Masz Windows 11 i jesteś graczem? Przyspiesz swój komputer wyłączając jedną funkcję

1 miesiąc temu

System Windows, także w wersji 11 ma wiele funkcji, których istnienia choćby nie podejrzewamy. Działają one w tle i mają kilka podstawowych celów – przede wszystkim zapewnienie większego bezpieczeństwa oraz stabilności pracy komputera. Wygląda jednak na to, iż przy okazji niektóre „ficzery” mogą wywoływać również niespodziewane i niepożądane efekty, w tym ten najbardziej odczuwalny – spowolnienie pracy urządzenia.

Jak się okazało, jedną z takich funkcji jest Virtualization-Based Security (VBS), której aktywacja powoduje nawet kilkunastoprocentowe spowolnienie działania gier. Z testów obejmujących kilkadziesiąt szczególnie lubianych przez graczy tytułów, przeprowadzonych przez znany serwis Tom’s Hardware wynika, iż w niektórych grach (np. Total War Warhammer 3) wyłączenie funkcji VBS może w rozdzielczości 1080p dać choćby 37% wzrost wydajności (w innych produkcjach średnio kilka-kilkanaście procent).

Warto przeczytać: Jak utworzyć własne skróty klawiaturowe do programów w systemie Windows? Podpowiadamy

Virtualization-Based Security – funkcja, która spowalnia działanie gier

Z przeprowadzonych analiz wynika jednoznacznie – Windows 11, przy włączonym VBS wyraźnie ogranicza płynność gier, co interesujące sytuacja występuje niezależnie od posiadanej konfiguracji. Problem dotyczy zarówno starszych typów kart graficznych, jak i też zupełnie nowych, potężnych modeli w rodzaju niedawno zaprezentowanego, high-endowego RTX 4090. Wynika to z obciążenia, jakiemu poddawany jest główny procesor komputera.

Średnio spadki FPS w grach sięgają ok. 10%, co jest wartością znaczącą, zwłaszcza gdy nie dysponujemy topowym sprzętem. jeżeli nasz komputer pozwalał dotychczas na grę jedynie na granicy płynności, wyłączenie Virtualization-Based Security może przynieść odczuwalny natychmiast wzrost wydajności.

Co dokładnie daje VBS?

Jak wcześniej wspomniałem, jest to jedna z tych funkcji Windows 11, których zadaniem jest poprawa bezpieczeństwa działania systemu. Teoretycznie VBS ma jeden cel – uniemożliwić złośliwemu oprogramowaniu wykonanie złośliwego kodu na komputerze. Jest to dość pomysłowe, gdyż system – z pomocą wirtualizacji tworzy coś w rodzaju odciętego od pozostałych części Windows sandboxa, czyli programowej „piaskownicy”, w której przed wykonaniem kodu aplikacji przeprowadzany jest test jej poprawności. jeżeli test nie wypadnie pozytywnie, aplikacja nie zostanie uruchomiona, a tym samym komputer nie będzie zainfekowany potencjalnie groźnym, złośliwym oprogramowaniem. Wszystko to dzieje się w zarezerwowanym przez system fragmencie pamięci RAM.

Ktoś może w tej sytuacji zapytać – po co wyłączać tak przydatne rozwiązanie? Odpowiedź jest prosta – jeżeli przestrzegamy podstawowych zasad ochrony, nie klikamy na nieznane linki z poczty elektronicznej, nie instalujemy programów z nieznanego źródła, to aż tak zaawansowany i wyczerpujący dla zasobów naszego sprzętu system po prostu nie jest nam potrzebny. A potencjalne zyski wydajnościowe z jego wyłączenia dla wielu osób mogą przeważyć szalę korzyści.

Jak samodzielnie wyłączyć funkcję VBS?

Choć funkcja Virtualization-Based Security jest domyślnie włączona na większości komputerów z Windows 11 od momentu instalacji systemu operacyjnego, zanim podejmiemy działania zmierzające do jej dezaktywacji, trzeba wykonać kilka kroków, które pozwolą ustalić, czy na naszym komputerze też tak faktycznie jest:

  • w polu wyszukiwania na pasku zadań wpisujemy hasło „informacje o systemie”,
  • w wynikach na jednym z pierwszych miejsc pojawi się aplikacja o tej samej nazwie, klikamy ją,
  • odszukujemy odpowiedni wiersz o nazwie „Zabezpieczenia oparte na wirtualizacji”, jeżeli z prawej strony widnieje komunikat „uruchomiona”, oznacza to, iż funkcja działa.


Aplikacja „Informacje o systemie” – to w niej sprawdzimy, czy funkcja VBS działa. Fot. HotGear.


Funkcja VBS jest uruchomiona na tym komputerze. Fot. HotGear.

Gdy już wiemy, iż VBS działa także i na naszym komputerze, pozostaje tę funkcję dezaktywować. By to zrobić, wykonujemy kolejno te czynności:

  • w polu wyszukiwania na pasku zadań wpisujemy hasło „Zabezpieczenia Windows”,
  • tak jak w poprzednim przypadku, na liście wyników pojawi się aplikacja o tej właśnie nazwie,
  • znajdujemy opcję „zabezpieczenia urządzenia”,
  • następnie klikamy pozycję „szczegóły izolacji rdzenia
  • dezaktywujemy opcję „Integralność pamięci”.


Ostatni krok to dezaktywacja funkcji „integralność pamięci”. Fot. HotGear.

Na koniec wymagane jest ponowne uruchomienie komputera. Przyspieszenie działania w grach powinno być odczuwalne natychmiast.

Podsumowanie

Jeśli chcecie wycisnąć z Windowsa 11 dodatkowe klatki w grach, czasem najprostszym rozwiązaniem będzie po prostu wyłączenie funkcji, które w tle niepotrzebnie zjadają zasoby komputera. Tak jest z integralnością pamięci (czyli funkcją HVCI, powiązaną z systemową wirtualizacją VBS) – choć na papierze dba o bezpieczeństwo i chroni przed złośliwym kodem, w praktyce potrafi zauważalnie podkręcić obroty procesora i karty graficznej. Dla graczy, którzy walczą o każdy stabilny FPS i płynniejszą rozgrywkę, dezaktywacja tego zabezpieczenia w ustawieniach systemu to szybki i całkowicie darmowy sposób na odczuwalny zastrzyk wydajności w wymagających tytułach.

Tomasz Sławiński

Idź do oryginalnego materiału