Obiecany Książę gier planszowych! Recenzja: Tiny Epic Game of Thrones

itomigra.blogspot.com 2 godzin temu

Obiecany Książę gier planszowych! Recenzja: Tiny Epic Game of Thrones

Na początku roku udało mi się zakupić jedną z gierek, na którą polowałem już jakiś czas. Uwielbiam Grę o Tron LCG, planszowa wersja jest doskonała w swojej klasycznej formie, tekst o Sojuszach publikowaliśmy niedawno... Najwyższa pora, by podzielić się wrażeniami z wersji mikro. Zapraszam do lektury.

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Tiny Epic Game of Thrones
to ciężka gra strategiczna... w zaskakująco małym formacie. Przeznaczona jest dla 1-4 osób (wow! Tryb solo?!), w wieku co najmniej 18 lat (oczywiście zważywszy na tematykę, a nie trudność). Partię przewidziano na 45-60 minut. Wydawcą jest Gamelyn Games. W Polsce grę można dostać najwyżej w wersji angielskiej (ale trzeba na nią trochę polować!).


Niewielkie pudełko może szokować. My jednak byliśmy na to przygotowani- seria nie jest nam obca. Mieliśmy okazję przerobić już Mechy i zachwycać się maciupkimi rozwiązaniami. Niepojęte, ile komponentów mieści się w kartoniku wielkości czekoladek! Wieczko skrywa: mapę Westeros (umieszczoną na segmentach), drewniane pionki, zamki i tron, żelazne monety, figurki bohaterów Wielkich Rodów, plansze graczy, karty, kostki i planszetkę organizacyjną. Wszystko zachwyca i rozmiarem, i wykonaniem! Do gry wprowadza książeczka instrukcji.

Zasady:


Chociaż Tiny Epic rozmiarowo jest niewielka, oferuje dużo! Nie dajcie się zatem zwieść rozmiarowi, gra to pełnoprawna strategia. Co za tym idzie- trochę zasad trzeba będzie przyswoić. Na szczęście są proste. Jak zawsze- nie będziemy tu nimi przynudzać. Przedstawimy sam zarys rozgrywki. Szczegóły przygotowania, zasady i minizasady znajdziecie w instrukcji dostępnej w sieci.


W wielkim skrócie: mapę budujemy na środku, każdy z uczestników zbiera komponenty swojej frakcji (i układa je na startowych pozycjach Westeros i planszetki), karty tasujemy, a kostki wręczamy Pierwszemu Graczowi. Uwaga! Rody, na które nie padł wybór uczestników, pozostają w grze! Wciąż odgrywać będą istotną rolę na arenie politycznej- jako wsparcie militarne i poparcie przyszłego władcy. A ten będzie miał 6 rund na zdobycie Westeros. W trakcie odbędą się trzy punktowania (za przewagę w posiadanych zamkach). To właśnie ilość zebranych punktów zadecyduje, komu przypadnie Korona.


Główną mechaniką jest wykonywanie akcji na podstawie kościanego draftu. Już tłumaczę: pierwszy gracz (właściciel Pieczęci Namiestnika) rzuca kostkami. Następnie przekazuje je przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Gracz, do którego dotarły, wybiera sobie jedną i puszcza w dalszy obieg. Na koniec Namiestnikowi powinny zostać dwie kości. Rozpoczynamy! Aktywnym graczem jest zawsze osoba posiadająca dwie kostki. W swoim ruchu wybiera ona jedną z nich i umieszcza na planszy Akcji. Uwaga! Każde pole akcji oferuje bonusową opcję, która jest dostępna tylko i wyłącznie dla osoby rozgrywającej swoją turę. Mamy możliwość jej rozpatrzenia przed akcją główną. Po jej wykonaniu przechodzimy do wybranej kostki. Każdy, rozpoczynając od aktywnego gracza, może podjąć się tej akcji (w kolejności zgodnej z ruchem wskazówek zegara), choćby o ile prowadzący rundę z niej zrezygnował. Gdy przejdzie całe "kółeczko", niewybrana kostka zostaje przekazana kolejnemu uczestnikowi. Nowy gracz rozpoczyna od wyboru akcji (między kostką otrzymaną, a tą z początku rundy).


Jakich akcji możemy się podjąć? Rekrutacja to oczywiście wzmocnienie naszych wojsk. Możemy wystawić na mapę jedną/dwie swoje jednostki lub pionki ze sprzymierzonego Rodu (istnieją limity pojemności pól, ale o tym w instrukcji). Marsz i Żegluga to oczywiście opcję na przemieszczanie się. Nimi wywołujemy bitwy (są za nie punkty!) i rozszerzamy nasz wpływ na planszy. Akcja Szeptów to twist kart w ręku. Odrzucamy posiadane na ręku karty, otrzymując 1 złoto, za każą z nich, a następnie dobieramy do limitu (4). Fabuła to czynność pomagająca nawiązać sojusze. Decydując się na nią, odkrywamy kartę z ręki. W prawym górnym rogu oznaczone są herby. W zależności- do którego rodu należy godło- możemy pozyskać token frakcji niegrającej z jej planszetki, swojej, bądź przeciwnika (za 1, 2 lub 3 złota). Ostatnią akcją są Wydarzenia. Korzystając z tej ikonki (tron), zagrywamy karty i wykonujemy tekst na niej napisany. Uwaga! Musimy mieć możliwość jej rozpatrzenia- co znaczy, iż spełniamy warunki lub stać nas na potrzebne opłaty.


Gdy wszyscy w rundzie rozpatrzą swoją turę jako aktywni gracze, przychodzi kolej na podliczenie sojuszy. jeżeli posiadamy przynajmniej 2 tokeny danego rodu, zdobywamy herb i zawiązujemy przymierze. od dzisiaj możemy rekrutować i zarządzać daną frakcją.... aż do momentu, póki utrzymujemy przewagę w tokenach. A dobrze wiemy, iż polityka jest dość płynna... Zwłaszcza w Grze o Tron.

Wrażenia:


Jestem absolutnie oczarowany wersją Gry o Tron w edycji Tiny Epic. Obiecany Książę! Totalny odjazd! Niby malusieńkie, a tak szczerze angażujące, wielowątkowe i łapiące człowieka za serducho. Złoto z każdej strony. Seria znowu udowodniła, iż w pełni zasługuje na przymiotnik "epic". Wiem, iż absurdalnie zachwycać się czymś wielkości tabliczki czekolady, ale GoT odzyskał dzięki tej grze blask i zaprezentował się towarzystwu w niesamowicie dynamicznej, świeżej formie. Od wieków kocham klasyczną planszówkę, uwielbiam karciane zmagania w LCG, choćby polubiłem Sojusze- nie sądziłem jednak, iż znowu oszaleję z powodu tego uniwersum. Jestem też pewien, iż Tiny Epic Game of Thrones znajdzie się na liście największych odkryć 2026 roku. Powiem więcej- podejrzewam, iż będzie walczyć o podium...


Teraz zupełnie serio. Porównując do klasyka- mała edycja serwuje równie intensywne doznania polityczne. Ciągłe układy nad stołem, zdrady i wykorzystywanie sytuacji to norma. W mniejszym gronie (bo Tiny Epic działa 2-4!) z udziałem "postronnych" się to udało. Bardzo mnie to cieszy, gdyż właśnie polityka rozkochała mnie w planszówce. Za te soczyste intrygi wielki plus dla niej. Robi to niestety- dosłownie!- w znacznie mniejszym formacie. Przestrzenie i rozmach planszy w GoT robił wrażenie (lata temu). Tiny minimalizuje to skrajnie. Serio. Czasem choćby nie mieścicie własnego wojska w regionie mapki, a co dopiero mówić o potyczce. Ktoś jest niezdarny? Albo roztrzęsiony (żeby nie mówić rozemocjonowany)? Szykujcie się na częste poprawianie tych mikroskal. Zarówno na mapie, jak i na planszetkach prywatnych. Jest to jedyny, delikatny minusik.


Ale! Przewaga Tiny Epic jest zdecydowana i wynika z uwspółcześnienia samego starcia. Mamy tutaj bardziej dynamiczną, krótszą (a zatem intensywniejszą) rozgrywkę, w której dramaturgia nie skupia się jedynie w obrębie naszych granic (gdy jesteśmy aktywni). Ciągle wywołują nas do tablicy- a to przez akcje, a to przez wydarzenia itp. Z tego właśnie wynika zaangażowanie. Nie tracimy zainteresowania przez zbyt długie oczekiwanie, bo każdy szczegół może zaważyć na dalszych losach całości. Absolutnie wszystko, co się dzieje, trzeba kalkulować, próbując ugrać coś na swoją korzyść. Gra srogo każe błędy i nieuwagę (a przewagi przeciwników mogą urosnąć z zaskakujących "zbiegów" okoliczności). Co ciekawe- nie jest niemożliwe, by wznieść się po miażdżącej porażce! To nie tak, iż czegoś nie nadrobimy, jeżeli przeciwnicy nam uciekną punktowo. Da się (żetony Zemsty ułatwiają). Byłem świadkiem, jak Baratheonów ściągnęło z planszy, a mimo to wygrali! Tylko musi być na to pomysł. Najlepiej wyrachowany, z wliczonymi sztyletami w plecach. Trzeba iść po trupach. 6 rund to niewiele, ale w sumie dobrze, bo kończy się z chęcią rewanżu (a nie, jak w przypadku klasycznego GoT'a, z radością, iż można odejść od stołu...😂)


Czy Tiny Epic Game of Thrones jest trudna? Zaskakująco- nie. Jest tu może o trzy zasady więcej niż w klasyku. Akcje są intuicyjne i łatwe do zapamiętania (podobnie, jak rytm rundy)- tym bardziej iż większość wykonujemy "małpim ruchem". Ciekawostka- sam mechanizm główny nie jest niczym odkrywczym. Ściągnięty został z Puerto Rico. Kwestia tego, czy wykorzystamy oferowane przez niego możliwości, by realizować swój plan, czy raczej damy się zmanipulować. Z czasem dorasta się też do tego, iż liczy się dobrze wyczuta kolejność i nie zawsze opłaca się być pierwszym 😏. Z innych taktycznych smaczków- rozmaite możliwości wprowadzają sojusznicy- ale pewnie się tego domyślacie. Fajnym zabiegiem, który z pewnością docenicie tak jak ja, jest ergonomiczne rozwiązanie liczenia pieniędzy (tor) i zależność od posiadanych ziem. Im więcej zamków, tym mniejszy mamy maksymalny skarbiec (bo hajs idzie na utrzymanie).


Polecam! Tiny Epic Game of Thrones to na ten moment piękny, intensywny, planszowy gigant. Choć cisnę w nią od początku roku, wciąż mam wrażenie, iż nie zagrałem tyle razy, by się nią nasycić. Lubię delikatną różnorodność rodów, całość drewnianych figurek i dbałość o szczegół (korona, namiestnik, tron, żetony zemsty), politykowanie, a choćby lekką nieprzewidywalność zagranych Wydarzeń. Miód, malina. W sprawie wariantu solo: jest, istnieje. Ale nigdy nie miałem okazji do niego zasiąść. Szczerze? choćby nie miałem ochoty- może kiedyś nadrobię. Ogólnym zamysłem jest w sumie gra z automą... więc jakoś tego nie czuję. Do stołu z Grą o Tron zasada się, by się trochę powyzywać. Raczej nie spodziewam się pyskówek od automy.

Plusy:

+ angażujący gameplay
+ płynna rozgrywka
+ proste zasady
+ stosunkowo krótki czas rozgrywki (doceniam choćby 1-1,5h)
+ genialne wykonanie
+ Gra o Tron dla mniejszej ilości graczy (2-4)
+ dużo interakcji
+ sprawdzony mechanizm akcji
+ interesujące rozwiązania mechaniczne (trzy możliwości wykorzystania kart, przymierza, zamki ograniczające budżet, żetony zemsty)
+ różnorodne rody
+ liczne zwroty akcji
+ wariant solo (zaliczam samą jego obecność)

Minusy:

- malutkie komponenty na malutkiej mapie z malutkimi zameczkami
- zabawa w tetrisa wymagana przy składaniu (małe pudełeczko się nie domyka)

T.
Przydatne linki:
złapiecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do nas na Facebooku
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo

Idź do oryginalnego materiału