Ostatnie dni na rynku złota przypominały jazdę bez trzymanki. Po historycznych rekordach nastąpiło gwałtowne tąpnięcie, które zmiotło z planszy wielu drobnych graczy. Jednak w momencie, gdy ulica panikuje, giganci z Wall Street zachowują zimną krew. Największe banki inwestycyjne, w tym J.P. Morgan, właśnie zaktualizowały swoje prognozy. Liczby, które padły w raportach, mogą szokować w obliczu obecnej zmienności.

Fot. Pixabay
Rollercoaster stulecia. Inwestorzy przecierają oczy
Przełom stycznia i lutego 2026 roku zapisze się w historii rynków finansowych jako okres ekstremalnych emocji. Jeszcze pod koniec stycznia uncja złota kosztowała rekordowe 5595 dolarów, by chwilę później zaliczyć spektakularny zjazd. W piątek przed południem rynek próbował lizać rany, odrabiając straty i dźwigając kurs w okolice 4851 dolarów za uncję.
Sytuacja jest o tyle niepokojąca, iż zawiodły klasyczne mechanizmy obronne. W czwartek doszło do wyprzedaży niemal wszystkiego: akcji, kryptowalut i metali szlachetnych. Mikołaj Sobierajski, analityk XTB, zauważa, iż tradycyjna strategia hedgingowa przestała działać, ponieważ kapitał nie uciekał do bezpiecznych przystani, ale wyparowywał z rynku. Srebro w trakcie jednej sesji potrafiło stracić ponad 30 proc. wartości, a złoto zaliczyło najgorszy dzień od ponad trzech dekad.
J.P. Morgan stawia sprawę jasno: Celujemy w 6300 USD
Mimo paniki, „wielcy gracze” nie zmieniają frontu. Banki inwestycyjne traktują obecne spadki jako korektę w długoterminowym trendzie wzrostowym.
- J.P. Morgan: To lider obozu optymistów („byków”). Bank prognozuje, iż cena złota osiągnie poziom aż 6300 dolarów za uncję. Analitycy tej instytucji są przekonani, iż „aktywa realne” wygrają starcie z „aktywami papierowymi”.
- Goldman Sachs: Tutaj prognoza jest nieco bardziej stonowana, ale wciąż zakłada wysokie poziomy rzędu 5400 dolarów.
- Macquarie Group: Instytucja podniosła swoje średnie prognozy na pierwszy i drugi kwartał 2026 roku odpowiednio do 4590 i 4300 dolarów, choć zachowuje ostrożność co do długiego terminu ze względu na rozdźwięk między fundamentami a zmiennością rynku.
Kto kupuje te góry złota?
Skąd bierze się ten optymizm bankierów? Odpowiedź jest prosta: banki centralne. J.P. Morgan szacuje, iż w 2026 roku instytucje państwowe skupią około 800 ton kruszcu. To właśnie ten popyt, generowany przez kraje chcące uniezależnić swoje rezerwy od tradycyjnych walut (jak np. NBP celujący w 700 ton), ma być poduszką bezpieczeństwa dla cen złota.
Co to oznacza dla Ciebie?
Obecna sytuacja na rynku metali szlachetnych to lekcja pokory. jeżeli inwestujesz w złoto fizyczne lub „papierowe”, musisz przygotować się na ogromne wahania wartości portfela. Prognozy banków sugerują, iż w długim terminie złoto może dać zarobić, ale krótkoterminowo rynek jest nieprzewidywalny. Pamiętaj, iż choćby najwięksi gracze mogą się mylić, a kupowanie „na górce” zawsze wiąże się z ryzykiem.

2 godzin temu

















