John Carpenter's Toxic Commando - Recenzja. Rozwałka zombie w klimacie kina lat 80-tych, która gwałtownie zapycha

1 godzina temu
Szlamowaty świat pełen rozwalających się zombie jest interesujący przez krótką chwilę, ale gwałtownie zaczyna zapychać nas jak kolejna porcja sernika w święta.
Kiedy John Carpenter firmuje coś swoim nazwiskiem, spodziewasz się dwóch rzeczy: klimatu lat 80. i syntezatorów, które wprawiają bębenki w drżenie. Toxic Commando dowozi oba te elementy z nawiązką, dorzucając do tego tony błota, flaków i hordy mutantów. Ale czy pod tą grubą warstwą retro-stylistyki kryje się coś więcej niż tylko kolejna kopia Left 4 Dead? I tak, i nie.
Idź do oryginalnego materiału