Kiedy wychodzenie z Hadesu weszło Ci w nawyk... Recenzja: Cerber

itomigra.blogspot.com 1 godzina temu

Kiedy wychodzenie z Hadesu weszło Ci w nawyk... Recenzja: Cerber

Jesień, jesienią, ale jeszcze nie wszystkie hity naszego urlopu Wam przedstawiliśmy. Cykladami zachwyt nie słabnie- od lat należą do naszych ulubionych strategii, a zakupiony niedawno dodatek z figurkami sprawił, iż poczuliśmy się jak dzieciaki podczas Gwiazdki... Także prawdopodobnie jeszcze o nich opowiemy nie raz. Ale zrobimy sobie małą przerwę od wojenek i zerkniemy na inny, również mitologiczny tytuł, który przypomni nam o wakacjach... Zapraszam do recenzji.

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Cerber
to semi-coop, czyli gra "prawie" kooperacyjna, o mocnym charakterze imprezowym. Przeznaczona jest dla 3-7 osób, w wieku co najmniej 10 lat. Partię przewidziano na 45 minut. W Polsce przeszła cichcem- ale naszej uwadze nie ucieknie nic inspirowanego mitologią. Wydana została przez Geekach.

Pudełeczko (ciut większe od klasycznej karcianki) ozdobione jest bardzo specyficzną grafiką. Nie zostałem jej fanem, ale przyznaję- jest charakterystyczna. Wewnątrz znajdziemy przede wszystkim powietrze. Serio- myślałem, iż aktualnie nie wydają już takich kartonów wypełnionych tlenem, pozbawionymi wypraski. Aż szok! Ale już serio, w środku znajdziemy: planszę, przeurocze, miniaturowe, drewniane figurki bohaterów i Cerbera, karty graczy, talie (dobrą/złą), żetony łodzi i kostkę. Co mnie ucieszyło- a nie jest integralną częścią gry- dołączono również naklejki, które służą do oznaczania osiągnięć wypisanych na bokach pudełka.

Zasady:


Celem gry Cerber jest dotarcie na statek i wydostanie się z Podziemi. Rozkładamy elementy według wskazań instrukcji (co przebiega w miarę sprawnie) i możemy realizować wspólny cel. Zgadza się, na samym początku gra jest kooperacyjna! Jednak w miarę postępów się to zmieni (Uwaga! Łódź ma losową pojemność i raczej nie zabierze wszystkich!). W jaki sposób? Osoby, które zostaną złapane przez Cerbera, Strażnika Hadesu, próbując wkupić się w jego łaski, będą utrudniali grę innym. I tak- albo zwyciężą śmiałkowie, którym uda się opuścić Zaświaty, albo drużyna wyłapana nie dopuści, by ktokolwiek wyszedł.

Swoje tury rozgrywamy naprzemiennie i polegają na bardzo prostej czynności. Mając karty w ręku (dwubiegunowe!), zagrywamy jedną z nich. Musimy opłacić koszt, a następnie rozpatrzyć umieszczoną na niej akcję. Nie dysponujemy majątkiem, więc naszą walutą tutaj będzie Gniew Strażnika. Albo podnosimy mu zajadłość (ilość kroków, które wykona pies), albo przybliżamy wyruszenie Cerbera na łowy (przesunie się o tyle pól do przodu). Jakich akcji możemy dokonać? Przede wszystkim się ruszamy- biegniemy do przodu, co sił! Możemy to zrobić sami bądź w ekipie (z osobą, która nas do tego przekona/wybitnie na to zasłuży/potrzebuje ratunku). Mamy też opcje podejrzeć/przestawić łódkę lub dobrać kartę Przetrwania (te stanowią mocniejszą wersję podstawowych zagrań). Uwaga! Karty pozostają na stosie odrzuconych, dopóki nie wykonamy specjalnej akcji pozwalającej uzupełnić rękę...

Jeśli kość polowania dojdzie do końca toru, przypada tura Cerbera. Biegnie on za uciekinierami o maksymalną liczbę pól wskazaną przez wartość przesuniętej kostki... lub do najbliższego złapanego! Jego figurka ląduje w Hadesie, a gracz przegrywa... chyba iż pomoże Strażnikowi! Osoby, które zostały pojmane, odrzucają Przetrwanie i od dzisiaj grają dla drużyny Podziemi. Tury rozgrywają normalnie z tą różnicą, iż będą utrudniać ucieczkę, np. cofając pozostałych. Ot, wszystko.

Wrażenia:


Wychodzenie z Hadesu stało się niedawno naszą ulubioną czynnością na konsoli, także nie dziwota, iż gdy gruchnęła wieść, iż w Polsce pojawi się Cerber, od razu ostrzyliśmy na niego ząbki. A iż wakacje w mniej grającym gronie zaplanowane były na Korfu, to znak od Moir, iż gra musiała wylądować u nas! I co Wam o niej powiem? Podobała mi się, mimo tego, iż nie serwuje aż tak dużo funu i krzyków, jak się spodziewałem. Nie ukrywam, iż liczyłem raczej na coś pokroju Sabotażysty (w końcu pokrewny- semi-kooperacyjny zamysł). Otrzymałem? Coś zupełnie innego...

Cerber
jest- o dziwno!- bardziej growy niż się spodziewałem. Ruchy są przekalkulowane i zwyczajnie oparte o to, co się opłaca. Krzyków, skomplikowanych rozkmin, intryg i zdrad otwartych nie ma- efekt wycięcia mechaniki "tajnych tożsamości"- po prostu trzeba kogoś poświęcić (nie wszyscy zmieszczą się na łodziach) i patrząc mu w oczy powiedzieć "hasta la vista". Piękne prawda? Oczywiście- biorąc poprawkę na kooperacyjny pierwiastek- właśnie ten moment kupił nas najbardziej. Uwaga! Podoba mi się fakt, iż nikt nie odpada i z każdym ruchem jest trudniej. Złapani uciekinierzy skracają lont Cerbera, a "nawróceni" otwarcie odgryzają się za niekoleżeńskie (ich!) poświęcenie 😂. I to dopiero jest ciekawe doświadczenie 😂. Zwłaszcza w większym składzie (5-7 osób). Przy mniejszej ilość (np. 3 osobach) Cerber traci ten efekt "biegnącego tłumu", element "chaosu" i zdania na politykę innych (specyficzny rodzaj negocjacji).

Z ewentualnych zastrzeżeń przyczepiłbym się do regrywalności. Karty kilka się od siebie różnią i dość gwałtownie wkrada się powtarzalność. Jasne, przy imprezowym charakterze- z różnymi ludźmi, raz na jakiś czas- nie stanowi to problemu. Tym bardziej iż gierka polecana jest raczej jako ciekawostka i fillerek (przerywnik), a nie "danie główne" wieczoru planszówkowego. Ale! Kiedy ekipa się wkręci i szósty raz każe mi grać w to samo, pojawia się takie "meh, innym razem?". A może by tak dodać zdolności graczy? Losowe pułapki? Albo dwustronną planszę? Nie marudzę- podpowiadam! Chciałbym coś więcej, a zwracam uwagę, iż jednak te pięć razy zagrałem. Drugie moje zastrzeżenie to komponenty. Drewniane figurki i żetony są takie... niepotrzebnie maleńkie (i urocze). Po co, skoro cena pozostała solidna (jak na tego typu gierkę), a do stołu zasiada 7 osób i każdy chce widzieć? Cóż. Faktycznie- maluśki (zaledwie) wystarczą, ale większe pionki (tym bardziej iż jest miejsce w pudełku) robiłyby lepsze wrażenie i byłyby wygodniejsze. Grafiki- może znajdą swoich zwolenników- dla mnie są ciut za kanciaste i komputerowe. Doceniam natomiast, iż karty są ergonomiczne (dwustronne/dwubiegunowe), a wszystko udało się czytelnie przekazać piktogramami (dołączono do nich pomoce graczy!).

Podsumowując: Cerber zasłużył na miano ciekawostki. Nie wkręcił nas tak, jak obie części Hadesu, ale zdecydowanie zostanie w kolekcji. kilka jest "planszowych" imprezówek, a to jednak lubiany przez nas format (przeważnie albo coś trafia stricte w party game, albo należy do łatwiejszych gier rodzinnych, trudno o balans). Sam Cerber jest prosty, łatwo go nauczyć, serwuje dynamiczną zabawę, nie zajmuje dużo czasu, a emocji generuje sporo. jeżeli macie okazję to sprawdźcie! A jeżeli pojawią się dodatki, to my je z chęcią złapiemy! 😉
Plusy:

+ grecka tematyka
+ "planszowa imprezówka"
+ proste zasady
+ szybka gierka
+ pomoce do czytania piktogramów
+ dużo emocji i interakcji negatywnej
+ delikatne dogadywanie się nad stołem
+ czuć dynamicznie zmieniający się nastrój (z coopa w rywalizację)
+ niezależna językowo
+ interesujący element "chaotycznej ucieczki" podczas rozgrywek w 5-7 osób
+ ciekawostka: naklejki do wypełniania wyzwań
+ urocze miniaturki figurek...

Minusy:

-... mogłyby być większe
- dużo powietrza w pudełku
- dwie partie max, podczas jednego wieczoru (żeby się nie znudziła)

T.
Przydatne linki:
zaobserwujecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do nas na Facebooku
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo
Idź do oryginalnego materiału