Nie śpię, bo monitoruję sytuację w Iranie. Zazdroszczę boomerom ich ery

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Ciut zazdroszczę poprzednim pokoleniom. Strach nie był im kolportowany w czasie rzeczywistym, a nam przypadły relacje z frontu na żywo przeplatane AI slopami. I memami.

Młodym człowiekiem już nie jestem, ale i tak jako milenials nie mogę powiedzieć, iż w internecie widziałem już wszystko i nic mnie nie zaskoczy. Uodporniłem się co prawda nieco za dzieciaka – w gimbazie kolega przyniósł do szkoły na płycie CD wypalone nagranie z egzekucji wraz z serią innych obrzydliwych wideo z bodajże Ogrisha, o słynnych słoikach nie mówiąc, ale to nie było „na żywo”.

Dziś, podobnie jak masa innych współczesnych internautów, gdy gdzieś na świecie gówno uderza w wentylator, przez jakiś czas jestem przyspawany do ekranów – nie będę udawał, iż jest inaczej. Od zeszłego piątku widzę swoje odbicie w tych wszystkich memach z serii „nie śpię, bo monitoruję Iran”. W końcu, cytując klasyka, to wszystkie jest „straszne, ale oczu oderwać nie można”.

Not right now babe…

I’m monitoring the situation. pic.twitter.com/Z87KaA5QT4

— Not Jerome Powell (@alifarhat79) June 17, 2025

Społecznościowy strach w mediach online

Drzewiej wykorzystywałem sieć do rozwijania zainteresowań i komunikacji na internetowych forach. Dziś internet to mój zakład pracy, a ja nigdy nie wiem, kiedy trafię w nim na kolejnego stresującego newsa. Kiedyś dowiadywaliśmy się, iż na świecie dzieje się coś niepokojącego, z wieczornego wydania wiadomości – zwykle już po fakcie, co redukowało stres. Dziś mamy je odpalone całą dobę w tle.

Widząc relacje na żywo z Bliskiego Wschodu w social mediach, odczuwam całe spektrum negatywnych emocji: smutek, złość, żal, niepokój. Łapię się na tym, iż z fazy doom scrollingu przechodzę do doom refreshingu. Chwila, gdy po kolejnym pociągnięciu palcem w aplikacji Twitter X treści związane z rakietami i bombami w końcu znikają, a w ich miejsce wracają słodkie kotki, daje chwilowe ukojenie.

my wife reprimanded me. she said i'm not even doom scrolling i'm just refreshing my notifications

— kache (@yacineMTB) May 28, 2025

Zazdroszczę poprzednim pokoleniom życia bez wszechobecnego internetu.

Wiem, iż mocarstwa od zawsze mają ustawiony status związku na „to skomplikowane”, a choć konflikt zbrojny dziś jest i za naszą wschodnią granicą, to pewnie nie odczuwam dokładnie tego samego, co boomerzy z czasów Zimnej Wojny. Dorastałem w kraju, nad którym nie wisiało stale widmo zamachów terrorystycznych, a .

Dziś niepokój wdziera się jednak w nasze życie z dosłownie każdej strony. U mnie wykiełkowały na nim uczucia zazdrości kierowanej w stronę tego poprzedniego pokolenia, które mogło się od tego łatwiej odciąć, a także tęsknoty za czasami, gdy informacje nie okrążały globu z prędkością światła. Gorzej natomiast mieli jednak dziadkowie, których wojna nie ominęła i z trwogą słuchali radia Wolna Europa.

Internet nie pasuje? To wyłącz!

Gdyby to było takie proste… Pracuję w mediach, więc nie mogę całkiem „urwać sobie od internetów”. Do tego choćby jak już czasem zwalczę w sobie kompulsywną potrzebę odświeżania feedów, to i tak jakimś kanałem to do mnie dotrze kolejny news. Tu przeczytany mimochodem nagłówek w tle, tam wiadomość w rozmowie grupowej na komunikatorze, gdzie indziej jakiś mem na redakcyjnym Slacku.

Na poziomie świadomości wiem, iż nie mam wpływu na to, co się dzieje setki lub tysiące kilometrów stąd, a tym samym nie powinienem się tym aż tak przejmować, ale i tak podświadomość robi swoje. Lata spędzone w sieci, która zalewa nas treściami mającymi na celu wywoływanie emocji (i to raczej tych negatywnych, na te odpowiadamy najsilniejszą reakcją!), uwarunkowały mnie w konkretny sposób.

Absolutely wild. The Game Awards really leaned into extremes this year—one moment, you’re watching a cute or epic game trailer, the next, a scene with intense violence or dark themes, and somehow Miss Piggy’s… extracurricular antics are happening off-screen. It’s a bizarre mix…

— bendollar🇺🇸🇳🇬 (@bendollzz_) December 12, 2025

Wojna? Zobacz memy!

Po ostatniej gali The Game Awards 2025 parę osób zwróciło uwagę na to, iż to kilkugodzinny stream, w którym kolorowe ludki z azjatyckich indyków przeplatają się tu z sugestywnymi obrazami rzezi w zachodniej wysokobudżetowej produkcji z kategorii AAA. Teraz dotarło do mnie, iż jest on odbiciem naszych feedów w mediach społecznościowych: tutaj reklama, tam wybuch bomby, tu scam, tam mem…

No i właśnie: te nieszczęsne memy, które powstają na kanwie ludzkiej tragedii, to smutny obraz naszych czasów… Nie winię jednak ani innych internautów za to, iż je tworzą, ani choćby siebie samego za to, iż je konsumuję, uśmiecham się do nich i wysyłam je bliskim. Czarny humor to nasz społeczny mechanizm obronny, który się uaktywnia, gdy jesteśmy wystawiani raz po raz na sprzeczne bodźce.

Trying to monitor the situation here on X is total trash. All I'm getting in my feed are posts from 10-16 hours ago.

I want twitter back.

— Gissur Simonarson (@GissiSim) March 1, 2026

A to wszystko z deep-fake’ami i slopami AI w tle.

Całe to „monitorowanie sytuacji w Iranie” z poziomu wygodnego fotela przypomina zabawę w ciuciubabkę. Odświeżenie feedu to okienko na przeszłość – w tej chwili większość postów, jakie widzę, jest sprzed kilku godzin. Do tego zdani jesteśmy na łaskę algorytmów, które nie radzą sobie z odsiewaniem fejków, tudzież projektowane są tak, żeby sobie z tym nie radzić.

Czytaj inne nasze teksty poświęcone sztucznej inteligencji:

Żyjemy w czasach „podaj dalej, zanim dotrze, iż to bez sensu”. Internet zalewa fala postów, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Sporo z nich powstaje w ramach skoordynowanych akcji dezinformacyjnych, ale często to pożyteczni idioci powielają te bzdury, bo na tym zarabiają. Post-prawda wjechała na pełnej, a weryfikacja informacji w dobie slopów AI jest coraz trudniejsza.

Na koniec dodam zaś, iż rację miała moja Mama, która dwie dekady temu słusznie przewidywała, iż ten cały internet obróci się przeciwko nam – niczym przysłowiowy dynamit, który miał przecież pomagać górnikom. Za dzieciaka rzecz jasna naiwnie wierzyłem, iż tak się nie stanie i byłem zachwycony globalną wioską, ale dziś, jako jej wieloletni rezydent, też już jestem optymistą z doświadczeniem.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału