
Rumunia zaczyna odbierać K9. Razem z haubicami przyjechały wozy amunicyjne K10, a niedługo ruszy lokalna produkcja całej rodziny.
Duże gąsienicowe haubice na transporterach drogowych, obok nich wozy amunicyjne i techniczne. Tak wyglądał konwój, który pojawił się na rumuńskich drogach. To pierwsze K9 Tunetul, czyli miejscowa wersja doskonale znanej w Polsce koreańskiej armatohaubicy K9 Thunder. Rumunia zamówiła 54 takie działa, ale najciekawsze jest tempo. Zgodnie z pierwotnym harmonogramem pierwsze pojazdy miały być dostarczone dopiero na początku 2027 r. Tymczasem sprzęt przyjechał z Korei już we wrześniu. Na razie czekają go jeszcze testy i odbiory przed formalnym przekazaniem wojsku.
📍🇷🇴 Romania recieved from South Korea its first K9, K10 and K12 vehicles for Tracked Self-Propelled Howitzer program. Local production follows soon. pic.twitter.com/LKMnWPUK9G
— Modern Warfare with Dacian Draco (@DacianDracoMW3) September 25, 2026Razem z K9 przyjechało całe zaplecze
Na udostępnionych zdjęciach i nagraniach widać co najmniej kilka K9, ale nie przyjechały one same. W konwoju zauważono także K10, czyli specjalistyczne wozy do automatycznego uzupełniania amunicji, oraz pojazdy ewakuacji technicznej K12. Rumunia nie kupowała po prostu 54 dużych dział. Kontrakt podpisany w lipcu 2024 r. ma wartość blisko 1 mld dol. i oficjalnie obejmuje 54 K9 oraz 36 wozów K10, pojazdy wsparcia, wyposażenie logistyczne i około 18 tys. sztuk amunicji kalibru 155 mm. Dostawy mają zostać zrealizowane do 2029 r.
Pierwsze 18 K9 powstaje całkowicie w Korei Południowej. Pierwszy rumuński egzemplarz opuścił linię w Changwon już wiosną tego roku. Maszyny, które dotarły teraz do Rumunii, posłużą m.in. do odbiorów, szkolenia i zbudowania zaplecza potrzebnego do późniejszej eksploatacji. Według rumuńskich mediów sprzęt ma ostatecznie trafić do 4. Dywizji Piechoty Gemina. Rumuni nadali przy tym haubicy własną nazwę. Tunetul oznacza po rumuńsku grzmot, czyli adekwatnie dokładnie to samo, co angielskie Thunder.
Zauważmy, iż w Petrești w okręgu Dâmbovița powstaje H-ACE Europe, czyli pierwsza europejska fabryka Hanwha przeznaczona do produkcji ciężkich systemów lądowych. Zakład będzie zajmował teren ponad 181 tys. m kw. i dostanie linie montażowe, stanowiska integracji i testów, zaplecze serwisowe oraz tor prób o długości ponad 1,7 km. Produkcja ma ruszyć w 2027 r.
Hanwha deklaruje, iż docelowo udział rumuńskiego przemysłu może sięgnąć choćby 80 proc. Firma współpracuje już z ponad 30 lokalnymi przedsiębiorstwami. W Rumunii mają być montowane kolejne K9 i K10, a zakład ma później zajmować się również ich remontami i wsparciem przez cały okres służby.
To znacznie głębszy model lokalizacji, niż tylko montaż gotowych zestawów przywożonych z Korei. o ile plan się powiedzie, Rumunia ma otrzymać własne kompetencje produkcyjne, testowe i serwisowe. Hanwha nie ukrywa zresztą, iż myśli o Petrești znacznie szerzej. Fabryka może w przyszłości zostać wykorzystana także przy innych programach, m.in. bojowych wozach piechoty, systemach precyzyjnego rażenia czy bezzałogowych pojazdach lądowych.
Polska jest kilka długości przed Rumunią
Dla nas widok rumuńskich K9 może być znajomy. Polska weszła w koreański system artyleryjski znacznie wcześniej i na nieporównywalnie większą skalę. Pod koniec 2025 r. zakończyliśmy dostawy z pierwszego kontraktu na K9, a kolejne maszyny przyjeżdżają już w ramach drugiej umowy. Twarde kontrakty Polski obejmują w tej chwili łącznie 364 haubice K9A1 i K9PL. Ramowe porozumienie z 2022 r. przewiduje możliwość zwiększenia całej floty choćby do 672 egzemplarzy, choć pozostała część wymagałaby kolejnych zamówień.
Co ciekawe, pierwsze K9PL opuściły koreańską fabrykę w lipcu 2026 r. We wrześniu Polska zakończyła również kwalifikację koreańskich modułowych ładunków miotających K-MCS, więc wokół samych haubic powstaje coraz większy ekosystem logistyczny i amunicyjny. Rumunia dopiero zaczyna tę drogę, ale nie robi tego małymi krokami.
Jeszcze kilka lat temu K9 kojarzył się przede wszystkim z Koreą Południową i kilkoma pojedynczymi kontraktami eksportowymi. Dzisiaj mapa wygląda zupełnie inaczej. W NATO system wybrały Polska, Estonia, Finlandia, Norwegia, Turcja i Rumunia. Poza Sojuszem korzystają z niego lub zamówiły go także m.in. Australia, Indie i Egipt. Państwa posiadające K9 spotykają się choćby w ramach specjalnego K9 User Club, gdzie wymieniają doświadczenia dotyczące eksploatacji, szkolenia i dalszego rozwoju platformy.













