Okulary, karty, dotyk i płomień. Recenzja: Marvel Dice Throne: X-men vol. 2

itomigra.blogspot.com 2 dni temu

Bardzo mnie cieszy, iż mamy takie tempo pisania. Wiosna chyba sprzyja wenie, bo lecimy z jednym tekstem za drugim! Nic w sumie dziwnego- jak bierze się człowiek za takie cuda jak Ślimaki, Nowa Ziemia, czy komiksowa przygoda w Miłym Domu nad Jeziorem, to recenzje same się piszą. Tym razem będzie krótko- zapraszamy bowiem do zapoznania się z jeszcze jedną odsłoną niedawno opisywanego pojedynkowego giganta! Miłej lektury.

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Marvel Dice Throne: X-men vol. 2
to drugie pudełko skupiające się na mutantach. Wydane zostało wraz z Icemanem, Psylocke, Sztorm i Wolverine'm w niedawnej fali uzupełniającej do pojedynkowego hitu od Lucky Duck Games. Recenzowane ostatnio pudełko nam się podobało, ale... należymy do wielkich fanów całej serii 😍. Dice Throne to od pierwszych pudełek był sztosik! Pewnie znacie charakterystykę, ale by zachować formalności, zaznaczę, iż gra przeznaczona jest dla 2-6 graczy, w wieku co najmniej 8 lat i zajmuje 20-40 minut.

W gigapudełku, które nie należy do najgrubszych, znajdziemy kolejną drużynę bohaterów. Tym razem w szranki stanie charyzmatyczny przywódca X-men- Cyclops, jego ukochana telepatka Jean Grey oraz duecik beauty and the thief- Rogue i Gambit. Pod względem wyposażenia: totalny standard. Znajdziemy tutaj planszetki i karty dedykowane dla wszystkich z herosów, customowe kostki oraz żetony przypisane do zdolności. Załączono oczywiście także opisy postaci ze szczegółowymi taktyk. Nowością jest nakładka na planszę Jean Grey, która- dysponuje alter ego- Feniksem!

Zasady:


Dice Throne
to kościana gra pojedynkowa, której celem jest pozbawienie przeciwnika (bądź przeciwników) punktów wytrzymałości (50). Przygotowując rozgrywkę, dokonujemy wyboru (ew. losujemy), którym bohaterem będziemy grać i zgarniamy wszystkie powiązane z nim komponenty. Ot, wszystko- możemy zaczynać! Szczegóły znajdziecie w instrukcji, poniżej zarysujemy tylko ogólny schemat tury.

Gra trwa kilka do kilkunastu naprzemiennych tur, w których uczestnicy podążają według ustalonego schematu. Pierwsza czynność to Utrzymanie- rozpatrujemy ją, gdy jest taka potrzeba (np. odpala się moc żetonu). Następnie pobieramy Dochód- 1 Punkt Walki i 1 kartę. Trzeci etap to Faza Główna. To tutaj zagrywamy ulepszenia na swoją planszetkę, a także i inne karty oznaczone FG, opłacając ich koszt. Uwaga! W tym momencie można odrzucać zalegające na ręce karty, wymieniając je na Punkty Walki. Czwarty Etap to rzut kostkami. Ten dzieli się na Ofensywę i Defensywę- i najprościej rzecz ujmując- polega na wyturlaniu odpowiednich pokerowych figur, które dzięki naszej planszetce bohatera, pozwolą odpalić unikatową dla nas zdolność (odpowiednio- atakującą, bądź broniącą). Niezależnie czy atak się powiódł, czy nie, przechodzimy do drugiej FG (identycznie, jak wyżej). Kończąc turę, odrzucamy karty, by mieć ich 6 na ręku.

Wrażenia:


Rozbudowa serii wciąż raduje serducho! Wydanych po polsku zostało 9 małych pudełek i cztery duże (powiązane z Marvelem)- a to pewnie nie koniec! Szperając po sieci, można natrafić na pojedyncze packi np. z Deadpoolem, czy Kruczą Wiedźmą (lub kimś takim). Myślę, iż to kwestia czasu, a i u nas się pojawią!

Wracając do recenzowanego pudełka, które- ciekawostka: mieści w sobie dwie komiksowe pary- to przyznam, iż i tym razem wzbogaca ono paletę bohaterów o dwie uwielbiane przeze mnie postaci. Zgadniecie, o kogo chodzi? Oczywiście o Rudą i Gambita. Są przecudowni w animacji i bardzo mnie cieszy ich udział w Dice Throne. Cyclop i Jean Grey jakoś mniejszego fandomu się dorobili. No może ta przemiana w Feniks ludzi rajcuje- i zapewniła im wejście do gry 😂. Ale już serio. Jak wypadają herosi w trakcie rozgrywki? Bezapelacyjnym dla mnie liderem jest tutaj Gambit. Trudność w prowadzeniu postaci jest najwyższa, ale mimo to właśnie nim udało mi się wygrać większość rozgrywek. Rzuty kartami to dodatkowa forma comba, zdolności gość ma mocne, a co ciekawe- dysponuje silną zdolnością leczącą (może źle się wyraziłem. Nie silną, a częstą). Ruda jest ok, ale nie do końca wpisuje się w moje postrzeganie herosa. Mechanika bardziej skupia się na jej sile i promieniowaniu jonowym, niż dotyku i przejmowaniu zdolności. Jean Grey to pozytywne zaskoczenie. Zwłaszcza iż Feniksa wcale nie trzeba budzić- jest aktywny co drugą turę. Trudność zatem to przyswojenie sobie tej balansującej zmienności między zbierającym karty charakterem Jean a szalejącym ogniem zniszczenia. Cyclops- szczerze powiem- to porażka. Jest postacią pisaną pod wsparcie sojuszników- przez co jego zdolności i żetony w pojedynkowej wersji nie zapewniają mu zwycięstwa (nie wygrał u nas żadnej rozgrywki). Jest ok, jeśli planujecie grać w Dice Throne w większym gronie.

Podsumowując- jestem większym fanem pierwszego boxa X-menów (Sztorm, Iceman, Wolverine, Psylocke). Nie zrozumcie mnie jednak opacznie. Recenzowany zestaw nie jest zły! Wprowadzone w nim postaci są lubiane przez fandom, mocne i grywalne, a zdolności dużo bardziej "zdecentralizowane", niż oscylującej w "średnim poziomie trudności" poprzedniczki. Dla jednych będzie to zaletą (unikatowe podejście do rozgrywki), dla innych wadą. jeżeli o mnie chodzi- Gambita i Jean zaliczam na plus, Ruda trochę rozczarowała, ale daje radę. Natomiast Cyklop skierowany jest do innego odbiorcy, pod większe bitwy (przez co dla nas zamykających się na pojedynkowy charakter, jest mało grywalny). W pierwszej części każdy z herosów czymś nas kupił (zatem mamy 4 do 3 😂). Polecamy i zachęcamy do zapoznania się z serią!
Plusy:

+ jeszcze więcej Marvela
+ nowe, grywalne postaci
+ samowystarczalny tytuł
+ możliwość łączenia z innymi dodatkami serii
+ różnorodne, bardziej "odstające" zdolności
+ Dark Phoenix jest równoprawnym członkiem gry (nie trzeba jej budzić)
+ wsparcie dla wersji wieloosobowej (Cyklop)

Minus:

- Cyklop w pojedynkach dostaje bęcki

T.
Przydatne linki:
dołączycie do nas na Instagramie
TUTAJ wesprzecie naszego Facebooka
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo

Idź do oryginalnego materiału