
Stało się. Po dekadzie petycji, memów i plotek, Microsoft w końcu nacisnął przycisk „Japonia”. Forza Horizon 6 zabierze nas do Tokio i pod górę Fuji.
Ale za tą fasadą spełnionych marzeń kryje się brutalna biznesowa kalkulacja. Gra, która definiowała markę Xbox, jeszcze w tym roku trafi na PlayStation 5. To koniec pewnej epoki.
Święty Graal wyścigów
Zacznijmy od tego, co najważniejsze dla graczy. Setting japoński to dla serii Forza Horizon to samo, czym dla Assassin’s Creed był feudalny wschód – temat, którego domagano się od zawsze.
Playground Games w końcu dostarcza: neonowe autostrady Shuto, kręte górskie przełęcze (touge) i gęstą zabudowę Tokio. To drastyczna zmiana klimatu po pustynnym Meksyku i sielskiej Anglii. Ciekawie zapowiada się system „Estate”, inspirowany problemem Akiya (opuszczonych domów w Japonii). Zamiast dostawać pałace za darmo, gracze będą kupować i remontować nieruchomości, tworząc własne warsztaty. To powrót do mechaniki progresji „od zera”, której ostatnio w serii brakowało – w „szóstce” zaczynamy jako anonimowy turysta, a nie supergwiazda.
Toyota potwierdza przecieki
Gwiazdą okładki jest model Toyota GR GT (czym zresztą chwaliła się sama marka w oficjalnym komunikacie prasowym), a garaż na start ma liczyć 550 aut. To pokazuje, jak mocno Microsoft musiał walczyć o licencje japońskich producentów, którzy przez lata byli sceptyczni wobec gier (słynne „gry zniechęcają do kupna aut”).
Phil Spencer mówi: „Sprawdzam”
Jednak największym echem w branży odbije się decyzja o wydaniu gry na PlayStation 5 (pod koniec 2026 roku, kilka miesięcy po premierze na Xbox/PC zaplanowanej na 19 maja).
To ruch bez precedensu. Forza Horizon to „system seller” – powód, dla którego kupuje się Xboxa. Oddanie tego atutu konkurencji to jasny sygnał: Microsoft przestaje wierzyć w sprzedaż hardware’u, a stawia wszystko na sprzedaż softu i usług. Dla graczy z PS5 to świetna wiadomość – dostaną najlepszą „ścigałkę” na rynku. Dla posiadaczy Xboxa – gorzka pigułka.
Co może pójść nie tak?
Mimo entuzjazmu, warto zachować chłodną głowę. Silnik Forzy świetnie radzi sobie z otwartymi przestrzeniami. Czy poradzi sobie z pionową, gęstą zabudową metropolii bez spadków wydajności na Series S? Do tego model jazdy. Japonia to drift. Czy fizyka gry zostanie przebudowana, by oddać specyfikę touge, czy dostaniemy ten sam model jazdy co w Meksyku, tylko w nowej scenografii?
Premiera już w maju. Wtedy przekonamy się, czy Japonia uratuje honor Xboxa, czy będzie pięknym pożegnaniem z erą ekskluzywności.
Toyota odsłania karty: GR GT i wyścigowe GR GT3. Duchowi następcy Lexusa LFA z silnikami V8
Jeśli artykuł Forza Horizon 6 w Japonii. Microsoft daje fanom to, o co błagali, i… ostatecznie wywiesza białą flagę w wojnie konsol nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

2 godzin temu













