- Nie wiemy, czy tak było. (...) Takie pomieszczenia w szpitalach tak właśnie wyglądają. Jest komputer, jest miejsce gdzie można odpocząć - mówił w "Debacie Gozdyry" poseł KO Grzegorz Napieralski. Polityk tłumaczył publikację mediów dotyczącą Szpitala Południowego w Warszawie, gdzie miała obowiązywać szybsza i bardziej komfortowa ścieżka przyjęć dla osób związanych z Koalicją Obywatelską.
"Nie wiemy, czy tak było". Poseł KO o aferze w warszawskim szpitalu

Opisany przez portal Zero mechanizm funkcjonujący w Szpitalu Południowym w Warszawie miał umożliwiać politykom związanym z Koalicją Obywatelską i ich bliskim szybką i komfortową drogę leczenia.
Koordynatorem SOR-u był Dawid Kacprzyk, który we wtorek złożył rezygnację z członkostwa w partii, a w środę został zwolniony z pracy w placówce. 29-letni lekarz w trakcie specjalizacji zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Według ustalonej stawki, lekarz musiałby pracować kilkanaście godzin dziennie, by uzyskać swoją roczną pensję.
Z ustaleń dziennikarzy wynika m.in. iż podczas gdy inni pacjenci musieli czekać po 4-5 godzin na przyjęcie, politycy mieli wykonywane badania już po 10 minutach od rejestracji. Szerokim echem w tej sprawie odbiło się m.in. opublikowane w sieci zdjęcie "saloniku dla VIP-ów", którzy nie musieli przebywać w publicznej poczekalni, gdyż wydzielono dla nich specjalne pomieszczenie z fotelami, kanapą i telewizorem.
Napieralski o "salonie VIP" w szpitalu: Nie wiem, czy tak było
Sprawa warszawskiego szpitala była pierwszym wątkiem poruszonym w środowej "Debacie Gozdyry".
- Założę się iż pan powie, iż pan tam nie był, w tym saloniku. (...) Ale byli tam politycy Koalicji - zwróciła się do Grzegorza Napieralskiego prowadząca program.
- Czy byli, to się okaże - odpowiedział poseł KO.
Agnieszka Gozdyra przypomniała o ustaleniach dziennikarzy, którzy widzieli dokumentację.
- o ile ktoś ma dowody, to powinien je ujawnić. o ile ktoś łamał prawo, to powinno to być ujawnione, a jeżeli w ogóle takie miejsce było i faktycznie tak funkcjonowało, to powinno to być wyjaśnione. Ja nie wiem, czy tak było - dodał Napieralski.
Poseł KO o aferze w warszawskim szpitalu. Wypomina działania PiS
- I nie zna pan nikogo, kto by korzystał z tego, a przynajmniej się nie chwalił? - dopytywała Gozdyra.
- Mówiąc szczerze, nikogo choćby dzisiaj nie pytałem o to. Natomiast proponowałbym politykom Prawa i Sprawiedliwości jednak dużo wstrzemięźliwości jeżeli chodzi o krytykę - stwierdził Napieralski.
- Dwie rzeczy są tu istotne. Lekarz, który popełnił te wszystkie rzeczy został po pierwsze wyrzucony z partii, po drugie został wyrzucony. Ale przypominam sobie też takie sytuacje, iż kiedy rządziło PiS, bardzo podobnie traktowany był prezes tej partii. Przypominam aferę w szpitalu lubelskim, gdy trafił tam prezes, co robił marszałek województwa. Były kontrole NFZ i NIK - podsumował.
ZOBACZ: Kaczyński przyjęty do szpitala jako "pacjent NN". "Pod wpływem emocji"
Dziennikarka zwróciła uwagę, iż skoro rządząca partia ma takie same standardy w tej kwestii co poprzednicy, to jaki jest sens głosowania na jedno czy drugie ugrupowanie, skoro są takie same.
- Jest tutaj jedna rzecz znamienna i ważna. My nie wiemy tak naprawdę, czy tak było. Bo to, iż ktoś pokazał jakąś salę... - kontynuował Napieralski.
- Ale ten lekarz już nie pracuje, to chyba coś było - zwróciła uwagę prowadząca.
"Sprawdzimy, czy tak się wydarzyło". Napieralski o doniesieniach mediów
- No to dowiemy się, dlaczego nie pracuje. Natomiast nie wiemy, czy taki proceder miał miejsce. Będą kontrole, sprawdzimy to, czy tak się wydarzyło - mówił Napieralski.
- Takie pomieszczenia w szpitalach tak właśnie wyglądają. Jest komputer, jest miejsce gdzie można usiąść, gdzie można odpocząć, gdzie lekarz może się na chwilę zatrzymać, popracować. Nie umiem zdiagnozować co to jest za miejsce po zdjęciu. Nie byłem w tym szpitalu, nie wiem - tłumaczył polityk KO.
ZOBACZ: Dawid Kacprzyk zwolniony ze Szpitala Południowego. Wydano oświadczenie
Do sprawy związanej z warszawskim szpitalem odniósł się w środę premier Donald Tusk.
- Każdy, kto znajdzie się w tej sytuacji, będzie musiał wytłumaczyć, jak było naprawdę. Oczekuję od samorządu warszawskiego precyzyjnej informacji. Musi zostać to wyjaśnione do samego spodu - powiedział szef rządu. Szef rządu ocenił, iż cała sprawa budzi "uzasadnione złe emocje i podejrzenia".
Tusk przekazał na konferencji, iż zwrócił się do NIK o przeprowadzenie kontroli "tam, gdzie mamy do czynienia z wydatkowaniem środków publicznych". Wyjaśnił, iż "tam, gdzie będą uzasadnione sytuacje, będzie to także owocowało wnioskami prokuratorskimi".


1 godzina temu













![Dali koncert w Teksasie. Efektowny gol Chorwata [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a330a30c89024_87994308.jpg)
