Premiera Gears of War E-Day zbliża się wielkimi krokami, więc twórcy naturalnie zaczynają podgrzewać atmosferę. Nie ma na to lepszego sposobu niż udostępnienie grywalnego dema. W tym przypadku mowa oczywiście o wycinku trybu sieciowego, w którym mogliśmy przetestować zarówno kultową Hordę, jak i Versus. Chociaż rywalizacja PvP absolutnie nie jest nam obca, to całym zespołem utknęliśmy we flagowym dla tej serii trybie PvE. Powód okazał się bardzo prosty. Odświeżony moduł kooperacji jest na tyle wciągający, iż podczas tych testów nikt z nas choćby nie pomyślał o strzelaniu do innych graczy. Nowa Horda zapowiada się po prostu wyśmienicie!

Artur:
Czy wiedziałem, iż nowa Horda przypadnie mi do gustu? Tak. Czy myślałem, iż po zakończonej becie nie będę mógł się doczekać, kiedy do niej wrócę? Zdecydowanie nie. To miał być chwilowy epizod, krótka sesja ze znajomymi w weekend, a nie tak mocne oczekiwanie na więcej. Wszystko za sprawą zmian QoL, oprawy i ogólnego klimatu. Serię uwielbiam, szczególnie oryginalną trylogię, ale jednak czwórka i piątka to odsłony, które choć dobre, nie są mi aż tak bliskie. Z tego powodu wielkich oczekiwań nie miałem, a tutaj E-Day wyrósł na jedną z pozycji, których w tym roku przegapić po prostu nie mogę, i to od samego pierwszego dnia.
Przygoda z Hordą pokazała mi więcej niż oczekiwałem. Klimat, którego ostatnio mi w serii brakowało, idealnie zgrał się z zupełnie nowym podejściem do sterowania i zwiększoną mobilnością postaci. Ociężałość pancerzy wciąż jest tu mocno wyczuwalna, ale płynność przemieszczania się po przeprojektowanych, wertykalnych mapach robi fenomenalną robotę. Do tego sam format rozgrywki, w którym trzy czteroosobowe drużyny realizują własne cele, ale w chwilach kryzysu płynnie ruszają sobie na ratunek, buduje kapitalną atmosferę współpracy. To wszystko sprawia, iż nowa kooperacja po prostu wciąga.

Łukasz:
Tryb Hordy to zdecydowanie jedna z najbliższych mi form rozgrywki sieciowej. Zawsze preferowałem PvE ponad PvP, więc przy okazji zamówienia przedpremierowego najnowszej odsłony Gears of War E-Day z chęcią zasiadłem do testów. I proszę państwa, wiem już, w co wsiąknę pod koniec tego roku.
The Coalition trochę namieszało, przez co odwiedzenie najpierw sekcji treningowej było bardzo dobrym pomysłem. Całkowicie przebudowano model poruszania się, a co za tym idzie, zmianom uległa również klawiszologia. Ruchy bohaterów przez cały czas charakteryzuje swoista ociężałość, w końcu pancerze to nie pianka EVA, ale teraz całość stała się dużo płynniejsza. Przejścia między akcjami są bardziej naturalne i obecna jest wyczuwalna bezwładność. Koniec z zatrzymywaniem się w miejscu po szarży przez kilkadziesiąt metrów. Jak dodamy do tego szerszy zakres osłon, gdzie teraz można się schować choćby za niewielkimi elementami, co wymusza na postaci wręcz położenie się na ziemi, oraz znaczne wertykalne rozbudowanie map, dostajemy moim zdaniem najlepszy system ruchu w historii Gearsów.

Trudno też nie wspomnieć o oprawie audiowizualnej, a trzeba pamiętać, iż mówimy o trybie sieciowym. Ten wymusza jednak priorytetyzowanie płynności rozgrywki, ale mając na podorędziu monitor 120 Hz i uruchamiając E-Day w trybie zbalansowanym, celującym w 40 FPS z większą liczbą wodotrysków graficznych, naprawdę jest na czym oko zawiesić. Oczywiście specyficzny styl, w jakim utrzymany jest świat Gears of War, też robi tu sporą robotę. o ile natomiast chodzi o stronę dźwiękową, to proponuję dopaść na mapie do karabinu Vulcan i nacisnąć spust.
Technicznie, mimo iż to beta, nie mam się do czego przyczepić. Nie trzeba było długo czekać na połączenie, a sama rozgrywka była bardzo stabilna. Na kilkadziesiąt rozegranych meczów zdarzyły się dwa, w których coś poszło nie tak. Raz ewidentnie nie odpaliły się skrypty. Najpierw na mapie nie pojawił się jeden z opcjonalnych bossów, a potem nie byliśmy w stanie uruchomić zadania wymaganego do odblokowania ekstrakcji, wymuszając przerwanie misji. Za drugim razem było mniej dramatycznie. Element, który trzeba było podnieść i zanieść we wskazane miejsce, po prostu nie był aktywny. Na szczęście po kilkudziesięciu sekundach pojawiła się odpowiednia ikona interakcji.
Przed nami jeszcze otwarta beta, zachęcamy więc każdego do sprawdzenia nowej wersji Hordy w Gears of War E-Day.
Dawid:
Jestem fanem trybu Hordy, od kiedy tylko pojawił się w serii Gears of War. Jest to adekwatnie jedyny wariant sieciowy, który ogrywam i który sprawia mi ogromną radość. Najnowsza odsłona nie tylko podnosi poprzeczkę, ale też wprowadza niezwykle potrzebne modyfikacje. Przede wszystkim poruszanie się po mapie w połączeniu ze zwiększoną mobilnością postaci nadaje wszystkiemu uczucie świeżości i wertykalności. Dodatkowe cele misji, walki z bossami czy rozwój klas stanowią miły dodatek, motywujący nas do dalszej gry.

Rozdzielenie Hordy na trzy drużyny to sprytne podejście twórców. Dzięki temu ma się wrażenie, iż mimo osobnych celów każdy z graczy gra do jednej bramki. Nic też nie ogranicza nas w tym, by udzielić pomocy innej ekipie lub by ktoś z niej pomógł nam w chwili kryzysu. To wszystko sprawia wrażenie jakiejś nieopisanej, acz organicznej społeczności, w której małe gesty zostają zapamiętane na długo.
To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to sterowanie. Deweloperom udało się odtworzyć ociężałość poruszania się bohaterem w pełnym rynsztunku, a tym samym zapewnić graczowi pełną kontrolę. Wymagało to pewnych zmian w ustawieniu przycisków na kontrolerze. Przykładowo, teraz sprint aktywuje się wciśnięciem lewego analoga, a nie przytrzymaniem przycisku. Choć początkowo zabiegi te budzą konsternację, to im dalej w Hordę, tym bardziej doceniamy rozwiązania, które w tym przypadku są zmianami na lepsze.
Marcin:
Nie jestem największym fanem serii Gears of War, choć pierwszą trylogię ograłem jeszcze na Xboksie 360, a później wróciłem też do pierwszej części na PC, zarówno w oryginale, jak i w remasterze. Do zamkniętej bety Gears of War: E-Day podchodziłem więc bez wielkich oczekiwań, ale już pierwsze minuty pozytywnie mnie zaskoczyły. Czuć tutaj ducha poprzednich odsłon, ale jednocześnie sporo rzeczy zmieniło się na plus. Świetnym dodatkiem był też utwór „For Whom the Bell Tolls” zespołu Metallica w menu. Trudno o lepszą muzykę na wejście do świata wojny.

Samo strzelanie daje sporo satysfakcji, choć niektórzy przeciwnicy zdecydowanie zbyt długo wytrzymują pod ostrzałem. Lancer przez cały czas daje jednak tę samą frajdę co kiedyś. To trochę jak jazda na rowerze z piłą mechaniczną w rękach, tego się nie zapomina. Podoba mi się również to, jak gra korzysta z możliwości współczesnego silnika. Krew leje się obficie, a przeciwnicy rozpadają się na kawałki, co bardzo dobrze pasuje do brutalnego charakteru serii. System osłon także został moim zdaniem poprawiony. Możliwość przyczepienia się do krawędzi chodnika oraz czołgania się daje więcej opcji podczas obrony i sprawia, iż nie zawsze trzeba wystawiać głowę zza pełnej przeszkody.

Na Xboksie Series X najlepiej sprawdzał mi się tryb zbalansowany, szczególnie w połączeniu z technologią VRR. Tryb wydajności wypada nieco gorzej pod względem jakości obrazu, ponieważ tekstury są mniej szczegółowe, a przez FSR pojawia się charakterystyczny efekt „mleka”. Dobrze wypadły też mapy, szczególnie iż w rozgrywce brały udział trzy drużyny po czterech graczy. Moim ulubionym trybem pozostała jednak Horda, która oferowała sporo dodatkowych zadań i bardzo satysfakcjonującą progresję. Nie obyło się przy tym bez problemów. Gra raz wyrzuciła mnie do ekranu głównego konsoli, a podczas rozgrywki z ekipą trafiliśmy na błąd blokujący zadanie. Boss mapy się nie pojawił, przez co nie mogliśmy ukończyć ekstrakcji. Mam jednak nadzieję, iż właśnie takie problemy zostaną wyłapane dzięki opiniom graczy. Czy mam ochotę wrócić? Zdecydowanie. Zrobię to przy otwartej becie, a jeżeli kampania okaże się równie dobra co multiplayer, Gears of War: E-Day może być naprawdę mocnym powrotem serii.

Chcemy więcej!
Zamknięta beta Gears of War: E-Day udowodniła, iż ekipa z The Coalition doskonale wie, w jakim kierunku chce rozwijać markę. Usprawniony, niezwykle satysfakcjonujący system poruszania się, świeże mechaniki osłon i przede wszystkim fenomenalnie zrealizowana, wertykalna Horda podzielona na współpracujące ze sobą zespoły to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Oczywiście trafiliśmy na sporadyczne problemy techniczne i zablokowane skrypty, ale absolutnie nie przysłoniły one ogólnego, niezwykle pozytywnego wrażenia. Nowa odsłona kultowej kooperacji wciąga bez reszty i z miejsca staje się jednym z naszych najbardziej wyczekiwanych punktów w tegorocznym kalendarzu wydawniczym. Z niecierpliwością wypatrujemy otwartych testów, trzymając kciuki, by pełna wersja gry i kampania fabularna dowiozły równie mocno!
PS. Wszyscy graliśmy na Xbox Series X.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


1 miesiąc temu














![Bartosiński nie ma wątpliwości w sprawie Parnasse’a! „To kwestia czasu” [WIDEO]](https://strefamma.pl/wp-content/uploads/2026/09/Bartosinski-nie-ma-watpliwosci-w-sprawie-Parnassea-To-kwestia-czasu.jpg)

