
Doczekaliśmy się „ostrożnej” odpowiedzi PlayStation na gniew graczy po ogłoszeniu końca gier na płytach Blu-ray. pozostało gorsza niż się spodziewałem i przez cały czas ignoruje głównych zainteresowanych.
Sony zrzuciło na początku wakacji na graczy prawdziwą bombę. Chwilę po tym, jak Rockstar ogłosił, iż GTA 6 nie będzie miało wersji płytowej, a w pudełkach znajdziemy jedynie kod umożliwiający przypisanie produkcji do konta na wybranej przez nas platformie, twórcy konsol PlayStation ogłosili, iż całkowicie wycofują się z dystrybucji płyt Blu-ray z grami. Te przestaną być wydawane od 2028 r.
Oznacza, iż wszystkie nowe gry wydawane na konsole z rodziny PlayStation będziemy mogli zakupić jedynie w PS Storze, co dziś w praktyce oznacza zwykle kilkukrotne przepłacanie za dany tytuł, a także jest końcem rynku używek. Nic dziwnego, iż gracze, którzy wydali kupę siana na konsolę z napędami, się rozsierdzili i nie zostawiają na firmie suchej nitki.
W efekcie Sony zniknęło z mediów społecznościowych na tydzień, a potem… wróciło jak gdyby nigdy nic. Rozczarowani gracze oczywiście dalej pod każdym postem Sony wyrażają swoje niezadowolenie z tej decyzji, ale firma przez kolejne tygodnie twardo ignorowała temat w nadziei, iż ten przycichnie. Po miesiącu od startu afery doczekaliśmy się wreszcie „ostrożnego” komentarza korporacji.
Sony responds to the backlash over ending PlayStation discs.
"We put in a lot of thought and time, and we cautiously considered this, and we came to this conclusion, and we're going to cautiously move this forward…" pic.twitter.com/qRKkEX6TN3
PlayStation już nie jest 4thePlayers, pora na 4theInvestors.
Nie spodziewałem się, iż Sony się ze swojej decyzji wycofa, skoro już przerobiło swoją fabrykę płyt tak, by tworzyć w niej, nie żartuję, soczewki wykorzystywane w centrach danych zajmujących się obsługą AI (co jest swoją drogą kolejnym argumentem za tym, by ruszyć z krucjatą na clankery…). Mimo to i tak jestem zaskoczony butą przedstawicieli korporacji, którzy idą w zaparte.
Do sprawy po miesiącu odniosła się Lin Tao, CFO w firmie, ale nie kieruje swoich słów do głównych zainteresowanych, czyli do graczy. Do kwestii końca płyt z grami na konsole PlayStation odniosła się podczas rozmowy z inwestorami podczas przedstawiania najnowszego raportu finansowego (dodajmy, iż za okres, który skończył się przed tym kiepsko przyjętym ogłoszeniem). Oddajmy jej głos:
Za tą decyzją stoi wiele powodów. Najważniejszym z nich jest to, iż ogólna digitalizacja treści stale postępuje. To najważniejszy czynnik. Nie dotyczy to wyłącznie PlayStation, bo cyfryzacja postępuje w przypadku wszelkiego rodzaju treści. Myśląc więc o przyszłości, po poświęceniu temu dużej ilości czasu i namysłu oraz po ostrożnym przeanalizowaniu sprawy, doszliśmy do takiego wniosku i zamierzamy ostrożnie wdrażać te zmiany – wyjaśnia Lin Tao nie graczom, a inwestorom [tłum. wł]
Czyli w uproszczeniu Sony tak sobie myślało, myślało i wymyśliło, iż pora zdeptać doszczętnie resztki dobrej reputacji wśród swoich klientów, którą firma wypracowała na przestrzeni ostatnich dekad. Komentarze w mediach społecznościowych przez cały czas pozostają przy tym bez odpowiedzi Sony, ale firma przynajmniej przyznaje, iż ich nie przegapiła. Po prostu ma je gdzieś:
W odpowiedzi na tę decyzję dotarły do nas różnorodne opinie; ludzie mają w tej kwestii bardzo wyraziste zdanie i rozumiemy, iż społeczność przekazała nam swój punkt widzenia. Gry są kochane przez wiele osób. To uwielbiana forma rozrywki, która w wielu przypadkach łączy się z miłymi wspomnieniami. Rozumiemy zatem te emocje. Chcemy brać je pod uwagę. A to, w jaki sposób angażować graczy w przyszłym ekosystemie cyfrowym, jest czymś, co pragniemy przez cały czas zgłębiać – kontynuuje Lin Tao [tłum. wł.]
Reakcję graczy na te wieści łatwo przewidzieć: przez cały czas będą zalewać Sony niewybrednymi komentarzami i niewybrednymi memami, w tym z serii „No disc, no buy” („nie ma płyty, nie kupuję). Coś czuję, iż te, na których w miejsce hasła #4thePlayers („Dl4 Graczy”) wstawiane jest #4theInvestors („Dl4 Inwestorów”) będą cieszyć się teraz jeszcze większą niż do tej pory popularnością…
Sony there's something you should address… pic.twitter.com/AtBQIaCoPJ
— NikTek (@NikTek) July 7, 2026Nie dajmy sobie jednak wmówić, iż to koniec.
Otwartym cały czas pozostaje pytanie, czy inwestorom Sony ten kierunek, który obrała korporacja, faktycznie się spodoba. Abonenci usługi PlayStation Plus masowo informują o tym, iż z niej rezygnują – sam też nie zamierzam ani przedłużać już opłaconego abonamentu, ani kupować cyfrowych gier na moją konsolę. Dopóki będzie to możliwe, dopóty będę grał w gry z płyt i tyle.
Sony, które sprytnie manipuluje danymi tak, aby forsować tezę, iż to sami gracze chcą w pełni cyfrowej przyszłości, jest przy tym cwane. Efekty tych oddolnych akcji graczy, jeżeli znajdą odbicie w wynikach finansowych, to stanie się to dopiero po kolejnym kwartale. Obstawiam, iż czekają nas teraz co najmniej bite trzy miesiące ciszy, aż właściciele marki PlayStation do tego tematu wrócą.
Łatwo przy tym zrozumieć, dlaczego Sony zależy na tym, by pozbyć się gier na płytach – wolałoby kontrolować ceny samodzielnie w ramach swojego sklepu, a do tego zlikwidować rynek gier używanych. Jako gracze mamy jednak prawo dać wyraz swojemu niezadowoleniu z tej decyzji i z tego prawa teraz ochoczo korzystamy. No i, co najważniejsze, to my głosujemy tu portfelem.
The physical issue on PS5 feels like a rug pull. I think if Sony announced that the PS6 was digital only, people would have been more OK, because they can opt out before jumping in.
On PS5, we expected the console with a drive to last the generation for physical.
Gracze staną w 2028 r. przed dużym dylematem.
Jeśli tylko PlayStation się nie cofnie, będziemy mogli albo pogodzić się z płaceniem fury kasy za gry, których potem nie można odsprzedać i które w każdej chwili można nam zabrać, albo pokazać korporacji środkowy palec i porzucić exclusive’y od Sony. PS6, które swoją drogą ma być turbo drogie, nadchodzi, ale do wyboru mamy sprzęty innych firm pozwalające grać w tytuły multiplatformowe.
Sprawdź inne nasze teksty poświęcone grom wideo:
- Kupisz PS6, skoro choćby fejs ma więcej RIGCZ-u od Sony?
- Gracze przeklinali to rozwiązanie. Teraz może uratować ich gry
- Nie mam konsoli, więc plują mi w twarz. Czuję się jak gracz drugiej kategorii
Szkoda natomiast, iż Microsoft, który ma swoje poważne problemy w segmencie gamingowym, nie wykorzystał tej okazji, aby przekonać graczy do zmiany kolorów z niebieskich na zielone. jeżeli tylko firma by teraz ogłosiła, iż kolejny Xbox będzie wyposażony w napęd i przez cały czas pozwoli nam grać w gry na płytach, to wbiłaby kij w szprychy konkurenta. No ale z jakiegoś powodu tego nie robi.
A najgorsze jest w tym wszystkim to, iż Sony, w swoim zadufaniu, zarżnie pewnie nie tylko markę PlayStation, ale i całą branżę gier wideo. A na lodzie zostaną wtedy nie tylko gracze, ale i ci hołubieni przez korporacje inwestorzy.
















