Pudełkowa wersja Last Time I Saw You zostanie wydana przez SelectaPlay International

10 miesięcy temu

SelectaPlay International ogłosiło, iż podejmie się wydania fizycznych edycji gry Last Time I Saw You studia Maboroshi Artworks na rynku europejskim na PlayStation 5 i Nintendo Switch. Mowa tutaj zarówno o standardowym, jak i wydaniu kolekcjonerskim. Pudełkowa wersja Last Time I Saw You nie posiada jeszcze konkretnej daty premiery, ale należy się jej spodziewać pod koniec bieżącego roku. Wraz z ogłoszeniem ruszyła przedsprzedaż. Nakład będzie limitowany.

Kolekcjonerska i pudełkowa wersja Last Time I Saw You.

Zawartość edycji standardowej:

  • Gra Last Time I Saw You
  • Zestaw naklejek z postaciami z gry

Edycję standardową wyceniono na 34.99 EUR (~150 zł) w wersji na PlayStation 5 i 39.99 EUR (~171 zł) w wersji na Nintendo Switch.

Zawartość edycji kolekcjonerskiej:

  • Pudełkowa wersja Last Time I Saw You
  • Artbook
  • Trzy kolorowe, laminowane pocztówki
  • Dwie koperty z nadrukiem
  • 20 kart z postaciami z gry
  • Oficjalna ścieżka dźwiękowa
  • Zestaw naklejek z postaciami z gry
  • Ekskluzywne opakowanie z unikalną grafiką

Edycję kolekcjonerską wyceniono na 64.99 EUR (~279 zł) w wersji na PlayStation 5 i 69.99 EUR (~300 zł) w wersji na Nintendo Switch.

Czym jest Last Time I Saw You?

Last Time I Saw You to narracyjna przygodówka 2D, podpinająca się pod gatunek „cozy game”. Produkcja Maboroshi Artworks ma być zatem doświadczenie relaksującym, pozwalającym na spokojne zgłębianie bogatej – wedle zapewnień twórców – fabuły, czerpiącej z nurtu realizmu magicznego. Gra przeniesie odbiorców do Japonii lat osiemdziesiątych, gdzie wcielmy się dorastającego Ayumiego, który będzie musiał skonfrontować się z klątwą, która spadła na jego rodzinne miasteczko.

Last Time I Saw You ukaże się w tym roku na komputery PC oraz konsole PlayStation 5 i Nintendo Switch. Konkretna data premiery nie pozostało znana.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), naszym Discordzie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Idź do oryginalnego materiału