Niewiele jest serii, które dobijają do okrągłej trzydziestki. Ale Resident Evil nie tylko przetrwał trzy dekady, ale wręcz rozkwitł, konsekwentnie (pomijając drobne potknięcie przy szóstej części) rozwijając się i nabierając rozpędu. To cykl, który nie boi się zmian ani dostosowywania do epoki - przejście Resident Evil 7 na widok z pierwszej osoby i pełne zanurzenie w czystym horrorze było prawdopodobnie równie istotne, co zwrot ku intensywnej akcji zza pleców bohatera w Resident Evil 4. A jednak, mimo upływu lat i licznych przemian, u jego podstaw wciąż leży charakterystyczna mieszanka grozy i wysokooktanowego kampu.

1 godzina temu













