
Czas odbudować legendarną kopalnię i przywrócić jej dawną świetność! Krasnoludzkie klany zawarły przymierze i ramię w ramię ciężko pracują, aby odkopać zasypane komnaty, wznieść nowe konstrukcje oraz pokonać stwory grasujące w podziemiach… Czyj klan okaże się najpotężniejszy? Przedstawiamy Covenant!
Informacje o grze
Autor gry: Germán P. Millán
Wydawnictwo: Portal Games
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: 100 minut
Wiek: 14+
Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Portal Games. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.
Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Covenant to hit zeszłorocznego Essen, który na naszym rynku właśnie wydaje wydawnictwo Portal Games. To rozbudowana gra euro dla bardziej zaawansowanych graczy, wyróżniająca się wyjątkowo krótką kołderką (tylko 12 akcji podczas całej rozgrywki!) i ciekawą tematyką. Gra jest porównywana do Białego Zamku „na sterydach”, więc jeżeli go polubiliście, sprawdźcie koniecznie Covenant, który zapewnia jeszcze więcej zabawy i kombinowania. Podczas rozgrywki wcielimy się w krasnoludy, które zawarły przymierze i obrały sobie za cel odbudowanie zniszczonej kopalni Morii, wróć, kopalni Karrak-Sür-Kazar wykutej we wnętrzu góry. Covenant nie opowiada bezpośrednio dziejów krasnoludów ze świata Tolkiena, ale sam autor gry wymienił Tolkiena w swoich inspiracjach i podziękowaniach. Jesteście ciekawi, co może zaoferować nam gra? Zapraszam do recenzji.
Przegląd elementów i zarys rozgrywki

Covenant to rozbudowana gra z ogromną ilością mniejszych elementów, które mogą przyprawić o zawrót głowy! Przygotowanie rozgrywki jest mocno czasochłonne, więc od razu proponuję zaopatrzyć się w insert albo pojemniczki wydrukowane na drukarce 3D. Dobrze posegregowane żetony potrafią znacząco skrócić czas potrzebny na rozłożenie gry. Wykonanie gry stoi na wysokim poziomie i widać, iż zostało dopracowane w najmniejszych szczegółach. Szczególnie spodobały mi akrylowe znaczniki klanów, które bardzo ładnie się prezentują. Graficznie Covenant również daje rade i, mimo iż gra jest dość sucha, a klimat nie jest specjalnie odczuwalny. Zdecydowanie widać tutaj inspiracje Tolkienem, a mroczne, surowe wnętrza przywodzą na myśl znane uniwersum, w którym możemy poczuć się jak w domu (a raczej jak w kopalni).

Na szczególną pochwałę zasługują unikalne planszetki graczy, na których nadrukowano różne bonusy, znaczniki wrogów, których możemy zamykać w naszym prywatnym „więzieniu” oraz dwustronna plansza, dzięki której gra dobrze skaluje się choćby w mniejszy gronie. Covenant sprawdza się również we dwie osoby i muszę przyznać, iż nam grało się w tym składzie całkiem nieźle. Oczywiście im więcej graczy, tym więcej „przepychanek” na planszy podczas stawiania budowli. Na pochwałę zasługuje również szczegółowa instrukcja, która dobrze wyjaśnia zasady gry oraz znaczenie poszczególnych symboli, na które możemy się natknąć podczas zabawy.

Jeśli chodzi o zasady gry, to nie są one jakoś specjalnie skomplikowane. Trudność gry polega na adekwatnym „odpalaniu” poszczególnych akcji, które będą przynosiły nam dodatkowe bonusy i tworzyły długie łańcuszki zależności. Cała (dość długa, około 2-godzinna) rozgrywka to jedynie 12 tur podzielonych na 3 ery! Do dyspozycji mamy cztery podstawowe akcje: kopanie, transport, walka oraz budowanie, a także akcję czytania (joker akcji podstawowej), którą możemy zyskać na dalszym etapie gry. W każdej turze wysyłamy naszego krasnoluda do „pracy”. Co ciekawe, możemy podnieść jego podstawową siłę, zarówno dzięki ulepszeniom z torów, jak i dzięki żetonów…piwa. To taki uśmiech w stronę graczy i klimatyczny element zabawy, którzy rzeczywiście wywołuje pozytywne emocje wśród graczy.

Podczas całej rozgrywki „wędrujemy” po torach i zdobywamy najprzeróżniejsze bonusy. Gra kończy się dość nagle i wymaga podliczenia całkiem sporej liczby punktów.
Recenzja gry
Covenant wymaga działania wielopłaszczyznowego, a zarazem wyrównanego, jeżeli chodzi o rozwój na poszczególnych torach. Nie możemy tutaj skupić się raczej na konkretnej strategii, np. pójść tylko w budowanie, albo zabijanie potworów. Aby otrzymać dużo punktów, musimy myśleć o wszystkim i starać się jednymi zdolnościami aktywować kolejne… W grze mamy naprawdę dużo możliwości tworzenia kombosów. Każda tura gracza jest dość długa, a przy możliwości powstania paraliżu decyzyjnego, może pojawić się downtime. Czy gra wybacza błędy? Myślę, iż tak, choćby jeżeli nie zrobimy czegoś jednym krasnoludem, „odkujemy” się w następnej turze. Nikt nie zajmie nam naszych narzędzi i możliwych do wykonania akcji. Mechanika worker placement nie wpływa na negatywną interakcję i „każdy sobie rzepkę skrobie”.

Nie oznacza to bynajmniej, iż negatywna interakcja w ogóle nie występuje. Z innymi graczami spotykamy się zarówno podczas transportowania towarów (kto pierwszy ten ma większy wybór), jak i przede wszystkim na planszy. Nic jednak nie niszczymy, a jedynie blokujemy niektóre miejsca pod budowę. Lekkim „pstryknięciem w nos” może być również… przesunięcie wrogów na kafelki przeciwnika, co może pozbawić go nieco punków. Ot, taka typowa lekka euro-przeszkadzajka.

To, co mi się najbardziej spodobało to regrywalność. Covenant dba o to, żeby każda rozgrywka wyglądała inaczej i poszczególne elementy różnią się u innych graczy choćby tam, gdzie tak naprawdę nie jest to potrzebne. Mamy więc różne plansze graczy, kafelki osiągnięć, zmienne kafelki na planszy itd. jeżeli chodzi o losowość, to wynika ona głównie ze sporej liczby żetonów, które możemy dobierać i nie jest ona zbyt uciążliwa. W grze mamy również kości, ale ich zadaniem jest wyłącznie określenie zasobu, który otrzymamy za pokonanie wroga.

Kolejnym plusem gry jest uczucie rozwoju. Zaczynamy ze słabiutkimi krasnoludami, które na naszych oczach przekształcają się w silnych wojowników, którzy są w stanie duszkiem wychylić dwa kufle piwa… Do tego rozwijamy nasze tereny, naszą planszę gracza, a choćby nasze narzędzia, które możemy inkrustować szlachetnymi metalami (które dadzą nam oczywiście dodatkowe korzyści). To uczucie wzrastania swojego klanu jest bardzo satysfakcjonujące. Covenant w ogóle jest raczej przyjaźnie nastawione do graczy. Nie mamy tutaj zażartych walk z innymi klanami i choćby potwory nie robią nam praktycznie żadnej krzywdy (oprócz punktowej) i są raczej takim mięsem armatnim do zdobywania punktów.

Minusy gry? Myślę, iż trochę za bardzo biurokratyczne podejście… Wszystko mamy na torach, w tabelkach i musimy pamiętać o nieco zbyt wielu rzeczach. Coś w stylu, chodzenia po urzędach, w których najpierw musimy wypełnić stos dokumentów, aby w końcu zacząć robić to, co chcieliśmy (jeśli jeszcze będziemy pamiętać, co to w ogóle było). Z tego względu zabawa może być na dłuższą metę nieco męcząca. jeżeli jednak lubcie Biały Zamek i wszechobecne kombosy, to Covenant zdecydowanie Wam się spodoba. Mnie przypadł do gustu i chętnie będę do niego wracać, szczególnie iż lubię klimat Tolkiena i przyjemne odpalanie kolejnych akcji, przy których mam wrażenie, iż dokonałam dobrego wyboru, a gra mnie za to nagradza.

Podsumowanie
Covenant to bardzo dobra gra euro, która stoi kombosami. Tutaj za każdą rzecz, dostaniemy bonusy, a za nie kolejne i następne nagrody. Rozgrywka nie jest zbyt skomplikowana, ale próg wejścia jest dość wysoki ze względu na dużą różnorodność żetonów i symboli. To średniozaawansowana pozycja, która może stanowić następny krok po bardziej skondensowanym i krótszym Białym Zamku. Polecam, ja się przy niej dobrze bawię, chociaż jak wspomniałam, nie jest to również pozycja pozbawiona wad. Niech góra wam sprzyja, a kilofy będą ostre!
Mocne Strony:
- bardzo ładne wykonanie,
- dobrze się skaluje (dwustronna plansza),
- dobrze napisana instrukcja i przystępne zasady,
- ciekawa tematyka nawiązująca do świata Tolkiena,
- spodoba się miłośnikom Białego Zamku,
- przyjemne uczucie rozwoju swojego klanu oraz narzędzi,
- eksploracja mapy,
- dużo kombinowania i mocne kombosy.
Słabe Strony:
- nieco zbyt długi setup bez insertu,
- dość wysoki próg wejścia,
- biurokratyczne podejście (łatwo się pogubić w bonusach i zależnościach),
- obecny downtime.
Przydatne linki:
Grę najtaniej kupisz tutaj
Link do strony wydawnictwa
Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

1 godzina temu













![Byli małą przyszkolną drużyną. Każdy polski klub powinien być jak oni [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/67c1850285a387_94793144.jpg)

