Jest to historia o tym, jak weterani ze studiów Naughty Dog oraz Insomniac Games, pracując pod szyldem High Impact Games, nie poradzili sobie ze stworzeniem gry. Płytkie postacie, przeciętna fabuła i ograniczenia sprzętowe to główne zarzuty wobec The Lost Frontier (LF). Ale czy naprawdę było aż tak źle?
Koniec końca serii
High Impact Games otrzymało niedokończony projekt od Naughty Dog. Było to spowodowane równoległą pracą nad dwoma tytułami: Jak and Daxter: The Lost Frontier oraz pierwszym Uncharted. „Niegrzeczne Psiaki” wzięły na swoje barki zbyt wiele i przerosło ich tworzenie dwóch tak dużych gier w tym samym czasie. Z jednej strony można uznać to za dobrą decyzję, ponieważ dzięki temu w pełni skupili się na przygodach Nathana Drake’a, który do dziś ma wspaniałe dziedzictwo i rzeszę fanów. Z drugiej strony, porzucenie Jaka miało swoje bolesne konsekwencje. Gracze byli wściekli, iż tytuł, który ostatecznie trafił na PSP, okazał się produkcją zamykającą tę niegdyś genialną serię w tak słabym stylu.
Gdzie jest Eco?
Cała fabuła opiera się na globalnym kryzysie i braku Eco w świecie. Życiowa energia, dzięki której to uniwersum może funkcjonować, zaczyna się kończyć, dlatego protagoniści wyruszają na niebezpieczną misję zdobycia dodatkowych zasobów. Wszystko zaczyna się, gdy kultowy duet oraz ich przyjaciółka Keira (która chce zostać mędrcem Eco), wyruszają na tytułową Zaginioną Granicę (The Lost Frontier).
Na ich drodze stają podniebni piraci. W tej odsłonie – w porównaniu do poprzednich części – spędzamy mnóstwo czasu w powietrzu. Walki powietrzne są jednak bardzo proste, podobnie jak sam model latania. Nie samą walką człowiek żyje, dlatego twórcy przygotowali również misje poboczne. Opierają się one głównie na zręcznościowych wyścigach i zbieraniu zasobów potrzebnych do ulepszania broni oraz statków.
Mechanika
Jak zyskał do dyspozycji Gunstaff – wielofunkcyjną pałkę, dzięki której może strzelać z różnych rodzajów broni. Transformuje się ona m.in. w karabin maszynowy czy granatnik. Bohater otrzymał również możliwość alternatywnego wykorzystywania różnych kolorów Eco. Dzięki nim może wystrzeliwać się na duże wysokości (żółte Eco) albo spowalniać czas dzięki niebieskiego Eco.
Pomimo iż protagonista nie może już zmieniać się w Mrocznego Jaka, to jego rudy przyjaciel zyskał tę zdolność. Daxter nie jest już przez cały czas słodkim zwierzakiem – momentami transformuje się w wielkiego, przerażającego potwora. Wielu graczy mocno krytykuje ten design oraz gameplay, ponieważ Mroczny Daxter przypomina w akcji szalonego diabła tasmańskiego. Kolejnym minusem jest powtarzalny zestaw sekwencji QTE (Quick Time Events). zwykle opierają się one na tym samym schemacie: Jak wystrzeliwuje Daxtera ze swojego samolotu na wrogi statek, by ten rozbroił maszynę przeciwnika. Nic skomplikowanego ani odkrywczego.
Smutne pożegnanie
Gra była promowana jako pełnoprawna kontynuacja serii, jednak wielu fanów otwarcie skarżyło się, iż została zrobiona po prostu na kolanie. Zarówno gracze, jak i opinia publiczna zgodnie twierdzili, iż drastycznie obcięta mechanika platformowa to ostateczny gwóźdź do trumny tej kultowej franczyzy, który ostatecznie pogrzebał markę razem z tym tytułem.

2 godzin temu
















