Wystarczy kilka kroków, by po grze w Ponga na pierwszej konsoli z 1972 roku trafić do labiryntu z Pac-Manem na Commodore 64, przenieść się do świata Mario Bros. na Nintendo, strzelać w Quake’u na „pececie” i walczyć w Tekkenie na PlayStation. A po drodze dowiedzieć się, czemu niektórzy gracze wstrzymywali oddech ze śrubokrętem w dłoni i jak grafikę „naklejano” na ekran. – Zebranie tej kolekcji zajęło mi pięć lat. Czy czegoś jeszcze brakuje? Miejsca – mówi Filip Roguski, twórca szczecińskiego Muzeum Gamingu przy ul. Pocztowej 10.