tak naprawdę udające ludzi personoidy pod kontrolą CAIN-a, które tylko czekają na odpowiedni moment, by zaatakować innych graczy.
Ufać można zatem wyłącznie sobie, co pięknie kontrastuje z potrzebą współpracy z innymi graczami. W pojedynkę jesteśmy łatwym celem i nie dostaniemy się do niektórych miejsc, ale wchodząc w komitywę z innymi graczami, bawimy się w hazard własnym życiem – wszak nasz współtowarzysz może być personoidem. W każdej chwili możemy oczywiście oskarżyć innego gracza o bycie poplecznikiem CAIN-a, złapać go za fraki i pozbyć się problemu, o ile uda nam się przekonać innego gracza do współudziału w morderstwie.
Personoidy mają w rękawie kilka przydatnych asów.Bardzo często jest to słowo przeciwko słowu, a i same personoidy mogą stosować tę samą taktykę, więc nie zdziwcie się, kiedy inni nie tylko Wam nie uwierzą, ale rzucą oskarżenia w Waszą stronę i to Wy staniecie się ofiarą zdesperowanej egzekucji – tej zorganizowanej ad hoc bądź oficjalnej, poprzedzonej głosowaniem w trakcie spotkania wszystkich ocalałych. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż granie w First Class Trouble bez mikrofonu mija się z celem. Jasne, czat tekstowy istnieje, ale prawdopodobnie będziecie martwi, nim zdążycie wysłać wiadomość. Spokojnie, po śmierci też czeka Was nieco zabawy, bo wcielicie się w małą roombę i wraz z innymi umarłymi będziecie mogli pościgać się przez punkty kontrolne czy pograć w berka. Mała rzecz, a cieszy.
W drodze do CAIN-a
Zdecydowanie na plus zaliczyć trzeba zróżnicowanie rozgrywki. Każdy mecz First Class Trouble odbywa się na trzech mapach. Pierwsza i ostatnia to zawsze kolejno kajuty, w których musimy odnaleźć trzy klucze do windy, i centrum dowodzenia CAIN-a, gdzie można go wyłączyć, o ile zgodzą się na to wszyscy gracze. Łącząca te dwa miejsca mapa wybierana jest natomiast w drodze głosowania. Choć gra każdorazowo oferuje wyłącznie trzy opcje, łącznie map tych jest siedem, a każda charakteryzuje się zarówno zupełnie odmienną scenerią (od kasyna po ośrodek narciarski), jak i zagrożeniami środowiskowymi. Pod względem mechanik niestety większość to ponownie szukanie kluczy, aczkolwiek zdarzają się wyjątki, stawiające przed graczami nieco świeższe zadanie.
Niektóre z map pozwalają na chwilową zmianę sytuacji na nich.Mimo iż wytyczne są raczej wtórne, to trudno jest się tu nudzić. W trakcie poszukiwania kluczy musimy non stop mieć oczy dookoła głowy, wypatrując nie tylko podejrzanie zachowujących się graczy czy czyhających na nieuważnych zagrożeń środowiskowych (pożary, zbiorniki wodne, takie tam), ale równie przydatnych przedmiotów do podniesienia (skanery biologiczne, butelki szampana do rzucania czy strzykawki, którymi personoidy mogą zabijać innych w pojedynkę) i logów personalnych, zawierających podpowiedzi co do tożsamości „zdrajców”. Personoidy ponadto mogą poruszać się specjalnymi tunelami, by przeskakiwać z miejsca na miejsce, a także używać swoich zdolności specjalnych – prywatnego czatu głosowego i widzenia przez ściany.
Chaos desperacji
First Class Trouble to niestety produkcja mocno chaotyczna, głównie za sprawą licznych sposobów na wchodzenie w interakcję z przedmiotami na mapie czy innymi graczami. Ma to swoje olbrzymie plusy, bo pozwala to chociażby na zrzucenie komuś na głowę żyrandola lub wepchnięcie go w ogień, ale jednocześnie prowadzi do wielu przypadkowych przegranych, bo gra źle odczytała nasze intencje. Przykładowo, w trakcie jednego meczu całej czwórce ludzi udało się skutecznie pozbyć personoidów i dotrzeć do CAIN-a, ale koniec końców przegraliśmy mecz, bo gra używa tego samego przycisku do wejścia w interakcję z panelem sterującym oraz chwycenia innego gracza. W efekcie, zamiast wyłączyć zbuntowaną sztuczną inteligencję, łapaliśmy się za fraki do momentu, w którym na statku skończył się tlen i wszyscy się udusiliśmy. Niekiedy ta nieporadność gry potrafi bawić, ale w pamięć zapadają głównie tego typu momenty frustracji.

SpaceShock
Złego słowa powiedzieć nie można natomiast o oprawie gry. Fakt, First Class Trouble bynajmniej nie stawał w 2021 roku do pretendenta najpiękniejszej produkcji na rynku, ale skutecznie nadrabiał brak fotorealistycznej grafiki ślicznym, delikatnie komiksowym stylem oraz pięknymi, pełnymi detali miejscówkami w stylistyce art deco, przywołującymi na myśl kosmicznego BioShocka. Brak wizualnych wodotrysków oznacza natomiast, iż w tytuł ten komfortowo grać można choćby na słabszych konfiguracjach. o ile natomiast o audio idzie, to schodzi ono na drugi, jeżeli nie trzeci plan. Odgłosy tła i muzyka są wprawdzie całkiem przyjemne, ale totalnie giną pod kakofonią okrzyków i oskarżeń.
Masakra all inclusive
First Class Trouble smakować będzie najlepiej wtedy, kiedy zbierzecie do wspólnej zabawy przyjaciół. o ile zorganizowanie sześcioosobowej ekipy stanowi problem, nic straconego. Gra bawić będzie również, kiedy do wspólnej zabawy usiądziecie z losowymi ludźmi z całego świata. Niestety wówczas gra zacznie nudzić zdecydowanie szybciej, zwłaszcza iż poza odblokowywaniem nowych ubrań nie ma tu żadnej progresji. Niemniej, warto rzucić okiem, kiedy tytuł ten pojawi się na promocji, choćby li tylko ze względu na świetną stylistykę i satysfakcję wynikającą z udanego zmanipulowania innych graczy. First Class Trouble na ten moment zdaje się nigdzie nie wybierać, ale kto wie, jak długo stwierdzenie to pozostanie prawdziwe.
Saros – recenzja (PS5). Bullet-hell, który warto przeżyć
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.

14 godzin temu















