
Uwaga, odwrót! Ludzkość nie jest w stanie podnieść się po ostatniej klęsce znanej jako Voidfall, czas więc na plan awaryjny. Uratować nas może jedynie ucieczka w bardziej przyjazne miejsce, gdzie nasz dorobek będzie bezpieczny. Pakujemy zatem banki danych na Revenant i wyruszamy, mając za plecami pustkę… Pamiętajcie, iż Ci, którzy najlepiej przyczynią się Imperium, zostaną hojnie wynagrodzeni w nowym świecie.
Informacje o grze
Autor gry: Allan Kirkeby
Wydawnictwo: Portal Games
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: 90-120 minut
Wiek: 14+
Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Portal Games. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.
Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


Powiadają, iż apetyt rośnie w miarę jedzenia… Coś w tym musi być, gdyż po doskonałym Voidfall, miałam bardzo duże oczekiwania do Revenant, które jest jego tematyczną kontynuacją. Dodajmy do tego, iż gra powstała pod skrzydłami Mindclash Games, które słynie z bardzo dobrych, zaawansowanych tytułów. To po prostu pozycja, którą trzeba sprawdzić, gdyż ma wszystkie zadatki na prawdziwy hit. Czy rzeczywiście tak się stało i gra spełniła pokładane w niej nadzieje? Zapraszam do recenzji!

Revenant to gra, która od początku stara się nas wciągnąć w swój świat. Mamy nie tylko wcielić się w dowódców, mamy poczuć się dowódcami, którzy staną się odpowiedzialni za swoją fregatę oraz swoich ludzi. Przez całą rozgrywkę będziemy rozwijać nie tylko swój statek, (a choćby sprzątać go z żetonów spaczenia, które możemy „złapać” po drodze), ale również naszą załogę oraz…siebie. Jako kapitanowie, będziemy mogli się „uczyć” i awansować, co przyniesie nam sporo korzyści podczas dalszej rozgrywki.

Przed czym tak adekwatnie uciekamy? Voidborn to obca rasa, zło, które cały czas „depcze nam po piętach”, wysyłając wrogie jednostki i siejąc spaczenie... Jest ich naprawdę dużo, musimy więc stale zachowywać czujność. jeżeli nie zapanujemy nam pojawiającymi się statkami wroga, zaatakują statek Widmo, czyli nasz flagowy okręt. Oczywiście może się zdarzyć, iż nie uda nam się go obronić i ulegnie on zniszczeniu. Spotkamy się wtedy jednak z druzgoczącymi konsekwencjami, a uzyskane przez nas punkty na koniec rozgrywki będą no cóż, niezbyt imponujące.
Przegląd elementów i zarys rozgrywki

Revenant to ciężka (dosłownie i w przenośni) gra euro. Pudełko nie jest może zbyt okazałe i w porównaniu do niektórych gier wydaje się podejrzanie cienkie. Jest jednak wypchane po brzegi i prawdę mówiąc, wolałabym, aby było jednak nieco bardziej przestronne, aby wszystkie elementy nie musiały się mieścić „pod korek”. Naprawdę zastanawiałam się, jak po skończonej rozgrywce, uda mi się to wszystko popakować z powrotem do pudełka! Myślę, iż insert jest tutaj obowiązkowy, szczególnie jeżeli zależy nam na szybszym przygotowaniu gry. Ilość elementów doprawdy robi wrażenie! Żetony, karty, znaczniki, plansze, planszetki… Na początku możemy się w tym pogubić, szczególnie, iż symbolika jest bardzo bogata. Do tego stopnia, iż oprócz instrukcji, w pudełku znajdziemy dość gruby glosariusz, wyjaśniający działanie kart, symbole, poszczególne akcje itd. Nie da się tego spamiętać przed rozgrywką, więc podczas pierwszych rozgrywek glosariusz będzie dla nas prawdziwym wsparciem. Instrukcja jest dobrze skonstruowana i szczegółowo wyjaśnia zasady rozgrywki, próg wejścia jest jednak wysoki i wymaga od graczy sporej cierpliwości…

Zasady gry to okazała lektura, ale tłumaczy się je dość szybko. Zdecydowanie łatwiej gra się z kimś, kto miał już do czynienia z grą i zna jej mechanizmy… Z pewnością nie uda nam się go pokonać, gdyż znajomość akcji i symboli da mu dużą przewagę, może jednak uda nam się ocalić główny okręt przed zniszczeniem i sromotną porażką (w gronie laików, z każdym Cyklem można obserwować, jak miażdżąca siła wroga unicestwia ludzkość). Podczas rozgrywki będziemy wykonywać akcje w turach, które będą polegały na wysyłaniu członków naszej załogi na określone jednostki i pola (mechanika worker placement). Poszczególne okręty umożliwiają wykonywanie różnych manewrów, w tym atakowanie wroga, zbieranie zasobów, a choćby lądowanie na nowych planetach. W trakcie tury będziemy mieli również możliwość zagrywania kart z ręki, które zapewnią nam dodatkowe akcje i bonusy-stałe, bądź natychmiastowe. Po Fazie Akcji (w której możemy również wybrać się na Widmo, aby nieco je wzmocnić), następuje Faza Odzyskania. To ważna faza, gdyż aktualizujemy w niej kolejność tury. Następnie rozpatrujemy Fazę Starcia, w której otrzymujemy obrażenia od wrogich statków. W Fazie Szczeliny pojawią się natomiast kolejne okręty Zrodzonego z Pustki, które będą atakować dopiero w kolejnym Cyklu. Ostatnia faza to Skok, ale rozpatrujemy go jedynie, jeżeli udało nam się naładować hipernapęd.

Kosmiczne zmagania nie dla wszystkich?
Revenant to jednak nie tylko ochrona najważniejszego dla ludzkości statku. Jest to gra semi-kooperacyjna, oprócz wspólnego celu mamy więc tutaj zażartą rywalizację o wpływy w Rodach. Co ciekawe, wpływy będą zarówno jawne, jak i ukryte. Na torach Rodów, będziemy mogli obserwować sympatie graczy, a na kartach trzymanych w ręku prowadzić własną grę. Na koniec rozgrywki, Rody które pozostały w najlepszym stanie po kosmicznej tułaczce, zapewnią nam najwięcej punktów. Warto więc chronić „swoich”. Właśnie z tego względu jest ważna również kolejność w turze – ten, kto jest wcześniej w kolejności, może decydować o obrażeniach przyznawanych w niektórych sektorach. Karty wpływu to również swego rodzaju „waluta”, za którą można uzyskać surowce, czy inne bonusy.

Revenant to sporo, zazębiających się mechanizmów oraz większych i mniejszych akcji. Jest ich na tyle dużo, iż gra ma wysoki próg wejścia, a w początkowych rozgrywkach może występować paraliż decyzyjny. Warto więc grać w mniej więcej w stałym gronie, które będzie reprezentowało podobny poziom ogrania. jeżeli lubimy ciężkie, zaawansowane gry, z klimatem survivalu, w Revenant poczujemy się niczym w najlepszej, kosmicznej „dziczy”, pełnej politycznych zagrywek, walk z obcymi itd. To, co mi się wyjątkowo spodobało, to możliwość kosmicznej ucieczki i doładowania statku. Jest to wręcz konieczne, jeżeli nagromadzi nam się zbyt wiele wrogich okrętów.

Jeśli chodzi o skalowanie, to nam najlepiej grało się we 3 osoby. Taka rozgrywka nie wymagała używania ambasadorów jak w rozgrywce 2-osobowej. Co prawda ich dokładanie nie było zbyt uciążliwe, ale zdecydowanie lepiej było blokować się z innym graczem. Dodatkowo w większym gronie nieco łatwiej było ograniczyć siły wroga. W pełnym składzie na planszy robiło się ciaśniej, a rozgrywka stawała się sporo dłuższa. W ogóle czas określony na pudełku niezbyt pasował nam do naszych rozgrywek… Najkrótsza partia zajęła nam 2,5 godziny, a pierwsza około 4! Jest to więc dość długa gra, która wymaga czasu. Zdecydowanie jednak warto ją poznać, gdyż rozgrywka sporo wynagradzana i daje to, czego oczekujemy od gier planszowych: dobrą zabawę i możliwość oderwania się od codzienności. A po każdej skończonej partii jeszcze długo omawialiśmy naszą tułaczkę wśród gwiazd!

Podsumowanie
Revenant to mocny kandydat do topki gier wydanych w tym roku! To ciężkie, złożone euro, które wymaga porządnego poznania, aby poczuć się w nim na tyle pewnie, aby swobodnie podróżować po kosmosie i po meandrach symboli i akcji… Po początkowym paraliżu decyzyjnym gra odwdzięczy się głębią rozgrywki i mnóstwem ciekawych wyzwań. To, co najbardziej mi się spodobało podczas rozgrywek, to rywalizacja skupiona wokół wspólnego celu-ocalenia najważniejszego okrętu. Dodawało to sporo emocji do rozgrywek i gry „nad stołem”, gdzie wspólnie zastanawialiśmy się, jak ochronić Widmo. Revenant potrafi przytłoczyć… I to nie tylko liczbą możliwości, ale również siłami wroga, które w każdym kolejnym Cyklu atakują z coraz większą żarliwością, niszcząc po kolej naszą flotę. jeżeli lubicie tematykę Sci-fi i ciężkie, satysfakcjonujące pozycje, zachwycicie się tą nietuzinkową grą. Emocje, emocje, emocje… Jak na grę euro jest ich tutaj naprawdę sporo! Serdecznie polecamy!
Mocne Strony:
- wyraźnie odczuwalny klimat, co czyni Revenant wyjątkowym na tle większości innych eurogier,
- połączenie rywalizacji z kooperacją,
- bardzo duża regrywalność,
- ciekawie połączone mechaniki, które tworzą spójną całość,
- bardzo dobre wykonanie (podwójnie klejone planszetki okrętów!)
- dużo decyzji i kombinowania,
- możliwość rozwijania swojej fregaty oraz umiejętności załogi,
- duża regrywalność,
- satysfakcjonująca optymalizacja.
Słabe Strony:
- wysoki próg wejścia, na początku wrażenie zagubienia „co ja tutaj robię?”,
- dość długie przygotowanie rozgrywki,
- pudełko mogłoby być nieco większe,
- duża stołożerność.
Przydatne linki:
Grę najtaniej kupisz tutaj
Link do strony wydawnictwa
Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

1 godzina temu













