Dostawy zakupów spożywczych pod same drzwi przestają być rozwiązaniem zarezerwowanym wyłącznie dla mieszkańców największych polskich aglomeracji. Biedronka we współpracy z platformą Uber Eats ogłosiła ekspansję swojej usługi, rozszerzając ją do 36 miast na terenie całego kraju. Sprawdź gdzie już dziś zrobisz zakupy z dostawą pod drzwi.
Biedronka i Uber Eats w kolejnych miastach
Dotychczasowy model dostaw realizowanych we współpracy największej sieci handlowej w Polsce i technologicznego giganta dowozu opierał się na 15 kluczowych rynkach. Dostawy były możliwe m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy w Trójmieście. w tej chwili usługa wchodzi w nową fazę skalowania. Do mapy dostaw dołączyło właśnie 21 nowych lokalizacji. Wśród nich są miasta średniej wielkości oraz mniejsze ośrodki regionalne.
Na liście nowych miast znalazły się: Kielce, Gliwice, Zielona Góra, Gniezno, Radom, Częstochowa, Wałbrzych, Tarnów, Grudziądz, Piła, Starogard Gdański, Zakopane, Kołobrzeg, Płock, Swarzędz, Zamość, Knurów, Piotrków Trybunalski, Rumia, Pruszcz Gdański, Nowy Sącz, Koszalin oraz Stary Sącz. Logistyczny ciężar operacji spoczywa w tej chwili na 115 wyselekcjonowanych sklepach sieci Biedronka. To właśnie one pełnią rolę lokalnych hubów dystrybucyjnych dla kurierów Uber Eats.
Dostawa za zero złotych? Wystarczy odpowiedni abonament
Samo uruchomienie dostaw z Biedronki przez Uber Eats w nowych miastach to dopiero połowa sukcesu. Prawdziwa walka toczy się o to, jak przekonać klienta, żeby w ogóle odpalił aplikację. I tu do gry wchodzą abonamenty, a konkretnie Uber One.
Masz wykupioną tę subskrypcję? Dostawa z Biedronki kosztuje cię okrągłe zero złotych. jeżeli dodasz do tego fakt, iż ceny w aplikacji są takie same jak na fizycznych półkach w dyskoncie, zamawianie zakupów na kanapie nagle staje się po prostu opłacalne. To jasny sygnał – giganci rynku w końcu pojęli, iż nikt nie chce przepłacać za sam fakt, iż kurier wniesie mu siatki po schodach. Jedyna opłata dodatkowa to subskrypcja 12.99 zł miesięcznie lub 129.99 zł rocznie.
Co i kiedy zamawiają Polacy? Twarde dane z aplikacji Uber Eats
Dane z aplikacji bezlitośnie obalają stary mit. Polacy wcale nie muszą sami chodzić do sklepu, żeby upewnić się, czy warzywa są świeże. Ludzie zaufali pracownikom, którzy pakują ich zamówienia, co widać po statystykach. Przez aplikację coraz częściej kupujemy świeże produkty. Kupujemy pomarańcze, marchewki i nabiał. Oprócz tego absolutnym hitem są zgrzewki wody, bo nikomu nie uśmiecha się dźwiganie ich po schodach.
Kiedy aplikacja przeżywa największe oblężenie? Popołudniami. Zamiast robić gigantyczne, wielogodzinne zakupy na cały tydzień, używamy Uber Eats jak koła ratunkowego. Odpalamy apkę, żeby na gwałtownie ściągnąć brakujące składniki na kolację albo ogarnąć prowiant do szkoły i pracy na następny dzień. To szybka akcja, która po prostu oszczędza czas.
Dostawy w kolejnych miastach niebawem
Paweł Żelazko z Biedronki i Krzysztof Witkowski z Uber Eats Polska wskazują, iż obecne 36 miast to nie jest ich ostatnie słowo. Jeszcze w tym miesiącu na mapie mają pojawić się kolejne punkty. Wniosek jest więc prosty. Zamawianie zakupów spożywczych z dyskontu pod same drzwi dawno przestało być tylko bajerem dla garstki zapaleńców z wielkich miast. Stało się standardem. Do tego po prostu gwałtownie się przyzwyczajamy.
Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: Biedronka

3 godzin temu
















