
Gdyby księżyc był z sera... Recenzja: Pierwszy Szczur w Kosmosie
Rozpoczęcie roku szkolnego zawsze mnie cieszy. Jasne- lubię wakacje, urlopy i wyjazdy, ale jednak jestem jesieniarą. Długie wieczory przy planszówkach (i w miarę znośna temperatura) to mój konik. Mało tego- kocham zimę! Wiem, jestem z innej planety...😂a właśnie! Zabieramy Was dzisiaj w kosmos! Miłej lektury.Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Pierwszy Szczur w Kosmosie to rodzinna planszówka z bardzo mocnym aspektem ekonomiczno-strategicznym, o który nie posądzałem prościutkich tytułów z Naszej Księgarni. Serio- jest to chyba najambitniejsza i najbardziej wypchana gra z ich logiem (o tej dobrej tendencji wspominaliśmy już przy okazji Klanów z Bagien)! Przeznaczona jest dla 2 do 5 osób (z opcją solo!) z ukończonym 10 rokiem życia. Partię przewidziano na 30-75 minut (zależne od składu osobowego).

W dużym, wypchanym po brzegi pudełku znajdziemy między innymi dwustronną planszę, żetony pól, 25 szczurów (duże i malusie), drewniane znaczniki punktów i żarówki, 72 kawałków sera (o wartości -2, 1 i 3), a także znacznik gracza rozpoczynającego. Gra obfituje w żetony- serio, jest ich tu zylion: kapsle, plecaki, komiksy, pudełka, nakrętki, napoje energetyczne, kalkulatory, ocet, groszek... Jak mówiłem- mnóstwo żetonów! Oczywiście załączono także elementy do wariantu SuperSzczury i opcji solo. Co cieszy- znajdziemy przydatne ściągawki dla graczy i notes na punkty (szczegóły, ale wygodne!). Wszystko najwyższej jakości i ma swoje miejsce w wyprasce. Moim jedynym zastrzeżeniem jest grafika. Jakoś nie jestem fanem. Rozumiem, iż napaćkanie oddaje klimat wysypiska i ogólny vibe retro, ale jakoś... no nie mój klimat. W każdym razie- nie bierzcie tego serio, każdy wie, iż nie ocenia się gry po okładce 😄.
Zasady:

Choć Pierwszy Szczur w Kosmosie opowiada o wyścigu, wygrywa osoba, która zgarnie największą ilość punktów. Z racji, iż gra jest bardziej złożona (lecz wciąż prosta!)- po szczegóły odsyłam do instrukcji. Tam znajdziecie wszystkie zasady i przygotowanie. Poniżej przedstawiamy tylko schemat tur, które uczestnicy wykonują naprzemiennie, a składają się z czterech kroków.
Pierwsze dwa kroku są obowiązkowe! Zaczynamy od biegu szczurów. Uczestnik może zdecydować, iż rusza jednym (o 1-5 pól), bądź kilkoma szczurami (o 1-3 pola). Należy pamiętać, iż w drugim przypadku, należy wszystkimi figurkami zakończyć na różnych polach, ale o tym samym kolorze. Ponadto stając na polu zajętym przez przeciwnika, opłacamy karę (oddajemy współgraczowi ser!). jeżeli dobiegniemy do rakiety, szczur awansuje na szczuronautę i przyniesie punkty na koniec gry. Drugi krok tury gracza to wzięcie przedmiotów ze ścieżki. Teraz zbieramy plony naszego biegu- każdy kolor obradza czymś innym (żółty serem, zielone i czerwone groszkiem, octem, sodą i kalkulatorami). Pola niebieskie są specjalne. Dzięki nim przesuwamy się po torze żarówki, co oświetla nam drogę, a w konsekwencji podwaja zbierany dochód! Szare pola to ogryzki- odpowiedziane są za ruch szczurkami w norkach. Możemy nimi dotrzeć do spiżarni, gdzie odkładamy zasoby (zdobywając punkty), do salonu, w którym rekrutujemy duże szczury (biegnące do tytułu astronauty) oraz do biblioteki pełnej komiksów (zasady specjalne).

Dwa ostatnie kroki tury to opcje. Gracz nie musi się ich podejmować! Zakupy realizowane są u handlarzy, jeżeli dotrzemy na ich pola. Chomik, Żaba i Wrona oferują dobra, na które możemy przeznaczyć nasz ser (bądź ukraść przedmioty!). Ostatni krok to budowa rakiety. Gracze oddają zgromadzone skarby, by umieścić swoje znaczniki na torach punktowych odpowiednich modułów maszyny, bądź przekazać prowiant na lot. Gra kończy się w momencie, gdy jeden gracz mianuje czwartego szczuronautę, bądź umieści ósmy znacznik punktów na planszy (na dowolnym torze). Zliczamy punkty i ogłaszamy zwycięzcę!
Wrażenia:

Mieliśmy okazję rozegrać partię Pierwszego Szczura w Kosmosie jeszcze przedpremierowo, na OMG we Wrocławiu. Szczerze powiem- nie spodziewaliśmy się aż takiej bomby! Serio! Wspomniałem już- nie jestem fanem grafiki i nieraz zaznaczałem, iż tematy Sci-Fi nie należą do moich wybitnie ulubionych. Mix tych dwóch składowych sprawił, iż nawet nie zawieszałem poprzeczki wysoko. Po zapowiedzi stwierdziłem- sprawdzę grę z obowiązku, by wiedzieć, co tam Virginio Gigli zaprojektował (ojciec Coimbry, Grand Austria Hotel i Lorenzo Il Magnifico), i co w Naszej Księgarni piszczy. Okazuje się, iż to szczury! I to nie byle jakie! Dumnie wypinające pierś na księżycu!

Wielką gafę bym popełnił, gdybym przeszedł obok tytułu obojętnie. Aż mi głupio, bo szczurki są przeurocze! Wydania Naszej Księgarni zawsze zachwycają, ale tym razem przeszli samych siebie! Pudełko wypchane po brzegi, mnogość komponentów, świetnie skrojona gra, a ja marudziłem, na napaćkaną planszę. Wstyd! Ma ona swój urok i ten zamęt mrocznych kolorów bardzo buduje klimat. Tyle, jeżeli chodzi o grafiki- obiecuję nie poruszać tego tematu więcej. A jak Pierwszy Szczur w Kosmosie wypada mechanicznie? Wspomniałem o autorze? Virginio Gigli robi porządne gry. I tym razem- w duecie- nas nie zawiódł. Pierwszy Szczur w Kosmosie to fajna, wielowarstwowa ekonomia, w której punkty można zdobywać na wiele sposobów, a rzeczy samoistnie się ze sobą zazębiają. Metą wyścigu jest dołączenie do załogi, ale to tylko mikroskładowa. Budowanie swojej ścieżki- oświetlanie drogi, urozmaicanie komiksami, moduły rakiety, odkładanie zapasów- są równie istotne. Z jednej strony żadnego toru nie należy lekceważyć, z drugiej, nie da się zrobić wszystkiego. Zawsze znajdzie się coś- luka, o której zapomną przeciwnicy. I to jest fajne- bo choć czujemy, iż jest się nad czym zastanowić, pozostajemy w sferze gier dla całej rodziny (a familie mogą poczuć współczesność planszową bez rzucania kostką- ruch to nasza decyzja!).

Uważam, iż to dobry krok w przód dla oddanych fanów wydawnictwa. Coś, co faktycznie zajmie godzinę i bez wstydu może wylądować przy Wyprawie do El Dorado (choć szczerze powiem, iż pod względem rozgrywki jest bardziej wymagające i znacznie mniej losowe!). Biorąc pod uwagę moje początkowe (sceptyczne) nastawienie, Szczurki to przyjemne zaskoczenie. Dałem się kupić tym gryzoniom i aktualnie doceniam panujący podczas zabawy retro-klimat. Szukacie ambitniejszego projektu niż Sen, Wielka Ucieczka, czy Carcassonne? Pierwszy Szczur w Kosmosie się poleca- szczególnie do rozgrywek 3-4 osobowych.
Plusy:
+ bardzo solidny tytuł ekonomiczny dla rodzin
+ bogactwo elementów
+ przystępne zasady
+ duża decyzyjność
+ mnogość dróg do zwycięstwa
+ minimalna losowość
+ klimat retro
+ regrywalność (nawet opcja solo ma poziomy trudności)
+ niezależność językowa
+ przyjemnie spędzona godzinka
+ świetna cena!
Minusy:
- pierwszy rzut oka może nie zachęcać
- w parze spokojniejsza, przy 5 osobach trochę za ciasna
T.
Przydatne linki:
złapiecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do Facebooka
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo



















