Pasjans, który miał nauczyć cały świat obsługi myszki

1 godzina temu

Mało która gra komputerowa ma na koncie tak konkretne zadanie do wykonania jak ta, która trafiła do komputerów wraz z pierwszym poważnym systemem Windows. Na początku lat dziewięćdziesiątych obsługa myszki nie była dla nikogo oczywistością, a graficzny interfejs, w którym trzeba było klikać, przeciągać i puszczać elementy na ekranie, wydawał się wielu osobom zupełnie obcy. Microsoft potrzebował sposobu, żeby oswoić z tym ruchem miliony nowych użytkowników, i znalazł go w prostej karcianej rozrywce znanej dziś jako pasjans solitaire. Ta sama gra, w którą dziś można zagrać bez instalowania czegokolwiek, w przeglądarce, przez lata była w praktyce ukrytym kursem obsługi komputera.

Gra napisana przez stażystę

Autorem programu był Wes Cherry, wówczas stażysta w Microsoft, który stworzył tę wersję pasjansa w 1988 roku, jeszcze zanim trafiła ona do oficjalnego wydania systemu. Za wygląd kart odpowiadała Susan Kare, projektantka znana wcześniej z pracy nad interfejsem pierwszego komputera Macintosh, co samo w sobie pokazuje, jak poważnie w Microsoft podeszli do tego z pozoru błahego dodatku. Gra oparta była na klasycznym wariancie kart znanym jako klondike, jednym z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych układów pasjansowych na świecie, ale to dopiero cyfrowa wersja sprawiła, iż poznały go dosłownie setki milionów ludzi.

Zabawa, która była w rzeczywistości szkoleniem

Kiedy w 1990 roku Windows 3.0 trafił na rynek, gra została dołączona do systemu nie dla rozrywki, tylko z bardzo konkretnego, praktycznego powodu. Przenoszenie kart między kolumnami wymagało dokładnie tych samych ruchów co codzienna praca w graficznym interfejsie, czyli chwytania obiektu lewym przyciskiem myszy, przeciągania go w nowe miejsce i puszczania we adekwatnym momencie. Dla kogoś, kto wcześniej znał tylko komputer obsługiwany klawiaturą, taka forma nauki była o wiele przyjemniejsza niż czytanie instrukcji obsługi. Sam Windows 3.0, w którego zestawie znalazł się pasjans, sprzedał się w ponad milionie kopii w ciągu pierwszych czterech miesięcy od premiery, a w ciągu dwóch lat liczba ta sięgnęła około dziesięciu milionów, co jak na tamte czasy było wynikiem, którego nikt się nie spodziewał.

Podwójne kliknięcie też miało swoją lekcję

Poza samym przeciąganiem kart gra uczyła jeszcze jednego gestu, który dziś wydaje się oczywisty, a wtedy był dla wielu osób zupełną nowością. Dwukrotne kliknięcie karty automatycznie przenosiło ją na adekwatny stos w górnym rogu planszy, jeżeli tylko taki ruch był zgodny z zasadami. Dla sporej części ówczesnych użytkowników było to pierwsze spotkanie z podwójnym kliknięciem jako osobnym gestem, różnym od zwykłego pojedynczego kliknięcia, z którym mieli już styczność gdzie indziej w systemie.

Skutek uboczny, który przetrwał najdłużej

Z perspektywy czasu widać, iż ten skromny dodatek szkoleniowy okazał się trwalszy niż niejeden poważny program z tamtej epoki. Kolejne wersje Windows przez ponad trzydzieści lat utrzymywały tę samą grę w standardowym zestawie aplikacji, mimo iż jej pierwotny cel edukacyjny dawno stracił znaczenie, bo nikt już nie musi uczyć się, czym jest przeciąganie kursorem. To, co zostało, to sama przyjemność układania kart, niezależna od tego, czy ktoś siada do niej po raz pierwszy, czy setny.

Ta sama rozgrywka bez instalacji

Dziś ta historia zatoczyła koło w inny sposób, niż mogliby przewidzieć jej twórcy. Zamiast czekać na fabrycznie zainstalowany program, wystarczy otworzyć przeglądarkę, żeby zagrać w dokładnie ten sam układ kart, który kiedyś uczył ludzi posługiwać się myszką. Zasady od trzydziestu kilku lat pozostają niezmienione, zmienił się tylko sprzęt i sposób dostępu do gry, która zdążyła stać się częścią codzienności kilku pokoleń użytkowników komputerów, w tym również mieszkańców Kutna, którzy niejednokrotnie zaczynali swoją przygodę z komputerem właśnie od tej jednej, pozornie prostej talii kart.

Idź do oryginalnego materiału