Nie mam konsoli, więc plują mi w twarz. Czuję się jak gracz drugiej kategorii

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Ostatnie decyzje producentów gier utwierdziły mnie w przekonaniu, iż jako osoba bez konsoli jestem traktowany jak gracz drugiej kategorii. Wszystko dlatego, iż wolę klawiaturę i myszkę od kontrolera.

Od zawsze jestem graczem pecetowym. Z konsolą miałem dłuższą styczność jedynie podczas premiery Cyberpunka 2077, którego w całości ogrywałem na premierę na starym, dobrym (wypożyczonym) Xboksie One S. Poza tym wszystkie gry, które kiedykolwiek przeszedłem, były uruchamiane na komputerze z Windowsem. Teraz, gdy zauważam, z czym wiąże się granie na PC, coraz bardziej skłaniam się ku porzuceniu komputera na rzecz konsoli.

Klawiatura i mysz zamiast kontrolera

Od najmłodszych lat wolałem połączenie myszy i klawiatury od kontrolera. Do komputera ciągnęło mnie od momentu, odkąd tylko stałem się świadomy jego istnienia. Były to jednak czasy braku powszechnego dostępu do internetu, przez co byłem ograniczony do tego, co kuzyn przyniósł na płycie i postanowił zainstalować.

W najbliższej rodzinie konsole nigdy nie zyskały popularności. Dlatego klawiatura i mysz pozostały domyślną formą obsługi gier, a komputer – maszyną odpowiadającą za ich uruchamianie. Stąd brały się dalsze decyzje dotyczące usprawnień sprzętu. Zamiast w konsole, wolałem inwestować w coraz lepsze komponenty do peceta: mocniejsze procesory czy wydajniejsze karty graficzne. W końcu to komputery oferują znacznie większe możliwości niż konsole.

Komputer można jednak wykorzystać do innych celów niż granie – czy to do komunikacji ze znajomymi, szeroko pojętej rozrywki, czy też do pracy. W ostatnich latach szybką maszynę doceniłem szczególnie wtedy, gdy stawiałem pierwsze kroki w pracy zdalnej. Nigdy nie czułem specjalnej potrzeby, by odstawić komputer i rozszerzyć swój asortyment sprzętowy o konsolę.

Tym bardziej iż w ostatnich latach producenci gier zaczęli lepiej traktować graczy PC. Zniknęło określenie ekskluzywnych produkcji na PlayStation, ponieważ wiele gier, takich jak seria God of War, The Last of Us czy Marvel’s Spider-Man, trafiało z konsol PS5 prosto na Windowsa. Jednak ostatnie decyzje producentów gier mocno zweryfikowały moje myślenie.

Premiera Assassin’s Creed: Black Flag Resynced pokazała wyższość konsolowców

Najbardziej wyczekiwaną przeze mnie premierą tego lata jest Assassin’s Creed: Black Flag Resynced, który zadebiutuje już w ten czwartek, 9 lipca. Jestem wielkim fanem tej serii, a piracka część zajmuje szczególne miejsce na liście moich ulubionych gier. Ubisoft ujawnił niedawno szczegóły dotyczące wstępnego pobierania plików oraz godziny uruchomienia gry w dniu premiery, podając osobny harmonogram dla konsol i komputerów.

Podziały zwykle nie świadczą o niczym dobrym i w tym przypadku nie było inaczej. Okazuje się bowiem, iż mimo tej samej daty premiery (9 lipca) gracze konsolowi będą mogli zagrać w odświeżone wydanie produkcji z 2013 r. dużo wcześniej niż ja, uruchamiający ją na PC. Debiut na konsolach (PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S) odbędzie się już w czwartek o północy czasu lokalnego.

Tymczasem gracze na Windowsie będą mogli wejść do świata gry dopiero o godz. 16:00 tego samego dnia. Różnica wynosi zatem aż 16 godzin wyłącznie z powodu faktu, iż gra się na innej platformie. Z czego to wynika? Z innego podejścia do premier na konsolach oraz PC – w przypadku PlayStation 5 i Xbox Series Ubisoft podchodzi do sprawy regionalnie, czyli gra odblokowuje się o północy w zależności od regionu.

Tak wyglądają godziny uruchomienia gry w poszczególnych strefach czasowych

Oznacza to, iż Australijczycy uruchomią grę 8 godz. wcześniej niż Polacy. Z kolei Amerykanie mieszkający w Los Angeles mogą uruchomić unowocześnione przygody Edwarda Kenwaya 9 godz. później niż Polacy – o ile grają na konsolach. Sklepy z grami, takie jak PlayStation Store i Microsoft Store, są dostosowane do północnych premier. W identycznej formie odbędzie się debiut GTA 6, które zostanie udostępnione lokalnie o północy 19 listopada 2026 r.

Jednak na PC premiera Assassin’s Creed: Black Flag Resynced odbędzie się w jednym czasie: o godz. 14:00 czasu uniwersalnego. U nas przypada to na godzinę 16:00. Na PC gry są dystrybuowane w nieco inny sposób, ponieważ mogą być pobierane za pośrednictwem różnych sklepów: Ubisoft Connect, Steam czy Epic Games Store. Możliwości jednoczesnego obsłużenia tysięcy graczy zależą zatem głównie od serwerów dostawców.

Druga sprawa to fakt, iż na PC zabrakło wydania pudełkowego. Zostaliśmy skazani na dystrybucję cyfrową, która w tym przypadku okazuje się po prostu droższa. W rzeczywistości Assassins’s Creeda Black Flag Resynced na PS5 w opakowaniu można kupić już za nieco ponad 200 zł. Tymczasem na PC – 250 zł.

Kup konsolę albo czekaj

Oczywiście, 16 godzin to nie jest szczególnie duża różnica, jeżeli chodzi o uruchomienie gry. W niektórych przypadkach jest ona mniejsza lub większa. Na przykład w Tokio gracze PC muszą poczekać aż 23 godziny. Z kolei w amerykańskim Los Angeles jest to już tylko 7 godzin. W przypadku Australii gracze PC i konsolowi mogą zagrać w tym samym momencie, ale w większości stref czasowych pecetowcy są w tyle.

Mimo wszystko trzeba spojrzeć na fakty – konsolowcy są tutaj zdecydowanie uprzywilejowani. Jedyną opcją jest uzbrojenie się w cierpliwość. Mnie, jako pecetowca, boli ten brak równości. Zdążyłem się do tego jednak już przyzwyczaić, ponieważ inni producenci gier decydują się na podobne, a czasami bardziej radykalne kroki.

Wystarczy spojrzeć na przykład GTA 6, które na premierę 19 listopada nie zawita na komputery osobiste, a jedynie na konsole PlayStation 5 (Pro) oraz Xbox Series X|S.

Idź do oryginalnego materiału