
Take-Two w końcu wyjaśniło, dlaczego nowej gry Rockstara nie będzie na płytach – oczywiście nie graczom, tylko inwestorom. Skoro szef wydawcy GTA 6 nas upupia, to pozwolisz się dalej strzyc, czy anulujesz wreszcie ten preoder?
Ostatnie miesiące nie były dla graczy łaskawe. Z jednej strony sprzęt drożeje i tańszy nie będzie, z drugiej Xbox mierzy się z masą wewnętrznych problemów, a z trzeciej twórcy gier uznali, iż pora pożegnać Blu-Raye. Jaskółką zmian było ogłoszenie zamówień przedpremierowych na GTA 6, gdyż Take-Two oznajmiło, iż nowa produkcja studia Rockstar będzie dostępna wyłącznie cyfrowo. Wydawcy w sukurs przyszło Sony, które oznajmiło, iż od 2028 r. kończy z płytami.
W sieci zawrzało i wrze zresztą aż do dzisiaj. Każdy kolejny wpis Sony w mediach społecznościowych, które po tygodniu ciszy wróciło do postowania jak gdyby nigdy nic, zalewany jest rozsierdzonymi komentarzami i memami na temat końca płyt. Firma w końcu zabrała głos, ale… jedynie na spotkaniu dla inwestorów, bo graczy wyrażających przez cały czas ma w pompce. Teraz przyszła zaś kolej na Take-Two, wydawcę GTA 6, który postanowił wyjaśnić, dlaczego zrezygnował z płyt. Komu? Inwestorom.
Dlaczego nie ma GTA 6 na płycie?
Temat braku fizycznych wydań został poruszony podczas spotkania Take Two z inwestorami, bo jak widać wydawca, podobnie jak Sony, ma w poważaniu graczy i skupia się jedynie na akcjonariuszach. Strauss Zelnick, szef firmy, wyjaśnił im zaś, iż cyfrówki stanowią w tej chwili dla jego przedsiębiorstwa „90 proc. biznesu”, a płyty graczom i tak nie są potrzebne, bo zwykle „wymagają zarejestrowania się online”. Trudno traktować te wypowiedzi inaczej niż jako upupianie graczy.
Tak jak w przypadku gier na PC faktycznie zwykle kopię gry przypisujemy do swojego konta, tak w przypadku gier na płytach na konsole rynek używek ma się świetnie, a za cyfrowe kopie srogo przepłacamy. Take-Two robi teraz wszystko, by używki z równania wyeliminować – bo w tym, iż ktoś kupuje GTA 6, przechodzi kampanię i odsprzedaje swoją kopię lub pożycza ją znajomemu, widzi pewnie utracone przychody. I o to tu się przecież głównie rozchodzi.
Take Two CEO on the future of physical vs digital media in gaming:
"Discs don't make sense to the consumer. Digital is more convenient. Our sales are 90% digital." pic.twitter.com/0YJhZrEtcJ
Jeśli z kolei chodzi o wspomniane 90 proc., to ciekaw jestem, jaką część z tego stanowią mikropłatności dokonane przez graczy, którzy… korzystają z pudełkowych wydań gier Take-Two. Takimi informacjami oczywiście firma się nie chwali i wcale się nie dziwię. Z pewnością, gdyby przyjrzeć się liczbom Take-Two bliżej, to narracja o tym, iż to sami gracze chcą cyfrowej przyszłości, którą nieporadnie forsuje również Sony, posypałaby się jak domek z kart, a król okazałby się nagi.
Bujać to my, ale nie nas, panie Zelnick.
Wierzę oczywiście szefowi Take-Two, który stwierdził, iż zamówień na GTA 6, chociaż to udostępnione będzie wyłącznie cyfrowo, i tak zebrano „wyjątkowo” wiele, „najwięcej w historii branży”. Mówimy tu o tytule, na który czeka od ponad dekady niemal cały gamingowy świat – i pewnie dlatego wielu graczy przełknęło, iż tu w przypadku wydań fizycznych w pudełku nie znajdziemy płyty, którą po przejściu kampanii moglibyśmy odsprzedać, tylko kod przypisujący grę do konta.
W przypadku innych gier wiele osób może z zakupu zrezygnować, jeżeli nie będzie wersji z płytą, a do tego zamówienia przedpremierowe na GTA 6 zaczęto zbierać jeszcze zanim Sony ogłosiło, iż kończy z Blu-rayami w przypadku nowych gier na konsole PlayStation. Od tej wiadomości opór wobec cyfrowej przyszłości, w której nic nie jest naszą własnością i wszystko można nam odebrać, się zwiększył. Wiele osób, które zamówiło GTA 6 może teraz z preordera zrezygnować w ramach protestu.
The goal is to have complete control over what you buy, how you buy, and for you to own nothing. Please look through the bullshit https://t.co/t5hO3WDzQF
— Kaida 🌊 (@khaliltooshort) August 7, 2026Strauss Zelnick próbuje udawać, iż to gracze chcą cyfry, bo to byłoby w interesie jego korporacji. Rzuca argumentami, iż płyty Blu-Ray mają ograniczona pojemność (pomijając fakt, iż można zawsze wydać grę na dwóch płytach…) oraz porównuje je do kolekcjonerskich winyli. Temat używanych gier, w tym możliwość ich odsprzedaży, pożyczenia lub oddania , sprytnie zaś pomija. Gracze są już znużeni tym, iż robi się z nich idiotów i nic dziwnego, iż dają temu opór.
Cała nadzieja w graczach, którzy głosują portfelami.
Sam nie złożyłem zamówienia przedpremierowego na GTA 6, bo co do zasady nie robię preorderów na cyfrowe gry, jeżeli nie wiąże się z tym zniżka – bo przecież i tak ich nie zabraknie w dniu premiery, a dokonać zakupu zawsze zdążę. W obecnej sytuacji jestem też na tyle zły na Sony, iż nie zamierzam również przedłużać już wykupionego abonamentu PS Plus ani kupować więcej cyfrowych gier na konsole Sony. Zachęcam też innych do tego, by nie dawać się już więcej strzyc.
Sprawdź inne nasze teksty poświęcone grom wideo:
- Kupisz PS6, skoro choćby fejs ma więcej RIGCZ-u od Sony?
- Gracze przeklinali to rozwiązanie. Teraz może uratować ich gry
- Nie mam konsoli, więc plują mi w twarz. Czuję się jak gracz drugiej kategorii
Sony co prawda przyczepia do pudełek z PS5 naklejki z informacją o tym, iż napęd Blu-ray w 2028 r. stanie się w kontekście nowych gier jedynie drogim przyciskiem do papieru, ale wierzę, iż przez cały czas jest szansa, iż uda się zatrzymać to nieludzkie szaleństwo. jeżeli tylko znacząca liczba graczy zrezygnuje z preordera na GTA 6, a do tego przestanie korzystać z PS Plusa i sklepu PS Store, znajdzie to w końcu odbicie w wynikach finansowych Take-Two oraz Sony.
Może wtedy ci wszyscy akcjonariusze, którym mydlone są dziś oczy, jakoby to konsumenci chcieli samej cyfry, wreszcie zrozumieją, iż z graczami się nomen omen nie pogrywa. Naprawdę niezłym zwrotem akcji by było, gdy to właśnie inwestorzy wymusili na bezdusznych korporacjach powrót do status quo.
PS W przypadku Take-Two mówimy zresztą o na tyle butnej korporacji, iż uznała, iż dobrym pomysłem będzie zamknięciem za paywallem materiałów marketingowy, gdyż najnowszą reklamę będą mogli obejrzeć na start wyłącznie abonenci serwisu Netflix. Ech…
Grafika główna została wygenerowana z użyciem AI.

















