
Jest absurdalnie szybki. Jest bardzo jasny. Do tego otrzymał tonę przydatnych portów i praktycznych funkcji. GIGABYTE AORUS FO27Q5P odhacza wszystkie pola na liście oczekiwań e-sportowców oraz wymagających graczy, ale nie obyło się bez potknięć.
Niewielu jest graczy posiadających sprzęt umożliwiający uruchamianie gier w natywnych 500+ klatkach na sekundę. Jeszcze mniejsza liczba osób posiada panel OLED pozwalający w pełni wykorzystać tak gigantyczną płynność. Jednak w ostatnim czasie obserwujemy wysyp monitorów z organicznymi diodami odświeżającymi obraz z częstotliwością 480/500 Hz. Wśród nich wyróżnia się wielozadaniowy GIGABYTE AORUS FO27Q5P.
Co takiego interesującego jest w GIGABYTE AORUS FO27Q5P? Przede wszystkim panel QD OLED 1440p 500 Hz. Do tego dochodzi absolutnie rewelacyjny zestaw gniazd i portów. Wisienką na torcie jest fabryczna prekalibracja na tyle dobra, iż 95% graczy nie musi wchodzić w ustawienia ekranu. GIGABYTE pomyślał też o unikalnych funkcjach dla graczy, chociaż akurat na tej płaszczyźnie wdarło się nieco chaosu.
GIGABYTE AORUS FO27Q5P to 27-calowy monitor 1440p wykorzystujący panel QD OLED trzeciej generacji


Trzecia generacja organicznych matryc Samsunga z kropką kwantową daje pewność, iż mamy do czynienia z dojrzałym i dopracowanym rozwiązaniem. Czyli pozbawionym wielu problemów „wieku dziecięcego”. W kontekście technologii QD OLED oznacza to, iż w porównaniu do starszych monitorów GIGABYTE AORUS FO27Q5P:
- Potrafi odświeżać obraz z częstotliwością do 500 Hz
- Wyświetla ostrzejszy tekst dzięki kształtowi subpikseli
- Cechuje się większym zagęszczeniem pikseli na cal
- Zapewnia lepszą ochronę przed wypaleniem diod
Trzecia generacja QD OLED ulepsza monitory na dwóch różnych płaszczyznach. Z jednej strony wymagający gracze oraz e-sportowi wymiatacze otrzymują szybkie panele 500 Hz, pozwalające cieszyć się rozgrywką z niesamowitą zrywnością. Z drugiej strony takie sprzęty spisują się lepiej podczas codziennych zadań, jak praca biurowa na arkuszach i plikach tekstowych. Jakościowy skok jest więc wyraźnie odczuwalny na wielu różnych frontach.
Wielką zasługą trzeciej generacji QD OLED jest możliwość produkcji mniejszych monitorów 1440p, na przykład 27 cali, z zachowaniem wysokiego zagęszczenia pikseli. Wyświetlacze o takiej przekątnej to już niemal typowa kategoria turniejowa, dopasowana do oczekiwań e-sportowców rywalizujących podczas wielkich imprez. Właśnie takim sprzętem jest GIGABYTE AORUS FO27Q5P, chociaż w praktyce urządzenie okazuje się znacznie bardziej wszechstronne.
Z odświeżaniem na poziomie 500 Hz, GIGABYTE AORUS FO27Q5P oferuje absurdalną szybkość oraz responsywność


500 Hz maksymalnego odświeżania oraz 0,03 ms opóźnienia GtG – te parametry sprawiają, iż obraz na FO27Q5P jest ostry jak brzytwa. choćby mimo zamaszystych ruchów przedramienia w grze FPS. Na PC z RTX 5080 odpaliłem CS2 w ponad 500 klatkach i przyznam się, podczas testów moje ponad 30-letnie oko nie widzi już istotnej różnicy między 360 Hz i 500 Hz. Domyślam się natomiast, iż dla profesjonalistów te dodatkowe 140 Hz odświeżania stanowi istotną, wymierną różnicę.
W porównaniu do popularnych gamingowych monitorów LCD, obraz w ruchu jest już niemal na tym samym poziomie klarowności. To wielkie osiągnięcie. Z perspektywy typowego użytkownika różnica praktycznie nie istnieje. Za to otrzymujemy rewelacyjny kontrast oraz głębokie czernie charakteryzujące OLED-y. Suma strat i zysków jednoznacznie przemawia za testowanym monitorem.
Z kolei najbardziej wymagający gracze mogą aktywować Black Frame Insertion (BFI). Funkcja redukuje jasność oraz odświeżanie o połowę, dodatkową czarną klatką wsadzaną między dwoma jasnymi. Efektem takiego zabiegu jest silna redukcja rozmazania w grach. Sam nie jestem fanem BFI. Podczas dłuższych sesji rozwiązanie męczy moje oczy. prawdopodobnie przez niewidoczne, ale permanentne migotanie czarnym kadrem. Znam jednak osoby, dla których BFI na OLED-ie jest bardzo istotne.
Wrażenie zrobiła na mnie świetna prekalibracja GIGABYTE AORUS FO27Q5P. Podłączasz i grasz, wszystko pasuje
Z niezrozumiałego powodu wielu producentów zbytnio nasyca barwy w swoich monitorach OLED. Jasne, przez to obraz na pierwszy rzut oka wydaje się żywy, ale na pewno nie naturalny. Mamy do czynienia z tanim efektem godnym ekspozycji w markecie, który warto wygładzić w ustawieniach. Tymczasem odpalam GIGABYTE AORUS FO27Q5P, patrzę na płaski ekran i… jest naprawdę dobrze.



Jedyna lekko przejaskrawiona barwa to czerwień. Wszystko inne jest tip top. Monitor lokuję po tej cieplejszej stronie tonacji kolorystycznej, ale nie wychodzi poza dopuszczalny gołym okiem margines. Przeciwnie – pod względem naturalności kolorów mamy do czynienia z jednym z najlepiej prekalibrowanych modeli dla e-sportowców. Do głowy przychodzi mi tylko jeden gamingowy QD OLED, gdzie fabryczne odwzorowanie wydaje się jeszcze lepsze.
Z perspektywy typowego gracza oznacza to, iż nie musi sobie zaprzątać głowy profesjonalną kalibracją. Za to barwy w neonowym Cyberpunku 2077 będą się przelewać przez ekran. Gry na wyświetlaczu AORUSa prezentują się kapitalnie, monitor świetnie uwypukla zaawansowane efekty graficzne, zwłaszcza ray tracing oraz path tracing. Snopy światła w Resident Evil Requiem rozrywające idealną czerń diody organicznej to poezja dla oka. No, dopóki nie zauważymy niepokojącego ruchu w kącie.
Tutaj ważna uwaga: kapitalny efekt światłocienia jest osiągany podczas rozgrywki wieczorami lub w ciemnym pomieszczeniu. Panel QD OLED nie posiada bowiem filtra polaryzującego. Co za tym idzie, w jasnym i dobrze nasłonecznionym pokoju czernie nie są już gęste jak smoła, uciekając w kierunku LED-owych szarości. To baaardzo istotna wada sprzętowa wszystkich modeli, o której zapomina wielu entuzjastów organicznych paneli z kropką kwantową.
Trzeba też powiedzieć o naturalnej pięcie Achillesa OLED-ów, czyli jasności. No więc pięta gdzieś zniknęła
Jasność jest cechą silnie różnicującą panele LCD oraz OLED. W przypadku monitorów LCD maksymalna jasność to wartość, którą potrafi świecić cały wyświetlacz, na całej powierzchni, przed dłuższy czas. W przypadku OLED-ów takie „smażenie” ekranu nie jest możliwe. Wbudowane mechanizmy automatycznie obniżają całkowitą jasność ekranu, aby nie doszło do przegrzania diod i ich degradacji. Dlatego, kiedy czytacie o maksymalnej jasności OLED-a, zwykle jest to wartość punktowa. Przez krótki czas i na małym obszarze. Najczęściej wynoszącym od 2 do 5% całkowitej powierzchni.


Nasz GIGABYTE AORUS FO27Q5P świeci w maksymalnie 1000 nitach. Jednak ta wartość jest osiągalna wyłącznie w trybie HDR 1000, jako oświetlenie punktowe, na przykład w formie księżyca na gwieździstym niebie. W przypadku bardzo jasnego kadru AUROS odpala hamulce bezpieczeństwa (ABL), z ogólną maksymalną jasnością panelu zredukowaną do poziomu nieco ponad 300 nitów. Rozczarowujące? Wręcz przeciwnie.
Te 300+ nitów jednolitej maksymalnej jasności na całej powierzchni ekranu to jak na OLED bardzo, bardzo dobry wynik. W swojej kategorii produktowej GIGABYTE AORUS FO27Q5P należy uznać za monitor niezwykle jasny, oferujący szerokie spektrum efektów HDR. Jako QD OLED trzeciej generacji, AORUS absolutnie dominuje pod tym względem. Docenią to entuzjaści filmowych gier z bogatym światłocieniem.
Imponujące wrażenie robi zestaw portów i gniazd, który doceni absolutnie każdy gracz
Na przestrzeni ostatnich lat można dostrzec negatywną tendencję. Liczba portów w monitorach maleje zamiast rosnąc. Z kolei większa liczba gniazd znacząco przekłada się na finalną cenę urządzenia. GIGABYTE AORUS FO27Q5P idzie pod prąd trendowi, oferując pełne spektrum możliwości. Na pokładzie mamy:
- HDMI 2.1 x 2
- DP 2.1 UHBR 20
- MiniDP 2.1 UHBR20
- DP 1.4 (out)
- USB Type-C z DP i ładowaniem 18W
- USB Type-B USB A x 2
- Gniazdo słuchawek
- Gniazdo mikrofonu
- Gniazdo zasilania


Z takim zestawem gniazd, do monitora można podłączyć absolutnie wszystko. Pełnowymiarowy DisplayPort UHBR20 z transferem 80Gb/s zajmuje oczywiście gamingowy PC. Do gniazd HDMI 2.1 podłączamy najnowsze konsole. USB-C z DP będzie w sam raz pod laptopa. Szkoda tylko, iż ładowanie przez USB-C to zaledwie 18W. Z taką mocą raczej nie naładujemy sobie notebooka, co najwyżej telefon albo tablet. Co świetne, w monitorze nie zabrakło funkcji automatycznego przełączania na aktywne źródło sygnału wideo.
Istotnym dodatkiem z perspektywy mnogości portów jest przełącznik KVM. Dzięki niemu mysz oraz klawiaturę podłączamy bezpośrednio do monitora, a następnie takim zestawem peryferiów możemy sterować różnymi podłączonymi maszynami. Wliczając w to konsole. KVM to wygodne rozwiązanie zwłaszcza podczas pracy biurowej na kilku jednostkach. GIGABYTE AORUS FO27Q5P wspiera też standard daisy chain, ułatwiający podłączanie wielu monitorów do jednego PC. Mamy więc naprawdę sporo dobrych rozwiązań w jednym urządzeniu.
Pakiet funkcji dla gracza jest obfity, ale nieco niespójny
OSD monitora zapewnia dostęp do osobnej sekcji ustawień i funkcji gamingowych, zgromadzonych pod nazwą Game Assist. Mamy tutaj licznik czasu (od zera oraz do zera), licznik Hz spięty z VRR, celownik w różnych stylach, powiększenie fragmentu ekranu, filtr gogli noktowizyjnych oraz reduktor jasnych rozbłysków (np. granatów oślepiających). Sensowny pakiet.
W sekcji Game Assist nie znajdziemy natomiast narzędzia do rozjaśniania mroku, ułatwiającego dostrzeganie rywali w ciemnych korytarzach. Z jakiegoś powodu to rozwiązanie znajduje się w ustawieniach generalnych. Czyli inaczej niż w przytłaczającej większości monitorów dla graczy. W ustawieniach generalnych są też gamingowe tryby wyświetlania, jak FPS/RPG/RTS. Za takim rozdarciem ustawień dla graczy przemawia pewna logika, ale zdecydowanie nie jest to klasyczny podział.


Ciekawy wyróżnik testowanego monitora to funkcja błyskawicznej zmiany rozdzielczości oraz wirtualnych proporcji ekranu, z możliwością przypisania tej operacji pod przycisk skrótu. W ten sposób turniejowi gracze mogą gwałtownie przeskoczyć do swoich preferowanych parametrów podczas sieciowych rozgrywek, zamieniając 27-calowy QD OLED w namiastkę turniejowego panelu 24 cali.
Nie dziwi mnie, iż GIGABYTE AORUS FO27Q5P zbiera tyle pozytywnych recenzji
Mamy do czynienia z panelem, który nie tylko błyskawicznie działa, ale oferuje świetne kolory od razu po wyjęciu z pudełka. System chłodzenia bez wentylatorów jest cichy, z kolei jednolita jasność maksymalna zaskakująco wysoka. Można pomyśleć, iż takie połączenie stanowi potencjalne ryzyko dla organicznych diod, ale GIGABYTE jest pewny swojego designu, oferując rozszerzoną 3-letnią gwarancję. Do tego w ustawieniach mamy cały pakiet funkcji ochronnych, w tym rozpoznawanie statycznych elementów.
Największe zalety:
- Panel QD OLED 500 Hz, 0,03 ms opóźnienia GtG
- Wysoka jasność APL 100%: ponad 300 nitów
- Świetna prekalibracja bez przejaskrawień
- Obfity zestaw portów. Ależ uniwersalny sprzęt
- Solidny zestaw funkcji dla graczy, niezłe OSD
- KVM i HDMI CEC. Jest multiplatformowo
- Bardzo miły dla oka tryb HDR Game
- Brak wyraźnego smużenia
- Cicha praca
- Zestaw funkcji ochronnych, gwarancja ma 3 lata
Największe wady:
- Zasilanie z USB-C monitora to tylko 18W
- Szeroka podstawa jak na takie rozmiary ekranu
- Za dnia QD OLED ucieka w szarości zamiast czerni
Cena: około 3400 zł
Największa siła tego sprzętu tkwi w jego zaskakującej uniwersalności. Chociaż to monitor dla e-sportowców, w praktyce okazuje się znacznie bardziej wszechstronny niż wiele typowo biurowych ekranów. Szkoda tylko, iż moc ładowania przez USB jest ograniczona do 18W. Gdyby nie to, mój MacBook byłby na stałe podłączony do tego panelu.
Więcej testów urządzeń dla graczy na Spider’s Web:















