Horror z happy-endem. Żubry prowadziły wysoko, ale końcówka była nerwowa

1 godzina temu
Białostoczanie wygrywają kolejne spotkanie. Ekipa Piotra Bakuna mimo osłabienia (nie grali kontuzjowani Nikodem Klocek oraz Mikołaj Jamiołkowski) w sobotni wieczór po nerwowej końcówce wygrali z jednym z rywali do czołowych miejsc w grupie B: CarGlass HydroTruck Radom 97:84. Żubry prowadziły już z przewagą 22 punktów, ale rywale w 4 kwarcie zbliżyli się do 6 oczek. Ostatnie słowo należało jednak do miejscowych. Początek dla Radomia

Oba zespoły od początku bardzo uważnie grali w defensywie. Ekipa gości imponowała warunkami fizycznymi: wysocy gracze z Radomia budzili obawę o to czy miejscowym uda się wygrać walkę pod tablicami. Pierwszy punkt zdobyli białostoczanie: z wyskoku trafił Przemek Kociszewski dając prowadzenie Żubrom, a iż był przy rzucie faulowany to dodatkowy punkt dorzucił z osobistego. Zaraz potem popisał się efektowną trójką Mateusz Czempiel. Miejscowi trafiali z dystansu, a gościom rzuty zza linii 6,75 na początku nie siedział. Dodatkowo białostoczanie zdecydowanie wygrywali walkę pod koszem. Po 15 minutach w tym aspekcie prowadzili aż 25:5! Na szczęście radomian wspaniały run miał Patryk Wydra zaliczając 3 celne trafienia zza linii 6,75. To właśnie postawa tego gracza wyprowadziła HydroTruck na prowadzenie (13:10). Białostoczanie gwałtownie wyrównali (13:13), ale kolejna trója Wydry (czwarta z rzędu) znowu wyprowadziła gości na prowadzenie. W odpowiedz
Idź do oryginalnego materiału