Zwyczajnej, fizycznej, takiej jak mycie podjazdów, samochodów, basenów oraz koszenie trawy. Wkładamy strój roboczy i czyścimy zabrudzone miejsca, aż znów będą lśnić. Brzmi banalnie i nudno, jednak takie gry sprzedają się w milionach egzemplarzy. Zdaniem Kirsty Rigden, jednej ze zwolenniczek podobnych rozrywek, sprzątanie nie sprawia, iż czujesz się głupio, ale też nie musisz myśleć zbyt intensywnie (…). A na końcu stwierdzasz: to było naprawdę przyjemne. Pucujemy krok po kroku, bez presji czasu, bez tłumu wrogów, których trzeba pokonać.
Czynności są powtarzalne, ale dają satysfakcję. W życiu pełnym bodźców prostota staje się balsamem dla umęczonej duszy. – Świat jest teraz dość stresujący. A dzięki grze możesz skupić się na jednej rzeczy. To czysta forma medytacji – tłumaczy Kirsty. Popularność nudnych zajęć widać również w mediach społecznościowych, gdzie miliony osób oglądają filmy o czyszczeniu i porządkowaniu. Twórcy gier po prostu przenoszą ten trend na interaktywny poziom. – Relaksująca i uspokajająca natura gier daje to, co kolorowanki albo robienie na drutach. Tylko iż osiągasz efekt w postaci czystego monster trucka, a nie szalika – mówi komiczka i dziennikarka Ellie Gibson, zdobywczyni rekordu Guinnessa za najdłuższy czas gry.
Wirtualne porządki nie zastąpią terapii u psychologa, choć mogą wspierać ludzi w trudnych chwilach. Gracze piszą, iż pomogły im w walce z lękiem, a choćby w trakcie leczenia chorób. W epoce ciągłego pośpiechu cyfrowa miotła i kosiarka okazują się bardzo potrzebne. Bo czasem największą przyjemnością jest nie udawanie Supermana, tylko spokojne umycie brudnego podjazdu.

4 godzin temu

















