Nie lubię karcianek, ale to mroczne RPG mnie pochłonęło. Recenzja Shards of Order

1 godzina temu
Slay the Spire wypluło mnie po kilku godzinach, a większość deckbuilderów zostawia mnie kompletnie obojętnym. Shards of Order dał mi jednak coś innego - dał mi fabułę, niesamowity klimat i realny powód, żeby zostać na dłużej. A na koniec gra dobiła mnie ceną, przy której zwyczajnie nie ma się nad czym zastanawiać.
Powiem to od razu, żebyśmy dobrze się zrozumieli: nie jestem fanem karcianek. Owszem, potrafię przy nich spędzić trochę czasu, ale kultowe Slay the Spire totalnie mnie nie porwało. Parę godzin i wystarczyło. Zawsze brakowało mi w tym gatunku czegoś więcej. Czasem, brakowało głębszej fabuły. Czasem klimatu. Poczucia, iż te wszystkie …
Idź do oryginalnego materiału