
Legendarne F-14 znane z Top Guna mogą uniknąć ostatecznego zniszczenia. W grze jest choćby powrót jednego egzemplarza do lotu.
F-14 Tomcat od dawna funkcjonuje już bardziej jako legenda, niż samolot użytkowany przez wojsko. To maszyna, która dla jednych była ikoną amerykańskiego lotnictwa pokładowego, a dla innych po prostu symbolem Top Guna. Teraz w USA pojawiła się całkiem spora szansa na to, by trzy ostatnie Tomcaty nie skończyły pod palnikiem i nożycami, tylko trafiły do publicznej ekspozycji. A przy odrobinie politycznej i technicznej odwagi jeden z nich może kiedyś jeszcze oderwać się od ziemi.
USA otworzyły furtkę, ale to jeszcze nie finał
Cała sprawa kręci się wokół tzw. Maverick Act of 2026. Senat USA początkiem maja jednogłośnie przyjął ustawę, która ma pozwolić zrobić wąski wyjątek od obowiązujących od lat ograniczeń i pozwolić na przekazanie trzech ostatnich F-14D do celów publicznej ekspozycji i edukacji. Nie chodzi o przywrócenie samolotu do służby bojowej ani o jakikolwiek eksport, ale to i tak bardzo dużo.
Maszyny miałyby trafić do U.S. Space & Rocket Center w Huntsville w Alabamie. I tu zaczyna się najciekawszy wątek, bo w tekście ustawy pojawia się furtka do przekazania nadwyżkowych części, które mogłyby pozwolić przynajmniej jeden samolot doprowadzić do stanu lotnego albo przynajmniej do pełnej, kompletnej ekspozycji statycznej. To nie pozostało oczywiście obietnica powrotu Tomcata w powietrze. To raczej ustawowy uchylony lufcik.
Tomcat nie zniknął przez starość. Zniknął także przez Iran
Warto wspomnieć, iż te samoloty nie były po prostu wycofywane i odkładane do spokojnego muzealnego snu. Po wycofaniu z amerykańskiej służby wokół Tomcatów zaczął się bardzo nerwowy rozdział związany z Iranem. To właśnie Iran, obok USA, był drugim użytkownikiem F-14 i przez lata próbował podtrzymywać własną flotę przy życiu mimo embarga, braku oficjalnego wsparcia i coraz większych problemów z częściami. Kiedy wyszło na jaw, iż elementy związane z F-14 trafiały przez luki w systemie sprzedaży nadwyżek w niepowołane ręce, Pentagon wstrzymał sprzedaż części, a Kongres przyjął przepisy blokujące taki handel.
Z tej samej przyczyny wiele wycofanych Tomcatów po prostu przemielono. W 2007 r. Amerykanie podjęli radykalną decyzję o fizycznej likwidacji wycofanych Tomcatów. Zamiast trafić na składowiska, maszyny były wrzucane do przemysłowych niszczarek i mielone na drobne kawałki. To był brutalny, ale z punktu widzenia Waszyngtonu logiczny ruch: lepiej zezłomować legendarny myśliwiec, niż ryzykować, iż jego komponenty przedłużą życie maszyn potencjalnego przeciwnika.
To nie tylko gwiazda kina, ale też bardzo istotny samolot dla US Navy
Gdy odrzeć F-14 z filmowej legendy, zostaje nam bardzo istotny samolot pokładowy swojej epoki. Tomcat wszedł do amerykańskiego inventory w 1972 r., a ostatni egzemplarz wycofano z aktywnej służby w 2006 r. Maszyna zasłynęła nie tylko z Top Guna i pocisków AIM-54 Phoenix, ale też ze służby nad Irakiem, w rejonie Bałkanów, w Afganistanie i podczas operacji na Bliskim Wschodzie. Był to samolot, który przez lata symbolizował ciężki, dalekozasięgowy myśliwiec floty: szybki, potężny i bardzo charakterystyczny.
Tomcat nie jest jedną z wielu maszyn, które spokojnie stoją w muzeach w dziesiątkach egzemplarzy. Przeciwnie, po latach cięcia i niszczenia zrobiło się z niego niemal gatunek skrajnie zagrożony. Z tego punktu widzenia Maverick Act nie jest zwykłą fanaberią kongresmenów zakochanych w filmie z Tomem Cruise’em. To próba przerwania procesu, który niemal całkowicie wymazał z amerykańskiego państwowego zasobu jedną z ikon lotnictwa pokładowego.












