
Po co zbierać grzyby, jak może grać w planszówki? Recenzja: Mycelia
Po czym poznać, iż jesień w pełni? Pojawia się więcej chętnych na granie, dłużej można posiedzieć przed telewizorem i znacznie częściej trzeba unikać grzybiarzy, którzy z niezrozumiałych dla mnie powodów, chcą porwać mnie do zimnego lasu, by wgapiać się bezsensownie w runo. Tak, zgadliście. Nie jestem entuzjastom grzybów. Zdecydowanie wole ten czas przeznaczyć na granie. Dzisiaj natomiast chcieliśmy przedstawić tytuł, który łączy w sobie oba hobby. Zapraszam do recenzji.Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Mycelia to rodzinna gra planszowa przeznaczona dla 1-4 osób, w wieku co najmniej 9 lat. Partię przewidziano na 45 minut. Jej wydawcą w Polsce (i krajach sąsiednich) jest Ravensburger (czyli ci od Disney Lorcany!). Od dawna śledziłem jej losy w sieci, a po tym, jak dostała nagrodę rodzinnej Gry Roku 2025, postanowiłem ją sobie sprezentować. I oto nastał czas, by przybliżyć Wam nasze wrażenia!

Pudełko dość duże, kolorowe i przyjazne. Jest na tyle uroczo, iż trafia w rodzinne gusta, na tyle enigmatycznie, iż byłem ciekaw, co znajduje się w środku. A pod wieczkiem same cuda! Główną frajdą jest oczywiście Świątynia Życia, konstrukt 3D (do samodzielnego złożenia) i krople rosy. Prawdziwe gadżeciarskie skarby! Poza nimi w pudełku znajdziemy talię, planszetki graczy, żetony liści i kilka komponentów ułatwiających grę. Załączono również elementy wprowadzające wariant solo. Do gry dodano krótką instrukcję (dostępna w pudełku w kilku językach).
Zasady gry:

Przygotowanie do gry jest prościutkie i polega na ustawieniu świątyni i przetasowanej talii, wraz z bankiem liści, w zasięgu graczy. Uczestnicy dobierają swoje karty startowe i planszetkę, na której umieszczają krople rosy (według losowo wygenerowanych wskazań). Jesteśmy praktycznie gotowi do gry! (Jeśli szukasz pełnych zasad, odsyłam do instrukcji. Poniżej prezentujemy tylko zarys rundy i ogólny zamysł zabawy).

Celem gry Mycelia jest opróżnienie swojej planszetki z kropel rosy. Komu się to uda zwycięży! A jak to zrobić? Korzystając z kart (bohaterów grzybowej krainy) i akcji dostępnych w grze. W swojej turze uczestnik musi zejść z całej swojej ręki. Zagrywając karty, jedna po drugiej, wykonujemy czynności na nich opisane. Jakie zdolności są dostępne? W większości takie, które przesuwają, bądź usuwają kropelki z naszej planszy. Kryształki wywalane z planszy lądują w Świątyni (jeśli zostanie zapełniona, wylewa swoją zawartość- szczegóły w instrukcji!). Inną "główną" czynnością jest zbieranie liści. Właśnie za nie możemy nabywać kolejne (mocniejsze) karty. Uwaga! Kupione karty lądują na wierzchu naszego stosu dobierania. Uwaga2! Liście możemy chomikować i przetrzymywać tak długo jak chcemy (np. do kolejnych rund).

Jeśli po zakupach pozostaną Wam jakieś liście, można wykorzystać do wykonania akcji z płytek. W podstawowej wersji dostępne są dwie: a i b. Pozwalają wymienić karty dostępne na rynku i przesunąć jedną kroplę. W rozszerzeniu (zawartym w pudełku!) dochodzą jeszcze: c, d i e. Oferują bardziej zaawansowane zabiegi, jak usuwanie kropli czy czyszczenie kart z talii.
Wrażenia:

Jak wspomniałem Mycelia otrzymała nagrodę rodzinnej Gry Roku. My potwierdzamy! Tytuł totalnie zasługuje na rzeczone wyróżnienie. Gra jest przepiękna i gadżeciarska- co kusi odbiorców- ale to nie jest jej największa zaleta. Mycelia wprowadza do familijnego grona prostą, acz ciekawą formę, jaką jest budowanie talii (mechanika- co by nie mówić- ambitna!). Według nas takie projekty, które rozgrzewają szare komórki, a jednocześnie serwują tak sielankową rozgrywkę i mają szansę przebić się do kolejnych odbiorców, poszerzając planszówkową społeczność, zawsze zasługują na uwagę i wszelkie wsparcie.

Nie ukrywajmy, nie jest to produkt, który zachwyci nerdów. Gra jest prościutka i tego nie przeskoczymy. Deckbuilding, czyli wspomniane budowanie talii, Mycelia podaje w wersji absolutnie podstawowej- mamy nikłe możliwości opcje czyszczenia decku, a zagrywanie 3 kart raczej ogranicza combowanie. "Ambitna" mechanika jest tutaj zatem ułatwiona (nie chcę używać słowa "spłycona"). Czy to źle? Absolutnie nie. Ale czy "poważni" gracze się w niej odnajdą? Raczej sporadycznie, tylko dla towarzystwa. Przy grze z dziećmi bądź mniej doświadczonymi uczestnikami. Bo jasne- ograniczenie mechaniki może i sprawia, iż nie wrzucimy mózgu na wyższe obroty- ale nie można też powiedzieć, iż szare komórki odpoczywają. Zastanawiać się w Mycelii jest nad czym. A to, iż dzieje się to sprawnie i płynnie, bez przestojów na długie karciane combosy.... to już kwestia gustu i naszych oczekiwań względem rozgrywki.

Dla nas Mycelia się obroniła. Przyjemna otoczka i- jak już wspomniałem- sielankowa (super mi to słowo do tej gry pasuje) rozgrywka, to klucz do rodzinnego stołu. Trochę budowania talii, trochę rozwiązywania logiczno-logistycznej łamigłówki i fenomenalny, ruchomy gadżet w postaci Świątyni- to wszystko, czego potrzeba, by przenieść zainteresowanie bliskich z "nudnego" chińczyka, na współczesne planszówki. Rzecz jasna- nie będzie takich emocji i krzyków (trochę cierpimy, iż interakcja jest tu raczej nikła), ale też nie o to w Mycelii chodzi. Ona kupuje uroczą otoczką i mimowolnie wytworzonym zaangażowaniem w przestawianie kropelek. Serio- spróbujcie! My swój egzemplarz zostawiamy na półeczce i będziemy do niego wracać.
Plusy:
+ proste zasady
+ "ambitna" mechanika
+ piękne wykonanie
+ gadżeciarskie
+ krok w przód dla rodzinnego grania z dziećmi
+ trochę karciany, trochę logiczny vibe
+ niezależna językowo
+ solidna, prosta gra średniozaawansowana
+ świetna łamigłówka solo
+ z punktu widzenia familii: bardzo nikła bezpośrednia interakcja negatywna
+ z punktu widzenia familii: bardzo nikła bezpośrednia interakcja negatywna
+ mimo braku interakcji, wciąż bardziej emocjonujące niż grzybobranie
Minusy:
- dla geeków: najprostsza forma deckbuildingu


















