
Drony to absolutna zmora współczesnego pola walki, ale polska armia właśnie zyskuje na nie potężny argument. Nadszedł czas Potwora z Tarnowa. Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił rychłe rozpoczęcie produkcji systemu antydronowego w ramach programu San. Jego sercem będzie unikatowa w skali świata broń z Zakładów Mechanicznych w Tarnowie, która swoimi parametrami dosłownie wgniata w fotel.
Wicepremier i minister obrony narodowej ogłosił świetne wieści, na które polskie siły zbrojne czekały od dawna. Już w najbliższych tygodniach wystartuje produkcja nowoczesnych baterii przeznaczonych do neutralizacji bezzałogowców.
Wojsko Polskie otrzyma docelowo osiemnaście takich zestawów, a dostawy mają zakończyć się przed końcem 2027 r. Ich główne zadanie to stworzenie szczelnego parasola ochronnego nad strategicznymi obiektami, takimi jak lotniska czy infrastruktura krytyczna państwa.
Całość realizowana jest w ramach programu o kryptonimie San, który stanowi naszą odpowiedź na drastycznie zmieniające się realia prowadzenia konfliktów zbrojnych.
Czym dokładnie jest Potwór z Tarnowa i dlaczego robi takie wrażenie?
Prawdziwą gwiazdą nowego zestawu jest wielolufowy karabin maszynowy WLKM 12,7 mm, pieszczotliwie nazywany przez ekspertów Potworem z Tarnowa.
To całkowicie polska konstrukcja działająca w systemie Gatlinga, zasilana potężną natowską amunicją 12,7 × 99 mm. Sprzęt nie ma absolutnie żadnego odpowiednika w kraju i uchodzi za unikatowyna tle światowej konkurencji.
Wyobraźcie sobie cztery lufy obracane silnikiem elektrycznym prądu stałego o napięciu 27 V. Urządzenie to pobiera 400 A prądu ciągłego i odpowiada nie tylko za ruch luf, ale również za proces przeładowania oraz podawania amunicji z taśmy rozsypnej M 9.
WLKM 12,7 mm czyli Potwór z Tarnowa. Fot. PGZDzięki elektronicznemu układowi sterującemu operator może dostosować szybkostrzelność do konkretnego zagrożenia. Zależnie od zaprogramowanej długości serii, broń potrafi wypluć z siebie od 250 do wręcz niewyobrażalnych 3600 pocisków w ciągu zaledwie minuty, rażąc cele na dystansie sięgającym 2,2 km.
System zintegrowano z zaawansowanym radarem i dedykowanym stanowiskiem operatora, ale co najważniejsze może on funkcjonować w trybie w pełni zautomatyzowanym, samodzielnie namierzając i likwidując zagrożenia.
Więcej na Spider’s Web:
Broń ostatecznej odpowiedzi prosto z Małopolski
Tarnowski karabin jest klasyfikowany jako sprzęt ostatecznej odpowiedzi. Oznacza to, iż gęsta chmura ołowiu z WLKM 12,7 mm potrafi dosłownie poszatkować w locie nie tylko drony (UAV) czy śmigłowce, ale również nadlatujące pociski rakietowe w ostatniej fazie ich zbliżania się do celu.
Przy tak ekstremalnym obciążeniu inżynierowie musieli zadbać o najwyższą jakość materiałów. Żywotność samej broni obliczono na ponad dziesięć tysięcy strzałów, natomiast zespół luf wytrzymuje ogień dwóch i pół tysiąca pocisków.
Karabin jest na tyle uniwersalny, iż można go montować na pojazdach lądowych, jednostkach pływających, platformach lotniczych czy stałych stanowiskach. Sprawdzi się wybornie także przy zwalczaniu lekko opancerzonych wozów oraz siły żywej przeciwnika.
Unijne miliardy i zainteresowanie szejków
Uruchomienie produkcji o takiej skali wymaga gigantycznych nakładów, jednak rząd ma już na to konkretny plan. Do Tarnowa popłyną środki z unijnego programu SAFE, szacowane na kwotę od miliarda do choćby półtora miliarda złotych.
Co prawda prezydent niedawno zawetował powiązaną z tymi finansami ustawę, ale szef MON zapewnił, iż rząd nie złoży broni i wdroży przepisy umożliwiające wykorzystanie unijnej kasy na polskie zbrojenia.
WLKM 12,7 mm czyli Potwór z Tarnowa. Fot. PGZSame Zakłady Mechaniczne, których historia sięga 1917 r,, przeżywają aktualnie prawdziwy renesans. Pod koniec ubiegłego roku przedsiębiorstwo wchodzące w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej zostało dokapitalizowane potężną kwotą 310 mln zł, co pozwoli na błyskawiczne postawienie nowej hali produkcyjnej.
Kompetencje tarnowskich inżynierów rezonują też daleko poza granicami naszego kraju. Dowiedzieliśmy się właśnie, iż produkowane w Małopolsce przeciwlotnicze systemy bardzo krótkiego zasięgu Pilica mocno przykuły uwagę państw Zatoki Perskiej.
Bardzo możliwe, iż w niedalekiej przyszłości sprzęt z Polski trafi na wyposażenie armii Kataru oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

















