W czasie kryzysu, kiedy finansowanie projektów staje się największym wyzwaniem dla twórców, naprzeciw wychodzi Gamevestor. Platforma założona przez Ivana Marchanda (EA, Google) oraz Arthura Van Clapa (Ubisoft) – Gamevestor to startup z misją, działający na styku fintech i kultury gier. Łączy on rozwiązania inwestycyjne dostosowane do branży gier z bardziej tradycyjnymi modelami finansowania społecznościowego (przedsprzedaż, darowizny, gadżety), pomagając deweloperom budować trwałe zaangażowanie społeczności i rozszerzać kampanie poza granice Europy. Projekt wzbudził już zainteresowanie kluczowych graczy zarówno z branży finansowej, jak i kreatywnej. W pierwszej rundzie finansowania udział wzięły: ForsVC, belgijski fundusz specjalizujący się w branży rozrywkowej i kreatywnej (250 000 euro), LeanSquare, część funduszu Noshaq z siedzibą w Liège (150 000 euro), a także Ben Fiquet, dyrektor generalny studia Lizardcube (150 000 euro). W jaki sposób ma działać platforma, o tym porozmawialiśmy z twórcami Gamevestor.
Kacper Pocztarski: W jaki sposób obecny kryzys w branży ma się do pomysłu uruchomienia platformy crowd-inwestycyjnej? Jakie widzicie największe ryzyko dla długoterminowego sukcesu platformy? Jak zamierzacie przekonać ludzi, iż mimo obecnego spowolnienia na rynku jest to dobry moment na inwestowanie?
Ivan Marchand i Arthur Van Clap: Obecny kryzys jest dokładnie powodem, dla którego Gamevestor ma dziś sens. Tradycyjne kanały finansowania (głównie wydawcy i fundusze VC) mocno się skurczyły, choćby w przypadku solidnych studiów z udokumentowanym dorobkiem. Jednocześnie popyt na gry nie zniknął a problemem jest to, jak w tej chwili rozkładane są ryzyko i wartość.
Największym ryzykiem dla platformy takiej jak nasza byłoby uruchomienie jej bez odpowiedniej dyscypliny. Dlatego jesteśmy bardzo selektywni, działamy w oparciu o kamienie milowe i w pełni regulowany model. Wiele studiów już na nas liczy, a gracze są dość świadomi, więc wierzymy, iż gwałtownie zrozumieją, iż po raz pierwszy mogą uczestniczyć w zyskach branży dzięki zupełnie nowemu modelowi.
Jeśli chodzi o przekonywanie ludzi do inwestowania, historycznie to właśnie okresy spowolnienia przynoszą najlepsze okazje – i często najbardziej atrakcyjne profile ryzyka do potencjalnego zwrotu. Dlatego planujemy prezentować scenariusze zwrotu bardziej atrakcyjne niż w przypadku tradycyjnych inwestycji, w przejrzystych i regulowanych ramach. Koszty stają się bardziej racjonalne, a zespoły bardziej skoncentrowane, co poprawia relację między ryzykiem a potencjalnym zyskiem. Dla osób rozumiejących gry i finanse nie jest to najgorszy moment na inwestowanie. Można wręcz powiedzieć, iż to jeden z najciekawszych okresów.
Zakończyliście rundę finansowania o wartości 1 mln euro, która najprawdopodobniej zostanie przeznaczona na dalszy rozwój platformy. Czy planujecie kolejną rundę i czy rozważacie w przyszłości rundę przeznaczoną konkretnie na utworzenie dedykowanego funduszu inwestującego bezpośrednio w pierwsze gry uruchamiane na platformie?
Znaczna część tej rundy została przeznaczona na pokrycie kosztów technologicznych i prawnych, ponieważ zbudowaliśmy bardzo wyspecjalizowaną i regulowaną platformę. Kolejna istotna część trafi na marketing, ponieważ aktywnie wspieramy studia podczas ich kampanii.
Naszym kolejnym strategicznym celem jest przygotowanie się do wejścia na rynek amerykański, który stanowi ogromną szansę wzrostu dla platformy.
Jeśli chodzi o dalsze kroki, wszystkie opcje pozostają otwarte. Spodziewamy się osiągnąć rentowność bez konieczności kolejnej rundy finansowania, ale wiele będzie zależeć od sukcesu startu i rzeczywistych wyników platformy. jeżeli popyt ze strony studiów i inwestorów będzie rósł zgodnie z oczekiwaniami, na tym etapie ocenimy najbardziej odpowiednią strukturę finansowania – czy będzie to kolejna runda, nowi partnerzy strategiczni, czy alternatywne modele.
Mówicie, iż chcecie „stworzyć bezpieczne środowisko do inwestowania w gry”. Jakie narzędzia i rozwiązania planujecie wykorzystać, aby chronić inwestorów przed porażkami? W komunikacie prasowym wspominacie o niezależnym panelu ekspertów oceniającym potencjał komercyjny i wiarygodność studia – jakimi kryteriami będzie kierować się ten panel przy wyborze projektów?
Po pierwsze :selekcja. Każdy projekt na Gamevestor jest oceniany przez niezależny panel ekspertów branżowych, łączących doświadczenie w tworzeniu gier, wydawnictwie, finansach i marketingu. Panel analizuje bardzo konkretne kryteria: dotychczasowe osiągnięcia studia, skład zespołu, zakres produkcji, realność budżetu, harmonogram, istniejącą trakcję (społeczność, wishlisty, prototyp), kompetencje wydawnicze oraz komercyjne pozycjonowanie gry.
Po drugie: bezpieczeństwo jest wpisane w strukturę inwestycji. Środki są uwalniane etapami, zgodnie z jasno określonymi kamieniami milowymi. jeżeli projekt upadnie na wczesnym etapie lub zostanie znacząco opóźniony, niewypłacone środki pozostają chronione, zamiast być w pełni narażone od pierwszego dnia.
Wreszcie opieramy się na silnie regulowanych ramach prawnych, obejmujących wiążące umowy, obowiązki raportowe i pełną transparentność wobec inwestorów. To nie jest spekulacyjny crowdfunding – to model ustrukturyzowany, monitorowany i nadzorowany. Właśnie dlatego na tym etapie współpracujemy głównie ze studiami z Europy.
Jakie są wasze plany na popularyzację crowd-inwestingu wśród inwestorów indywidualnych? Kim jest wasz początkowy profil inwestora, jak zamierzacie do niego dotrzeć i które kanały pozyskania uważacie za najskuteczniejsze?
Naszymi pierwszymi docelowymi inwestorami są gracze core i hardcore, stanowiący dziś około 20% globalnej bazy graczy. To osoby, które pasjonują się grami, aktywnie śledzą studia i angażują się w społeczności gamingowe.
Aby spopularyzować crowd-inwesting, celowo obniżyliśmy próg wejścia do 100 euro, usuwając tradycyjne bariery, które zwykle uniemożliwiają osobom indywidualnym inwestowanie w tej branży.
Docieramy do tych odbiorców tam, gdzie już są społeczności graczy: w społecznościach studiów, na Discordzie, platformach społecznościowych, poprzez twórców treści i media gamingowe – równolegle wspierane przez bardziej tradycyjną, precyzyjnie targetowaną reklamę płatną.
Same studia również odgrywają aktywną rolę, mobilizując swoje istniejące społeczności, a my wspieramy kampanie działaniami marketingowymi i współpracą z influencerami.
Równolegle budujemy mniejszą, ale istotną grupę tzw. gaming angels i doświadczonych inwestorów, którzy zwykle inwestują wcześniej i większymi kwotami. Dla nich oznacza to wcześniejszy dostęp do wybranych projektów, preferencyjną pozycję oraz możliwość wsparcia studiów w kluczowym momencie. To połączenie pomaga budować zaufanie, nadać impet każdej kampanii i stworzyć zrównoważoną bazę inwestorów.
Ile gier rocznie planujecie wprowadzać na Gamevestor i od czego będzie zależał próg wejścia?
Planujemy opublikować około 25 projektów w 2026 roku.
Próg wejścia będzie zależał od kilku czynników, w tym od skali projektu, dojrzałości studia, jego dotychczasowego dorobku oraz poziomu osiągniętej już trakcji (prototyp, wishlisty, społeczność itp.). Każdy projekt jest oceniany indywidualnie przez nasz panel ekspertów, aby upewnić się, iż jest realistyczny, dobrze przygotowany i zgodny z oczekiwaniami inwestorów.
Wolimy gościć mniej, ale dobrze przygotowanych projektów, zamiast otwierać platformę na wszystko. Selektywność jest kluczowym elementem zarządzania ryzykiem i budowania zaufania.

Co, waszym zdaniem, będzie czynnikiem decydującym o sukcesie? Szczególnie biorąc pod uwagę historię crowdfundingu (np. w Polsce – platforma Raisemana czy zbiórka Play of Battle, która mimo powodzenia nie osiągnęła pierwotnego celu 7 mln zł; podobnie na rynkach globalnych i europejskich wiele projektów opartych na podobnym podejściu nie zakończyło się sukcesem)?
Pierwszym decydującym czynnikiem jest jakość i dojrzałość projektów. Celowo zaczynamy od gier, które są już na stosunkowo zaawansowanym etapie (posiadają prototyp, trakcję lub ukształtowaną społeczność) oraz z celami finansowania, które są realistyczne i niższe niż te, które często widzieliśmy w branży w przeszłości.
To naturalnie prowadzi do drugiego czynnika: bardziej atrakcyjnych stóp zwrotu. Dzięki utrzymywaniu niskich celów potencjalne zwroty są często wyższe niż w przypadku bardziej tradycyjnych możliwości inwestycyjnych.
Po trzecie: nie polegamy wyłącznie na „tłumie”. Mamy już po swojej stronie grupę gaming angels, którzy mogą wejść wcześnie z większymi kwotami. Ten wczesny impuls jest najważniejszy dla zbudowania zaufania i wiarygodności każdej kampanii.
I wreszcie, co najważniejsze – skala. Każdy model oparty na crowdzie działa tylko wtedy, gdy uczestników jest wystarczająco dużo. Dlatego zachęcamy waszych czytelników do odwiedzenia gamevestor.co i założenia konta!
Jak twierdzą twórcy, pierwsze projekty/inwestycje na platformie ruszą już w pierwszym kwartale 2026 roku, a rejestrować można się już dziś, tutaj.

1 miesiąc temu















