Mass Effect 5 na wideo zza grobu. Wygląda cudnie, jak rywal Cyberpunka

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Po tym, jak EA zamknęło legendarne studio BioWare, zwiastun gry Mass Effect Universe „przypadkowo” wyciekł do sieci. Produkcja nazywana przez fanów Mass Effect 5 wygląda klimatycznie. Wydaje się dojrzała i ambitna.

Chyba wszyscy zgodzimy się, iż BioWare po 2014 roku to już nie to samo studio, które dało nam legendarne hity takie jak Dragon Age: Origins, Mass Effect 2 czy KOTOR. Inkwizycja była pierwszym odczuwalnym spadkiem jakości, a po niej zaczęła się lawina porażek, z Anthem i Veilguard na czele.

Tu osobista uwaga – do teraz podtrzymuję ocenę wystawioną Veilguard w 2024 roku. Pisałem wtedy, iż to „fatalne Dragon Age”, do tego kiepski manifest ideologiczny, za to niczego sobie gra fantasy. Z perspektywy czasu uważam, iż moje 7+/10 było zasadne. Za to szczerze dziwię się serwisom wlepiającym temu tworowi 9 na 10. No ale są gusta i guściki.

Trwająca ponad dekadę (!) seria porażek studia BioWare doprowadziła do jego zamknięcia. Zespół miał pecha, bo EA szuka teraz oszczędności, którymi zasypie dług spowodowany wykupem własnościowym. Padło m.in. na drogie w utrzymaniu amerykańskie studio, które pod wieloma względami BioWare’em było wyłącznie z nazwy.

Dzień po rozwiązaniu BioWare do sieci trafia zwiastun Mass Effect Universe. Jest świetny

Materiał pokazuje nowego głównego bohatera – prawdopodobnie wariant z edytora – oraz wiele efektownych ujęć. Walki, eksploracja kosmosu, pilotaż statku, dialogi, flirt – jest tu wszystko, czego życzyłby sobie fan serii. Wliczając w to klimatyczną muzykę elektroniczną.

Smaczku dodaje fakt, iż mamy do czynienia ze zwiastunem in-engine. Co prawda nie jest to to samo, co in-game, ale wiemy przynajmniej, iż materiał został wyrenderowany na silniku używanym do tworzenia adekwatnej produkcji. Oznacza to, iż część assetów widocznych na ekranie miałaby szansę znaleźć się w finalnym tworze. Niektórzy podważają wczorajszą deklarację szych EA i BioWare, jakoby gra znajdowała się na wczesnym etapie produkcji. Sam podchodzę z większym dystansem. Materiał przypomina mi coś, co stworzy się na potrzeby wewnętrzne i przedstawia wiele elementów, które wciąż nie działają w prototypie.

blok: „x-twitter”

O ile dobrze kalkuluję, Mass Effect Universe było tworzone przez sześć lat. Co prawda pod koniec istnienia zespół liczył zaledwie 50+ osób, a przez dużą część okresu ekipa pomagała ratować Veilguard, ale naprawdę ciekawi mnie, ile czasu potrzebowaliby twórcy, aby wyprodukować Mass Effect 5. Zgaduję, iż plus minus trzy kolejne lata.

W zwiastunie Mass Effect Universe szczególnie podoba mi się bardziej przyziemna (he-he) atmosfera (he-he-he). Zamiast ratowania galaktyki łapiemy bandziorów niczym Mandalorian, flirtujemy w spelunach oraz latamy statkiem kosmicznym. Brzmi absolutnie kapitalnie. No i ta walka! Oczywiście wyreżyserowana in-engine, ale pokazuje zamiary producentów. Miało być kontaktowo, filmowo oraz całkiem brutalnie. Mniam.

Czy EA popełniło właśnie historyczny błąd? Niestety, tego nigdy się nie dowiemy

Decyzje zapadły, nie ma odwrotu. Żaden c-level w korporacji nigdy nie przyzna się do błędu. Łącznie 400 pracowników EA, w tym 50 z BioWare, wylądowało na bruku. Duża część ma solidne powody, aby wściekać się na kierownictwo Elektroników. To ono naciskało, by Dragon Age Veilguard był produkcją multiplayer. Po czasie szychy z EA zmieniły zdanie, ale zamiast zresetować projekt, ekipa musiała pospiesznie kleić grę z tego, co już miała. Tytułowi zdecydowanie nie pomogło też silne zabarwienie ideologiczne.

Na otarcie łez, fanom Mass Effect pozostaje nadchodząca produkcja Amazonu. jeżeli jednak wywoła takie kontrowersje jak Pierścienie Władzy, może okazać się kuksańcem w szczepionkę.

W przyszłości Electronic Arts może odsprzedać prawa do marki innemu wydawcy, ale wydaje mi się to dosyć mało prawdopodobne. Elektronicy z upodobaniem kiszą swoje IP, co by wymienić takie serie jak Dungeon Keeper, SimCity, SSX czy Medal of Honor. Boli jak cholera, iż do tego grona dołącza teraz Mass Effect. Zwłaszcza, kiedy po raz siódmy oglądam nowy zwiastun.

Idź do oryginalnego materiału