Polska chce projektować myśliwiec 6 generacji. Walczymy o wejście do elity

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Polska nie mówi już tylko o kupowaniu gotowego sprzętu lotniczego, ale coraz wyraźniej szuka miejsca przy stole, przy którym projektuje się systemy następnej generacji. Rząd potwierdza rozmowy dotyczące możliwego wejścia do GCAP.

Wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota poinformował, iż Polska prowadzi rozmowy o możliwym wejściu do programu GCAP, czyli jednego z najbardziej zaawansowanych projektów lotniczych świata. Z jego wypowiedzi wynika, iż nie chodzi już o ogólne zainteresowanie, ale o trwające negocjacje, a po stronie partnerów pojawiła się gotowość do dalszych rozmów.

W tle jest nie tylko dostęp do przyszłego myśliwca 6. generacji, ale przede wszystkim próba odbudowy krajowych kompetencji technologicznych.

Dzisiaj musimy nadrobić pewne zaległości w tej kwestii, bo w Polsce w ostatnich dekadach nie produkowaliśmy samolotów, więc nasz przemysł lotniczy wymaga rozwinięcia. Przypomnę, iż nad myśliwcem szóstej generacji, w ramach Global Combat Air Programme, pracuje m.in. konsorcjum trzech krajów: Włochy, Wielka Brytania i Japonia. W ciągu ostatnich kilku miesięcy rozmawiałem z przedstawicielami przemysłów obronnych zarówno Włoch, jak i Japonii – mówi portalowi TVP.Info wiceminister Konrad Gołota.

Najważniejszy element nowych informacji to sam fakt prowadzenia rozmów. Gołota wskazał, iż Polska jest w kontakcie z partnerami programu, a sygnały z ich strony są pozytywne i otwierają drogę do dalszych negocjacji. To pierwsza sytuacja, w której przedstawiciel rządu tak wyraźnie mówi o konkretnym etapie działań, a nie jedynie o analizach czy ambicjach.

GCAP to więcej niż samolot. To cały system walki

GCAP, czyli Global Combat Air Programme, od samego początku był pomyślany szerzej, niż tylko jako klasyczny projekt jednego płatowca. Partnerzy programu mówią o nowym załogowym samolocie bojowym, ale równolegle akcentują sieciocentryczność, integrację z bezzałogowymi platformami towarzyszącymi i rozwój całego pakietu technologii, od sensorów po łączność i zarządzanie walką.

Oficjalne materiały Leonardo i brytyjskie opracowania parlamentarne wskazują, iż program ma doprowadzić do wejścia do służby nowej maszyny około 2035 r., a jego celem jest zastąpienie obecnych typów samolotów używanych przez partnerów, w tym Eurofighterów i japońskich F-2.

To bardzo ważne, bo pojęcie myśliwca 6. generacji bywa w przestrzeni publicznej używane dość swobodnie. Tak naprawdę chodzi nie tylko o lepsze stealth, większy zasięg czy nowocześniejsze uzbrojenie, ale o samolot projektowany od początku jako element większego ekosystemu bojowego.

Jednym z istotniejszych wątków są tzw. CCA, czyli Collaborative Combat Aircraft, po polsku najczęściej określane jako bezzałogowi lojalni skrzydłowi. Mają oni wykonywać część zadań rozpoznawczych, walki elektronicznej lub choćby uderzeniowych, współdziałając z maszyną załogową.

Polska gra o coś więcej niż samoloty

Z wypowiedzi Konrada Gołoty wynika, iż chodzi tu przede wszystkim o próbę wejścia do świata, w którym projektuje się i rozwija najbardziej zaawansowane technologie lotnicze. Polska od lat modernizuje siły powietrzne głównie przez import gotowych platform, czego najlepszym przykładem są F-35 i FA-50.

Tymczasem rozmowy o GCAP sugerują ambicję innego rodzaju: nie tylko kupować końcowy produkt, ale znaleźć miejsce w programie, który generuje know-how, kompetencje inżynierskie i dostęp do technologii o znaczeniu strategicznym.

To ważne również z powodów przemysłowych. Polska ma silny sektor lotniczy, ale jego profil jest bardzo specyficzny. Z jednej strony działa tu ponad 100 podmiotów z branży, a krajowy przemysł jest mocno wpięty w międzynarodowe łańcuchy dostaw. Z drugiej strony od dekad nie rozwijaliśmy własnego nowoczesnego samolotu bojowego jako integrator całego programu.

Mamy zaplecze produkcyjne, kompetencje komponentowe i doświadczenie w pracy dla wielkich koncernów, ale nie mamy świeżego doświadczenia w prowadzeniu programu tej skali od strony systemowej. Właśnie dlatego udział w GCAP byłby dla Polski nie tylko militarną deklaracją, ale próbą przeskoku technologicznego i przemysłowego.

Taki ruch miałby sens tylko wtedy, gdy dawałby rzeczywisty udział w pracach rozwojowych, a nie wyłącznie polityczne dopisanie Polski do projektu. W grze są przecież technologie, które później promieniują znacznie szerzej niż sam sektor obronny: sensory, oprogramowanie, łączność, systemy autonomiczne, materiały, zarządzanie danymi i integracja człowiek-maszyna.

Właśnie dlatego rozmowy o GCAP są istotne nie tylko dla wojska, ale także dla całej gospodarki. Chodzi o to, czy Polska będzie jedynie rynkiem zbytu i montownią elementów, czy zdoła wywalczyć sobie miejsce w przyszłym łańcuchu technologicznym Zachodu.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału