
Ktoś mądry powiedział kiedyś, "Nigdy nie mów Nigdy" i chyba naprawdę miał rację, o czym miałem okazję przekonać się przy tej recenzji. Słowem wprowadzenia powiem Wam, iż zawsze preferowałem myszki komputerowe o większej wadze, wysokim, górnym chwycie i wysokiej jakości prowadzenia kursora (dobrego sensora). Swojego czasu projektanci gamingowych gryzoni serwowali nam wbudowane pojemniki-magazyny, w których mogliśmy sobie dobierać ilość ciężarków regulujących ich całkowity ciężar. Jednak ostatnie lata zmieniły ten trend w stronę "mysiego" odchudzania i na rynku pojawiły się produkty bardziej dziurawe, niż ser szwajcarski. Zaczęła się walka na odejmowanie pojedynczych gramów, by znaleźć się w klasie ultralekkich myszy, czyli takich, których masa nie przekracza 70 gramów. Miałem w testach kilka takich modeli i za diabła nie mogłem się przestawić na to uczucie lekkości. Nie czułem tego kadłubka w dłoni i gwałtownie z wyraźną ulgą wracałem do swoich preferowanych modeli.
Komentarze (0)














![Krwawa bitwa w Bangkoku. Polak pokazał wielkie serce [WIDEO]](https://i.wpimg.pl/1280x/sportowefakty.wp.pl/images/sportowefakty1200.png)