Kontrola czy regulacja? Prawne aspekty AI, okiem Jakuba Jurowicza (Law4Tech)

20 godzin temu

W dniu 27 lipca, Prezydent RP podpisał ustawę o systemach AI. Głównym jej założeniem jest stworzenie podstawy prawnej do, z jednej strony – wspierania nowych technologii, z drugiej natomiast dla lepszego zrozumienia i kontrolowania systemów AI. Ustawa otwiera drogę dla szeregu regulacji i potencjalnie stworzenia przyjaznego środowiska dla rozwoju sektora sztucznej inteligencji w Polsce. Na ubiegłorocznym Game Industry Conference, rozmawiałem z Jakubem Jurowiczem, współzałożycielem fundacji Law4Tech, o tym jakie wyzwania stoją przed polskim rynkiem i jakie znaczenie będzie to miało dla geme devu.

Kacper Pocztarski: Instytucje prawne w Polsce oraz Unii Europejskiej wchodzą teraz w fazę tworzenia całych struktur prawnych, na bazie której segment AI będzie się rozwijał w najbliższych latach. Czy uważasz, iż rozsądniejsza, z punktu widzenia prawnego, jest regulacja czy kontrola rozwoju AI?

Bez regulacji nie ma kontroli. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której organy nadzorcze kontrolowałyby branżę gamedevu w zakresie wykorzystywania narzędzi i rozwiązań AI, gdyby wcześniej nie ustalono konkretnych zasad lub wytycznych, których przestrzegania można wymagać.

Na gruncie europejskim mamy w zasadzie jedno i drugie. Z jednej strony wchodzi w życie AI Act, zawierający twarde przepisy – choć to, na ile są one kategoryczne, a na ile elastyczne, to osobny wątek. Z drugiej strony, ponieważ AI Act jest niezwykle rozbudowanym aktem prawnym, organy unijne wydają liczne wytyczne, np. dotyczące niedozwolonych praktyk czy generatywnej sztucznej inteligencji. Choć wytyczne nie są bezpośrednio wiążącym prawem jak same przepisy rozporządzenia, to nie da się ich od nich oderwać – przepisy mają być czytane właśnie w kontekście tych wytycznych.

Skoro są przepisy i wytyczne, to w pewnym momencie pojawi się również kontrola. W polskiej rzeczywistości jest ona jednak odłożona w czasie, ponieważ na ten moment nie mamy organu, który mógłby ją sprawować. Przepisy tworzące administracyjno-regulacyjne ramy funkcjonowania AI Actu w Polsce nie zostały jeszcze przyjęte. Dopiero projekt ustawy przewiduje powołanie organu nadzorczego odpowiedzialnego za kontrolę stosowania tych regulacji w kraju. (Stan na październik 2025 r. – przyp. red.).

Jak ta nowa rzeczywistość ma się stricte do branży? Jakie wyzwania stoją przed twórcami?

Wyzwania zależą od tego, do czego chcemy te narzędzia wykorzystać. Podzieliłbym je na trzy główne obszary. Pierwszy dotyczy ochrony wizerunku i głosu. Przełomowym przykładem była sytuacja w CD Projekt RED, o której opowiadał Mikołaj Stroiński w kontekście Widma Wolności do Cyberpunka 2077. Zmarł aktor podkładający głos pod jedną z postaci i pojawiło się pytanie, jak rozwiązać problem kontynuacji roli. Zastosowano wówczas technologię AI, generując jego głos. Oczywiście odbyło się to jeszcze przed wejściem w życie AI Actu, ale ten przypadek świetnie ilustruje jedno z kluczowych wyzwań etycznych i prawnych.

Drugi, ogromny obszar to ochrona własności intelektualnej. Generowanie treści przy użyciu AI w początkowej fazie produkcji – np. przy modelowaniu czy tworzeniu koncepcji graficznych – niewiarygodnie podnosi efektywność, skraca czas i obniża koszty. Jednak na ten moment nie są to materiały trafiające bezpośrednio do gotowej gry. Po pierwsze ze względu na jakość, a po drugie z powodu potencjalnego braku ochrony prawnoautorskiej. Co do zasady wytwory wygenerowane przez AI nie podlegają ochronie prawa autorskiego. To rodzi poważne konsekwencje praktyczne: jeżeli studio wdroży do gry assety stworzone przez AI, nie są one chronione prawem. Co w sytuacji, gdy wydawca lub właściciel IP zażąda przeniesienia całości praw autorskich do gry? Studio nie może tego zrobić, bo po prostu nie posiada praw do części tych elementów. Trzeci obszar dotyczy już bezpośredniej zgodności (compliance) z przepisami m.in. AI Actu.

Jakie konkretnie wymogi unijnego rozporządzenia będą największym wyzwaniem dla deweloperów?

Przede wszystkim konieczność dostosowania się do wymagań transparentności oraz unikanie praktyk niedozwolonych. Jedną z takich praktyk zabronionych przez AI Act jest wykorzystywanie systemów AI do manipulowania zachowaniem użytkownika. W przypadku gier oznacza to zakaz wdrażania rozwiązań, które ukradkiem sterowałyby decyzjami gracza – na przykład nakłaniając go do dokonywania częstszych lub większych mikropłatności.
Kolejną kwestią jest obowiązek oznaczania treści wygenerowanych przez generatywną sztuczną inteligencję. W gamedevie rodzi to bardzo praktyczne pytania: jak i gdzie to robić? jeżeli w grze pojawia się postać z systemem AI generującym dialogi na żywo, to czy musimy wyświetlać graczowi komunikat wprost na ekranie w trakcie rozgrywki, czy wystarczy adnotacja w napisach końcowych? W grze o futurystycznym klimacie, jak Cyberpunk, taki komunikat da się jeszcze zgrabnie wpisać w interfejs świata gry. Ale w uniwersum fantasy, takim jak Wiedźmin, informacja o treściach generowanych przez sztuczną inteligencję wkomponowana w otoczenie całkowicie zniszczyłaby immersję. To są właśnie te realne wyzwania, przed którymi stoi w tej chwili branża.

Prawo rzadko nadąża za technologią, a rynek AI rozwija się dynamicznie. Z zasady prawo nie działa wstecz, ale jak nowe regulacje – zarówno polska ustawa, jak i unijne rozporządzenia – wpłyną na systemy oraz treści, które trafiły do obiegu jeszcze przed ich wejściem w życie? Czy możemy mówić o pewnym „okresie przejściowym” dla materiałów stworzonych w czasach braku regulacji?

Tutaj należy wyraźnie rozdzielić dwie kwestie.

Pierwsza to stosowanie przepisów, takich jak AI Act, do samych systemów sztucznej inteligencji, które już funkcjonują na rynku. Rozporządzenie reguluje to wprost: systemy wprowadzone do obrotu przed wejściem w życie przepisów AI Actu nie są objęte jego wymogami. (W międzyczasie w życie weszło rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2026/1744 Digital Omnibus on AI, które zmieniło harmonogram stosowania części najbardziej wymagających obowiązków, wynikających z AI Act – przyp. red.)

Druga kwestia to same treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję. To bardzo trudne pytanie i na ten moment nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi, głównie ze względu na ogromną różnorodność samych treści. Czym innym jest wydana i dopuszczona do obrotu gra komputerowa, która ma swój naturalny cykl życia i z czasem traci na popularności, a czym innym treści pozostające w ciągłym obrocie medialnym – jak chociażby viralowy materiał na YouTubie wygenerowany przez AI, którego oglądalność utrzymuje się na wysokim poziomie przez długi czas. Rozstrzygnięcie, jak traktować takie materiały w kontekście nowych przepisów, wypracuje prawdopodobnie dopiero przyszła praktyka stosowania prawa. Przy czym nie stosujemy przepisów AI Actu do treści opublikowanych przed wejściem w życie odpowiednich przepisów tego rozporządzenia.

Czy Twoim zdaniem istnieje kompromis między podejściem europejskim, opartym na ochronie praw podstawowych, a bardziej liberalnym, wolnorynkowym podejściem amerykańskim? Czy powinniśmy szukać złotego środka, czy konsekwentnie trzymać się priorytetu ochrony praw obywateli i własności intelektualnej?

To niezwykle interesujące zagadnienie, które ma swoich gorących zwolenników po obu stronach. Faktem jest, iż w Europie wybraliśmy model rozwoju gospodarczego oparty na silnej ochronie praw podstawowych, prywatności czy wizerunku. Choć co ciekawe, w przypadku samego wizerunku niektóre przepisy w Stanach Zjednoczonych bywają choćby bardziej korzystne dla twórców – przykładowo czas trwania tej ochrony w niektórych stanach jest dłuższy niż w większości państw europejskich.
Od początku prac nad AI Actem pojawiały się zarzuty, iż tak rygorystyczne regulacje zabiją europejską innowacyjność i gospodarkę. Nie da się ukryć, iż branży jest łatwiej tam, gdzie tych ograniczeń nie ma – nie bez powodu największe giganty technologiczne rozwijające AI powstały w USA czy w Chinach.
Moim prywatnym zdaniem, Unia Europejska stanowi na tyle duży i istotny rynek, iż te obawy mogą okazać się przesadzone. Warto pamiętać o zjawisku zwanym „efektem Brukseli” (lub brukselizacją). Standardy wypracowywane na poziomie unijnym z czasem, siłą rozpędu, zaczynają obowiązywać globalnie. Świetnym przykładem jest RODO – to w Europie postawiliśmy twarde warunki dotyczące ochrony danych osobowych i zaczęliśmy ich bezwzględnie wymagać w kontraktach z partnerami z całego świata. W efekcie Amerykanie i inne kraje zaczęły wdrażać u siebie bardzo podobne regulacje. Spodziewam się, iż z AI Actem może być podobnie. Unia jest niezwykle konsekwentna w budowaniu prawa w oparciu o ochronę praw podstawowych. Na rynku europejskim na pewno będziemy trzymać się tego kierunku i prawa powstające w kontekście sztucznej inteligencji będą wpisywać się właśnie w tego ducha.

Organem implementującym rozporządzenia AI Actu, ma być Komisja ds. Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI), która ma być niezależnym organem nadzorującym stosowanie przepisów dotyczących AI w Polsce. Rozpatrywane przez nią będą zgłoszone nieprawidłowości działania systemów, ale sama instytucja ma również wspierać rozwój przedsiębiorstw. W toku parlamentarnych prac nad projektem ustawy, wzbogacono ją o dodatkowe punkty. Jeden z nich dotyczy działania tzw. „piaskownicy regulacyjnej”. W wyniku prac Sejmu i Senatu zapewniono możliwość korzystania ze wsparcia technologicznego czy wprowadzenie preferencyjnych opłat dla jednostek samorządu terytorialnego. Sama KRiBSI ma posiadać narzędzia umożliwiające szybszą procedurę wydawania przez Komisję opinii indywidualnych, które miałyby kluczową rolę w kształtowaniu się krajowego systemu regulacji prawnych, dotyczących AI. Zrezygnowano również z działań Komisji o charakterze zakazów i nakazów. Działalność KRiBSI rozpocznie się w listopadzie, a Komisja będzie organem kolegialnym, skupiającym przedstawicieli Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Komisji Nadzoru Finansowego, Krajowej rady Radiofonii i Telewizji oraz prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Wspomniane wcześniej rozporządzenie Digital Omnibus zmienia art. 113 AI Act i przesuwa terminy stosowania części przepisów dotyczących systemów wysokiego ryzyka. Pełen harmonogram wygląda następująco:

  • 2 sierpnia 2026 r. – rozpoczęcie stosowania obowiązków przejrzystości z art. 50 AI Act;
  • 2 grudnia 2026 r. – koniec okresu przejściowego dla części obowiązków oznaczania treści;
  • 2 sierpnia 2027 r. – termin utworzenia piaskownic regulacyjnych AI;
  • 2 grudnia 2027 r. – obowiązki dla systemów wysokiego ryzyka z art. 6 ust. 2 AI Act;
  • 2 sierpnia 2028 r. – obowiązki dla systemów wysokiego ryzyka z art. 6 ust. 1 AI Act.
Idź do oryginalnego materiału