
Wybierz się na Dziki Zachód i załóż własne miasteczko. Rozwijaj swoje włości, hoduj zwierzęta, inwestuj w placówki handlowe, łap bandytów lub…stań się jednym z nich! West Story: A Town Building Game to pięknie wykonana, sprytna gra polskiego autora, dzięki której poczujecie się niczym prawdziwi kowboje.
Informacje o grze
Autor gry: Piotr Dachtera
Wydawnictwo: Smart Flamingo
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 50-100
Wiek: 10+
Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Smart Flamingo. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.
Współpraca reklamowa z Ceneo.pl


West Story: A Town Building Game to pozycja polskiego autorstwa. Piotr Dachtera to nasz rodzimy twórca, warto więc przyjrzeć się bliżej jego grze w myśl zasadzie „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Muszę przyznać, iż gra prezentuje się fantastycznie. Dopracowana grafika, wypchane po brzegi pudełko, a choćby wygodny insert z opisem umieszczenia w nich wszystkich elementów… Przyjrzyjmy się zatem rozgrywce, czy warto wybrać się na ten Dziki Zachód i się tam osiedlić?
Przegląd elementów i zarys rozgrywki

West Story: A Town Building Game to gra wykonana z dużą starannością. Zadbano tutaj o każdy szczegół: pięknie ilustrowana, dwustronna plansza średniej wielkości, urocze figurki kowbojów, a choćby pięknie pomalowane, drewniane figurki krów. Obcowanie z tą grą to prawdziwa przyjemność! Nieco mniej pochwalę natomiast instrukcję… Podczas czytania zasad miałam wrażenie przebodźcowania. Tutaj podstawowe zasady, tutaj nagle co wprowadza dodatek, za chwilę odesłanie do innej strony, dalej zasady i tak w kółko. Do tego powtarzanie niektórych reguł, a brak dokładnego wyjaśnienia innych, czy choćby brak opisu działania niektórych symboli… Z reguły zawsze czytam instrukcję i praktycznie nigdy nie oglądam filmików z zasadami. Tutaj musiałam zrobić wyjątek.

Co ciekawe, zasady gry są naprawdę proste. Rozwijamy nasze miasteczko poprzez dokładanie do niego kolejnych kart na naszej planszy. Jest to dość ciekawe, gdyż nie trzymamy żadnych kart w ręce, a wszystkie trafiają od razu na stół i przykrywają wcześniejsze karty, zarówno nadrukowane, jak i dołożone. W grze skupiamy się przede wszystkim na symbolach-to za nie dostaniemy najwięcej punktów na koniec rozgrywki. Do tego, jeżeli w fazie produkcji „odpalimy” karty z tymi samymi znakami, aktywujemy efekt combo, czyli zyskamy możliwość aktywowania dodatkowej karty. Podczas fazy produkcji rzucamy dwoma kostkami, które wskażą nam, które karty będą aktywne w danej rundzie. Oprócz zasobów, na niektórych kartach znajdują się także specjalne umiejętności. Losowość kości potrafi być nieco uciążliwa, szczególnie iż do wykonywania wielu akcji potrzebujemy „kapeluszy”, czyli pracowników, którzy co rundę nam przepadają. Do tego często musimy dość długo czekać, aby aktywować ulepszoną, kupioną na rynku kartę.

Kolejna faza gry to możliwość wykonywania akcji. W zależności od położenia naszego kowboja na planszy, możemy albo założyć placówkę handlową w danym mieście albo przeprowadzić obławę na bandytów. Tych można potem wsadzić za kraty i odebrać zasłużoną nagrodę… Podczas każdej rundy (a jest ich 8) wybieramy również szeryfa, który posiada najwięcej wskazanych na jego karcie symboli. Szeryf zostaje pierwszym graczem, otrzymuje wynagrodzenie, a także może „łapać” inne żetony bandytów. Gra kończy się po 8 rundzie, następuje wtedy podliczanie punktów z osobistych licencji graczy, każdy zdobędzie wtedy punkty za symbole na swoich planszetkach.
Recenzja gry

Z West Story: A Town Building Game miałam niemałą zagwozdkę i naprawdę trudno było mi ją ocenić. Co uznawałam, iż gra mi się podoba, zaraz pojawiała się jakaś rysa, która przesuwała szalę na jej niekorzyść. Zacznijmy od tego, iż gra jest naprawdę genialnie zilustrowana i według mnie nie ma równych w swojej tematyce. Podoba mi się dużo bardziej od kultowego Great Western Trail. Przepiękne delikatne grafiki, klimatyczna plansza, drewniane krówki… Kolejnym argumentem „na tak” jest naprawdę prosta rozgrywka, która sprawia, iż West Story można nazwać grą familijną z plusem. Podczas zabawy odpalamy produkcję z kart, mamy do wyboru kilka podstawowych akcji, wybieramy szeryfa, a na koniec gry punktujemy. Niestety do tego prostego szkieletu gry, która mogłaby naprawdę trafić na stoły wielu „niedzielnych” graczy, mamy dodane mnóstwo małych udziwnień. Do tego instrukcja, która nie ułatwia ich zrozumienia… Mam wrażenie, iż rozgrywka jest nieco „na siłę” podkręcona, np. przez rzucanie kośćmi w celu wyboru akcji, czy wyborach szeryfa, a kolejne mechaniki i etapy są dodawane po to, aby te „ulepszenia” złagodzić i zmniejszyć ich wpływ np. na losowość. Do tego dość bolesna utrata kapeluszy, co rundę, zmuszająca graczy do wykonywania „pustych” akcji, czyli dobierania krów-jokerów, które mogą nam je zastąpić.

To, w czym gra błyszczy to z pewnością niecodziennie punktowanie, które wpływa na naszą pozycję na mapie. Nie spotkałam się jeszcze z takim rozwiązaniem i muszę przyznać, iż działa to naprawdę dobrze i zmusza graczy do kombinowania. Czy zostać jeszcze w dany obszarze mapy i inwestować w placówki handlowe, czy może zapunktować i ruszyć na podbój kolejnych terenów i zmierzyć się z nowymi bandytami? Co ciekawe, mimo dość spornej liczby możliwości i wyboru akcji, gra przebiega dość płynnie i raczej nie wywołuje przestojów. Rozgrywka nie trwa przesadnie długo, a na koniec zabawy możemy podziwiać nasze miasteczko, które rozwinęliśmy poprzez kupowanie nowych kart. Rynek jest dość bogaty, raczej przebieramy w ofertach, niż bierzemy wszystko, jak leci. Możemy również go odświeżyć, dzięki czemu nasze miasteczko możemy rozwijać w wybranym przez nas kierunku. Nie narzekałam na ilość kart, ale z chęcią dołączyłam do talii również te z dodatku. Szczególnie karty ze złotem urozmaicały rozgrywkę i pozwalały na natychmiastowe odpalenie ich umiejętności. Dodatek Pionierzy wprowadza większe urozmaicenie, nie mówiąc już o asymetrycznym starcie rozgrywki, czy trybie solo… Co więcej, zasady dodatku są zamieszczone od razu w podstawowej wersji gry, sami więc sobie odpowiedzcie, czy warto w niego zainwestować, jeżeli gra nam się spodoba.

Czy w grze występuje interakcja pomiędzy graczami? Minimalna i sprowadzająca się do subtelnego wyścigu po niektóre pola na planszy, bandytów, czy karty na rynku. Brakowało mi w rozgrywce nieco trudów „pionierskiego życia”, czyli większych emocji np. związanych z potyczkami, czy może talią wydarzeń. Przydałoby się również nieco więcej celów, do których możemy dążyć, tak to skupiamy się głównie na symbolach na kartach, a kolejne rozgrywki są do siebie dość podobne. Na pochwałę zasługuje skalowanie – gra dobrze działa w każdym składzie, a także tryb solo, w którym zmierzymy się z kowbojem Tomem.
Podsumowanie
West Story: A Town Building Game to gra, która naprawdę mi się podoba, chociaż tak adekwatnie nie wiem czemu, gdyż tak jak wspominałam, ma nieco minusów. Sama rozgrywka ma jednak w sobie „to coś” i jest po prostu przyjemna. Podoba mi się podróżowanie po mapie i dodawanie krów, a przede wszystkim podziwianie rozwijającego się miasteczka. Myślę, iż gra sprawdzi się do rodzinnych rozgrywek, podczas których możemy się zrelaksować. Nie jest to wybitna pozycja, ale zdecydowanie miło się w nią gra i chętnie po nią sięgnę od czasu do czasu. Polecam dla fanów ładnie wydanych, sprytnych gier, w których możemy czerpać satysfakcję z tego, co udało nam się zbudować.
Mocne Strony:
- bardzo ładne wykonanie,
- proste zasady,
- przyjemna rozgrywka w rozwijanie własnego miasteczka,
- możliwość odświeżenia rynku kart,
- optymalny czas rozgrywki,
- dobre skalowanie,
- tryb solo (w dodatku Pionierzy!),
- wzajemne oddziaływania kart (tworzenie kombosów),
- klimat Dzikiego Zachodu (drewniane krówki!).
Słabe Strony:
- nieco zbyt przeładowana mechanicznie,
- dość uciążliwa losowość (rzucanie kośćmi w celu aktywacji kart),
- zagmatwana instrukcja, która niepotrzebnie komplikuje zasady,
- mało emocji jak na Dziki Zachód,
- „puste” akcje, aby uzupełnić zasoby.
Przydatne linki:
Grę najtaniej kupisz tutaj
Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

2 godzin temu
















