Microsoft patentuje oszukiwanie w grach. Jeden klik i misja przechodzi się sama

3 godzin temu

Zamiast nerwowo przeszukiwać internet w poszukiwaniu poradników, gracze Xboxa mogą niedługo otrzymać wsparcie prosto z chmury. Nowy patent Microsoftu zakłada, iż gdy utkniesz w trudnym fragmencie, kontrolę nad Twoją postacią przejmie sztuczna inteligencja lub inny gracz, by wyprowadzić Cię z opresji.

Zaraz… czy to aby nie jest oszustwo?

Odłóż pada. Gra przejdzie się sama

Microsoft rzuca wyzwanie frustracji, która dopadła chyba każdego gracza: momentowi, w którym od godziny męczymy się z jednym bossem lub nie możemy znaleźć tego jednego, przeklętego przedmiotu potrzebnego do pchnięcia fabuły naprzód.

Zamiast jednak rzucać padem o ścianę czy nerwowo przeglądać YouTube’a, niedługo będziemy mogli po prostu poprosić o pomoc „siłę wyższą”. Nowy projekt giganta z Redmond, opisany jako system zarządzania stanem sesji pomocy, wprowadza zupełnie nową jakość do całego ekosystemu Xbox.

Rysunek przedstawiający patent Microsoftu. | Źródło: WIPO

Cały pomysł opiera się na tym, iż na chwilę oddajemy komuś sterowanie. Wyobraźmy sobie sytuację, w której utknęliśmy w trudnym fragmencie gry wyścigowej lub nie potrafimy przeskoczyć skomplikowanej sekwencji platformowej. System wyświetli nam dyskretne powiadomienie z pytaniem, czy chcemy, aby pomocnik przejął na chwilę kontrolę.

Co ciekawe, rolę asystenta może pełnić zarówno drugi człowiek, jak i zaawansowany model sztucznej inteligencji. Po wykonaniu zadania, na przykład zdobyciu rzadkiego klejnotu w grze RPG, kontrola wraca do nas, a my możemy zdecydować, czy kontynuujemy zabawę od tego miejsca, czy może wolimy wrócić do momentu sprzed interwencji.

System zastąpi gracza. | Źródło: WIPO

Od strony technicznej Microsoft stawia na modele generatywne. AI nie będzie działać na oślep. System ma w czasie rzeczywistym analizować to, co dzieje się na ekranie, rozpoznawać obiekty i reagować na sytuację dokładnie tak, jak robiłby to doświadczony człowiek. Firma pomyślała też o tym, by uniknąć chaosu. System ma precyzyjnie sprawdzać, kto tak naprawdę zasłużył na „Achievementy” (osiągnięcia), by nikt nie chwalił się trofeami zdobytymi przez automat.

Nowoczesne ułatwienie czy zabijanie wyzwania?

Choć wizja ta brzmi jak spełnienie marzeń dla osób ceniących płynność rozgrywki, wywołuje ona spore poruszenie w środowisku gamingowym. Nie brakuje głosów sceptycznych. Krytycy zauważają, iż współczesne produkcje i tak oferują już bardzo proste tryby fabularne, a wyręczanie gracza przez algorytmy może odebrać satysfakcję z samodzielnego pokonywania trudności.

Pojawiają się też pytania o etykę i koszty środowiskowe utrzymania tak potężnej infrastruktury AI. Warto jednak zauważyć, iż Microsoft nie jest odosobniony w tych dążeniach – podobne kroki wykonuje Sony.

Dla mnie ten cały system jest po prostu pozbawiony sensu. Opłacamy subskrypcje Game Pass, kupujemy gry za setki złotych i nagle chcemy, żeby przechodziły się same. Gry są od tego, aby w nie grać własnoręcznie – w końcu czym różni się taki asystent od zwykłego używania kodów?

Źródło: WIPO, Tech 4 Gamers / Zdj. otwierające: Xbox (Elden Ring), Canva

gamingMicrosoftpatentyxbox
Idź do oryginalnego materiału